Reprezentacja Polski siatkarek w niedzielę zakończyła sezon 2026 roku. Brązowy medal mistrzostw Europy był już w zasięgu biało-czerwonych, lecz w finale B lepsze okazały się bardziej doświadczone Serbki – 3:1. To gorzki sezon, bowiem biało-czerwone po raz pierwszy od czterech lat kończą lato bez krążka. Jak patrzy na to Stefano Lavarini, któremu wtóruje Sebastian Świderski?
Poziom stale idzie w górę?
Polskie siatkarki zakończyły mistrzostwa Europy na 4. miejscu. Tak kolorowo nie było w Lidze Narodów, gdzie biało-czerwone nie dostały się do finałowej ósemki, a seria trzech brązowych krążków tych rozgrywek została wyzerowana. Sezon 2026 nie należał do najłatwiejszych. Jeszcze przed startem Stefano Lavarini spotkał się z odmową współpracy części zawodniczek, a już w trakcie także problemów zdrowotnych było co nie miara. W końcu do Stambułu nie poleciała Martyna Łukasik. Zespół też na miejscu został po pierwszym meczu bez swojej kapitan, Aleksandry Szczygłowskiej. Wewnątrz drużyny doszło też do paru istotnych zmian personalnych.

Mimo tego przeciętnie udanego sezonu biało-czerwone pod okiem Włocha wciąż rosną w siłę, a w przyszłym roku powalczą o przepustki na igrzyska w Los Angeles w 2028. Także Lavarini jest zadowolony ze współpracy, choć 4. miejsce pozostawia w nim pewien niedosyt. Europa siatkówką stoi. Pretendentów do podium przybywa. Za rok do gry zaczną sukcesywnie wchodzić też Rosjanki.
– Smuci mnie to, że nie udało się zwieńczyć dobrego turnieju medalem. Trudno będzie ponownie grać o medale. Wszystko z uwagi na poziom mistrzostw Europy – powiedział zaraz po meczu selekcjoner polskich siatkarek. Ma on jednak sporo wiary w ten zespół, dodając tuż po przylocie, że tak huczne powitanie czwartej drużyny Europy motywuje jego, jak i jego podopieczne do dalszej pracy.
Coś więcej niż reprezentacja…
Intencje Włocha w tych słowach odczytał prezes PZPS. Nie ma on w sobie złości, a zamiast tego pojawia się zrozumienie. Turcja siatkówką kobiet stoi, a Włochy i rodzima Serie A, to siatkarski raj. W ekstraklasach obu tych państw grają największe gwiazdy z Europy i całego świata.
Mocną ligą jest też rosyjska Superliga, choć Rosjanki też chętnie wyjeżdżają z kraju. Co do Serbek – tutaj sytuacja jest z goła inna. Mocnych rozgrywek brak, lecz każda kadrowiczka gra w mocnych zagranicznych klubach. Pytanie więc, co zrobić z TAURON Ligą Kobiet?
– Wiem, o co chodzi trenerowi. Patrząc z perspektywy reprezentacji Włoch – jedna z najlepszych lig na świecie z samymi gwiazdami. W Turcji jest kult żeńskiej siatkówki. Zawodniczki z Serbii grają w Turcji i Włoszech właśnie. A z naszej perspektywy, ciężko szukać liderek, które będą ciągnęły grę w klubie – skomentował słowa Lavarin’ego podczas rozmowy z kanałem Siatkarskie Ligi prezes PZPS, Sebastian Świderski.
Liderek – brak!
Gwiazdą reprezentacji jest Magdalena Stysiak. Atakująca debiutowała lata temu pod okiem Jacka Nawrockiego. Choć ma ona 25 lat, to w CV nie brakuje jej znanych marek i sukcesów klubowych. To jednak za mało… Promyczkiem nadziei są więc zagraniczne wojaże pozostałych dziewczyn. Za granicą grają też m.in. Julia Szczurowska, Martyna Czyrniańska, Monika Lampkowska, a w sezonie 2026/2027 do tego grona dołączy Paulina Damaske. Patrząc z kolei całościowo jest jeszcze chociażby Julia Nowicka czy Malwina Smarzek.

– Mamy Magdę Stysiak i długo, długo nikogo. Potrzebujemy nie tylko reprezentacji zbierającej doświadczenie, ale potrzebujemy też dziewczyn grających w dobrych klubach, które są liderkami. Tego nam brakuje – dodał sternik polskiej siatkówki.
Świderski mimo wszystko zachowuje optymizm. Wierzy, że w przyszłości kadra przyniesie kibicom dużo radości. Podobnego zdania są też Magdalena Jurczyk czy Magdalena Stysiak, które wierzą, że to co najpiękniejsze jest dopiero przed drużyną. Sympatykom siatkówki pozostaje zatem czekać do następnego lata. Teraz przed reprezentantkami Polski intensywny sezon klubowy. Część z nich wybywa poza rodzimą TAURON Ligę Kobiet.
Zobacz również:
Polacy są na miejscu! Marcin Komenda już chce pisać historię









