Strona główna » Serbia po raz szósty! Reprezentacja Polski na swoje '5 minut’ musi poczekać

Serbia po raz szósty! Reprezentacja Polski na swoje '5 minut’ musi poczekać

inf. własna

fot. PZPS/ fot. Yasar Yilmaz

Polskie siatkarki przegrały w meczu o brązowy medal mistrzostw Europy 2026 z Serbią 1:3.

Biało-czerwone mają za sobą przeciętne spotkanie, a siatkówkę z głów próbowała im wybić Tijana Bosković. Biało-czerwone zostają czwartą siłą Starego Kontynentu, na co czekała 7 lat. Choć dziś ta porażka boli, to daje ona duże nadzieje na przyszłość.

Bosković, Bosković i jeszcze raz Bosković!

Początek finału B należał do szalenie wyrównanych. Każdy kibic zapewne miał nadzieję, że taki obraz gry będzie się już do końca, ale było tak do czasu.

W ostatnim meczu biało-czerwonych w Stambule w podstawowej szóstce zagrała Martyna Czyrniańska, która od razu z dobrej strony pokazała się w polu serwisowym. Po polskiej stronie siatki dominował jednak niesamowicie trudny do opanowania chaos – 3:5. Niemal bezbłędna była Tijana Bosković, którą wspomagała Aleksandra Uzelac.

Straty szybko udało się odrobić – 5:5, 14:14, a prym wiodła Magdalena Stysiak. Z czasem jednak reprezentantki Polski stanęły w miejscu – 16:13. Grę biało-czerwonych na siatce świetnie czytała Hena Kurtagić. Trener Lavarini postawił na podwójną zmianę, ale i to nic nie dało. Za moment było już po secie, a po zepsutej zagrywce Czyrniańskiej, to Serbia cieszyła się prowadzeniem 1:0 – 25:21.

Zabawa na całego…

Polkom do śmiechu nie było też w drugiej części, która skończyła się podobnie. Maja Ognjenović dosłownie robiła co chciała, od czasu do czasu kiwając w środek boiska. Choć seta rozpoczęła Magdalena Stysiak, to znów siadła ona na dystansie. Brakowało jej też realnego wsparcia, bowiem sama Monika Lampkowska, to za mało. W połowie Serbki znów odjechały – 12:12, 14:12, 20:16, punktując seriami. Obroną skutecznie zarządzała Justyna Łysiak, lecz biało-czerwonym wciąż ciężko było dobić się do parkietu. Znów karty rozdawała Bosković. Cenne oczka dokładała Kurtagić, dzięki czemu byłe mistrzynie globu zyskały dwusetową zaliczkę – 25:19 (2:0).

Tak jak z Włoszkami?

Przełomem okazała się trzecia odsłona. Postawione pod ścianą reprezentantki Polski w końcu ruszyły z miejsca… choć przegrywały 0:4. Po czasie dla trenera Stefano Lavarini’ego wszystko jednak się zmieniło – 5:5. Ręki w ataku nie zwalniała Stysiak, a znów wiele dobrego przyniosło pozostanie na parkiecie Pauliny Damaske. Przyjmująca wtórowała kapitan zespołu i tym razem to Serbki stanęły w miejscu – 10:7.

Miały one jednak na względzie też problemy ze zdrowiem Zorana Terzicia, co całkiem wybiło je z rytmu – 11:16. Po powrocie szkoleniowca na parkiet nie podjęły już one rękawic. Trochę złapać oddech mogła Ognjenović, którą zastąpiła Sladana Mirković. Zaraz było jednak po secie, a biało-czerwone zaczęły odrabiać zaległości – 25:19 (2:1).

Stare siatkarskie porzekadło mawia, że nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. Z Serbią o realizację tych słów było natomiast ciężko. Pojedyncze dobre momenty, to za mało, przy grającej jak z nut Tijanie Bosković. Spisywały się na medal również Brana Tica  i Aleksandra Jegdić. Wideoweryfikacje, czasy, a nawet zmiany nie dawały drużynie Lavarini’ego absolutnie nic – 9:9, 12:12, 16:20. O serię zagrywek pokusiła się jeszcze Szczurowska, niemniej parę wymian później było już po wszystkim – 25:18 (1:3). Tym samym Serbki zdobyły swój 6 z rzędu medal mistrzostw Europy, a biało-czerwone – na ten moment, musza obejść się samkiem.

Polska – Serbia 1:3
(21:25, 19:25, 25:15, 18:25)

Składy zespołów
Polska:
Serbia:

Zobacz również:

Wyniki i terminarz mistrzostw Europu 2026 siatkarek

PlusLiga