Reprezentacja Polski siatkarek wkracza w decydującą fazę mistrzostw Europy. Przed biało-czerwonymi starcie w ćwierćfinale, a o nastrojach w zespole, analizie rywalek oraz przygotowaniach opowiedziała rozgrywająca Alicja Grabka.
Gra o półfinał i historię
Reprezentacja Polski kobiet w 1/8 finału mistrzostw pokonała Portugalię. W kolejnym spotkaniu poprzeczka powędruje wyżej, bo po drugiej stronie siatki staną Holenderki. Stawka meczu ćwierćfinałowego jest ogromna, ale w polskim obozie zamiast paraliżującego stresu widać ogromną mobilizację. Dla Alicji Grabki obecny turniej ma również wymiar osobisty.
„Myślę, że na pewno czuć, że te najważniejsze spotkania nadchodzą i nie możemy się doczekać tego najważniejszego momentu – jeśli chodzi nie tylko o ten turniej, ale też ten sezon. Dla mnie osobiście znaczy to bardzo dużo, bo jest to też moja pierwsza docelowa impreza, więc bardzo się cieszę, że mogę tutaj z dziewczynami być. Wierzę, że to jest ten turniej, w którym będziemy w stanie napisać nową historię i przywieziemy stąd medal” – przyznała polska rozgrywająca.
Aleksandra Suszek
Holenderski orzech do zgryzienia
Rywalkami biało-czerwonych będą mocne Holenderki. Sztab szkoleniowy oraz zawodniczki szczegółowo przeanalizowały styl gry reprezentacji Holandii. Rywalki słyną z szybkiego i kompletnego operowania piłką, co wymagało od Polek korekt na treningach.
„Grają bardzo szybką siatkówkę i to jest coś, do czego będziemy musiały jak najszybciej się zaadaptować. Już dzisiaj próbowałyśmy wprowadzić trochę tej szybszej gry na naszym treningu, żeby dziewczyny mogły się przyzwyczaić. Holenderki mają bardzo szybkie prawe skrzydło, defensywne dwie przyjmujące świetne technicznie na siatce i mocne pierwsze tempo. Uważam, że to kompletny zespół, ale jestem dobrej myśli. Jak zagramy swoją siatkówkę, na spokojnie to wygramy. Jesteśmy faworytem i odważnie powiem, że widzę tylko i wyłącznie zwycięstwo” – zapowiada Grabka.
Krótko, mocno i z czasem na regenerację
Ostatnie godziny przed meczem to balans pomiędzy intensywną pracą na boisku a ładowaniem akumulatorów.
„Rano miałyśmy moment, żeby się wyspać, a to dla mnie najważniejsze, bo kocham spać. Po śniadaniu odpoczynek, seriale, potem obiad, siłownia i hala. Mimo zmęczenia nakładającego się przez turniej, praca na hali wyglądała całkiem fajnie. Byliśmy skupieni na konkretnych elementach, było krótko, ale bardzo intensywnie. Wracamy do hotelu na kolację i dalszy odpoczynek” – podsumowała zawodniczka.