Polskie siatkarki zostają bez medalu mistrzostw Europy 2026. Biało-czerwone w meczu o brąz uległy Serbkom 1:3. Choć apetyty były większe, a każda z dziewczyn chciała przełamać 17-letnią posuchę medalową, to na tak grającą Tijanę Bosković nie było mocnych. Zaraz po meczu wymagający sezon reprezentacyjny podsumowała Magdalena Jurczyk, która z optymizmem patrzy na przyszłoroczne wyzwania. – (…) dałyśmy z siebie naprawdę maksa i wierzę, że gdzieś tam to jeszcze zaowocuje na przyszłość.
Momentami nic się nie ugra…
Biało-czerwone kończą przygodę z tegorocznym czempionatem Starego Kontynentu na 4. miejscu. To nawiązanie do rezultatu sprzed siedmiu lat jest ważne, choć dziś w głowach reprezentantek Polski kotłują się myśli, co mogły zrobić więcej.

Aż do półfinału podopieczne Stefano Lavarini’ego nie przegrały ani razu. Porażka z Włoszkami nie podcięła im jednak skrzydeł, bo w niedzielę miały jeszcze o co walczyć. Mecz o brązowy medal padł jednak łupem Serbek – 3:1, dla których był to szósty z rzędu krążek mistrzostw Europy.
– Miałyśmy swoje momenty w tym meczu, no ale było to za mało. Myślę, że szkoda generalnie całego meczu. Gdzieś tam nie weszłyśmy w niego dobrze. Dwa przegrane sety na sam początek, ale myślę, że nie można odmówić nam walki. Robiłyśmy, co mogłyśmy – powiedziała z niedosytem po przegranym spotkaniu o brąz Magdalena Jurczyk.
Światowa śmietanka
Reprezentacja Polski jeszcze w fazie grupowej pokonała broniące tytułu Turczynki – 3:2. Choć niewykluczone, że gospodynie turnieju podłożyły się biało-czerwonym, to zwycięstwo jest zwycięstwem, a właśnie tak buduje się najmocniejsze zespoły. Już na finiszu kadrowiczki spotkały się z Włoszkami i Serbkami. To absolutny światowy top, do którego siatkarkom znad Wisły jeszcze odrobine brakuje. Ten, jak i poprzedni sezon, pokazały natomiast, że podopiecznym trenera Lavarini’ego nie straszne nawet największe potęgi tego globu.
– Tak, to był trudny sezon, ale myślę, że z meczu na mecz grałyśmy coraz lepiej. Więc pomimo porażek – i nieudanego VNL, grałyśmy na Mistrzostwach Europy dużo lepiej. Z tą formą się wstrzeliłyśmy – podsumowała sezon etatowa kadrowiczka, zaznaczając też klasę rywalek.
– Boli to, że gdzieś tam, gdy dotarłyśmy do tej czwórki, do tych najważniejszych meczów, to nie potrafiłyśmy dać od siebie gdzieś jeszcze więcej, żeby pokonać tak naprawdę te potęgi.
Klub, a potem #jazdababy?
Teraz wszystkie reprezentantki rozjadą się do swoich klubów. U Jurczyk będzie to ŁKS Commercecon Łódź, który sprowadził 30-latkę po jej wojażach za oceanem. Cele na najbliższe miesiące się zmieniają, lecz w głowie dziewczyn i tak będzie kiełkować myśl o kadrze, i o tym jak dobrze 'nastroić’ się na przyszły sezon. To za rok będzie trzeba doglądać światowego rankingu i bić się o przepustkę na igrzyska!
– Z nową głową wejdźmy w kolejny sezon i tak myślę, że po prostu powinniśmy się skupić na zawodniczkach, które mamy tutaj, które dają z siebie wszystko codziennie na treningach. Przez te trzy, cztery miesiące, które spędziłyśmy razem, dałyśmy z siebie naprawdę maksa i wierzę, że gdzieś tam to jeszcze zaowocuje na przyszłość – spuentowała 30-latka, wierząc, że zespół wróci jeszcze silniejszy.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









