– Aby więc pokazać się z jak najlepszej strony, musimy grać na najwyższym poziomie i dawać z siebie wszystko za każdym razem, gdy jesteśmy razem na boisku. Wielkim wstydem byłoby pojawić się w Los Angeles i nie być przygotowanym. Po prostu byłbym bardzo rozczarowany, a nie chcę żyć z tym ciężarem do końca życia – powiedział Aaron Russell. Gwiazdor reprezentacji USA opowiedział o powrocie do gry w kadrze i motywacji do dalszej rywalizacji oraz ocenił pracę kolegów w trwającym sezonie reprezentacyjnym.
Powrót po przerwie
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Tęskniłeś za siatkówką?
Aaron Russell: – Zdecydowanie tak. Odpoczynek był bardzo przyjemny i bardzo potrzebny, ale zdecydowanie brakowało mi bycia na boisku i rywalizacji w takiej atmosferze. No i bycia z tymi chłopakami – ciężko było mi być z dala od nich przez dwa lata.
To już XXIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, ale po raz pierwszy w historii biorą w nim udział Stany Zjednoczone. Jakie są twoje wrażenia?
– Naprawdę? Nie wiedziałem! Jest super. Jak na turniej towarzyski czuć świetną atmosferę i rywalizację. Są tu cztery naprawdę mocne drużyny, a dla nas jest tu trzech silnych przeciwników. Cieszymy się, że tu jesteśmy i że możemy rozegrać kilka dobrych meczów przed końcem lata.
Po roku przerwy wracasz do reprezentacji. Jak to jest znów rywalizować na tym poziomie?
– Dobrze, choć czuję, że nie osiągnąłem jeszcze w pełni swojego potencjału. Po przerwie to chyba dopiero mój trzeci tydzień pełnego treningu siatkarskiego. Moje oko jest nieco spowolnione, jeśli chodzi o reakcję. Są pewne rzeczy, które muszę nadrobić. Ale tak, możliwość powrotu do tego wszystkiego jest naprawdę wyjątkowa. To coś szczególnego móc założyć koszulkę reprezentacyjną i reprezentować USA.
Niesamowity Matt i spółka
W tym roku nie brałeś udziału w Siatkarskiej Lidze Narodów. Jak oceniłbyś występy swojej drużyny z perspektywy widza?
– Och, niesamowite. Oglądałem praktycznie każdy mecz i naprawdę fajnie było zobaczyć, jak grają młodzi zawodnicy, zwłaszcza że prezentowali już wysoki poziom oraz jak dobrze radzą sobie starsi gracze. Byłem naprawdę zaskoczony, widząc Mattiego z powrotem na pozycji numer cztery w drużynie USA, ale fajnie było go tam zobaczyć. Spisał się świetnie i rozegrał tak wiele meczów, że byłem zaskoczony, że w tym wieku wciąż jest w stanie to robić. Byłem jednak pod ogromnym wrażeniem tego, jak po bardzo trudnym trzecim tygodniu VNL w Chicago, rozegrali naprawdę dobrą rundę eliminacyjną w końcowej fazie turnieju i tylko nieznacznie przegrali z Polską w finale. Myślałem, że mają wygraną w kieszeni, ale byłem pod wrażeniem nie tylko ich gry, ale także siły mentalnej.

Małe poprawki
Co należy poprawić w grze twojej drużyny?
– Myślę, że chodzi po prostu o rzeczy, których uczysz się z doświadczenia. Nie mam na myśli dużych rzeczy, tylko drobne poprawki tu i ówdzie. To właśnie robi różnicę – znalezienie się we właściwym miejscu to jedno, ale trzeba też umieć wykonać akcję. W szybszych akcjach trzeba umieć grać mądrze, zachować kontrolę i zimną krew oraz podjąć właściwą decyzję. Uważam, że możemy poprawić też niektóre wybory w ataku.
Sezon dla was jeszcze się nie skończył, bo przed wami mistrzostwa Ameryki Północnej i Centralnej NORCECA . Jakie są twoje cel indywidualne i drużynowe?
– Chcemy wygrać każdy mecz i dać z siebie wszystko. Wydaje mi się, że rozegramy tylko trzy mecze. Nie gramy w rundzie eliminacyjnej, bo jako gospodarz mamy kwalifikację olimpijską. A co do moich celów osobistych – chcę znów poczuć dobrą chemię z chłopakami i nawiązać dobry kontakt z Micah, żebyśmy mogli to przenieść na przyszłe lato. Mam nadzieję, że znów będę z nimi i osiągnę dobrą formę przed wielkim sezonem polskiej ligi.
Wstyd i ciężar do końca życia
Jak znaleźć motywację do każdego meczu, skoro już zakwalifikowaliście się do igrzysk olimpijskich?
– To są igrzyska olimpijskie i będziemy grać u siebie. Aby więc pokazać się z jak najlepszej strony, musimy grać na najwyższym poziomie i dawać z siebie wszystko za każdym razem, gdy jesteśmy razem na boisku. Wielkim wstydem byłoby pojawić się w Los Angeles i nie być przygotowanym. Po prostu byłbym bardzo rozczarowany, a nie chcę żyć z tym ciężarem do końca życia.









