Zwycięstwem otworzyli polscy siatkarze XXIII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera w krakowskiej Tauron Arenie. W pierwszym starciu Polacy zmierzyli się ze Słoweńcami. Obie ekipy ostatnio spotkały się w półfinale Siatkarskiej Ligi Narodów. – Na pewno było nam trudniej. Natomiast też całkowicie inna ranga tego wydarzenia. Mam wrażenie, że dużo dało wejście zmienników w drużynie Słowenii w trzeciej, czwartej partii – przyznał po meczu Jakub Popiwczak.
Szczęśliwe otwarcie
W premierowym spotkaniu Memoriału Huberta Jerzego Wagnera Polacy pokonali reprezentację Słowenii. Podopieczni Nikoli Grbicia potrzebowali aż pięciu setów, by zamknąć to starcie na swoją korzyść. W półfinale Siatkarskiej ligi Narodów Polska znacznie lepiej sobie poradziła, bowiem wygrała w trzech partiach. Jak inne to było spotkanie w porównaniu do półfinału VNL? – Zdecydowanie o dwa sety dłuższe, nie chce być inaczej. Na pewno było nam trudniej. Natomiast też całkowicie inna ranga tego wydarzenia. Mam wrażenie, że dużo dało wejście zmienników w drużynie Słowenii w trzeciej, czwartej partii. Oni naprawdę zaczęli grać fajnie w siatkówkę, postraszyli nas, zaczęli kopać zagrywką i odwrócili tego czwartego seta na swoją stronę. Natomiast fajnie, że w ogólnym rozrachunku po naszej stronie też chłopacy dużo wnieśli z ławki i wygrywamy to spotkanie – powiedział Jakub Popiwczak.
Rotacje od początku
Trener od samego początku turnieju konsekwentnie wprowadzał zmiany. Na boisku pojawili się m.in. Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka czy Jakub Majchrzak. Czy naszego libero zdziwiła tak duża ilość rotacji? – Dużo? Ja mam wrażenie, że te turnieje zazwyczaj są okupione tym, że trener tutaj rotuje i wstawia, zmienia, zaczyna z kimś, później zmienia, następny wracają ci, co zaczynali. Tak że zapowiedział, że tak to będzie robił i nie rzucił słów na wiatr – wyjaśnił libero. Choć to dopiero początek trzydniowego turnieju kibice już zapełnili trybunę. – Jest to fenomenalne grać przy tylu kibicach, którzy jak co roku przejeżdżają całą Polskę, żeby być z nami i nas wspierać, a jest to turniej towarzyski – wyznał Popiwczak.
Gwiazdorska obsada
W Krakowie prócz reprezentacji Polski i Słowenii możemy obserwować również Francję i Stany Zjednoczone. Organizatorzy Memoriału Wagnera zadbali o to, by ponownie Polacy zmierzyli się z najlepszymi ekipami przed imprezą docelową sezonu, jaką będą mistrzostwa Europy we wrześniu. Po reprezentacji Słowenii kolejnym rywalem Polaków będą Amerykanie. Jak się szykują na to starcie? – Jeszcze nie miałem czasu na myślenie o tym. Od lat powtarzam, że najlepszą drogą jest po prostu każdego dnia przychodzenie i staranie się robić to, co potrafimy robić najlepiej, czyli grać w siatkówkę. Tak samo zrobimy przeciwko Stanom Zjednoczonym. Zobaczymy, w jakim składzie osobowym – powiedział popularny „Piwko”.
Zakopiańskie powietrze
Przed przyjazdem do Krakowa polscy siatkarze byli na zgrupowaniu w Zakopanem. Jak się czują po kilku tygodniach żmudnych treningów? – Jestem troszkę zmęczony, natomiast na pewno naładowany świeżym powietrzem, bo w Zakopanem jest super. Mega mi się tam podoba: pyszne jedzenie, fajne miejsce do bycia, do przebywania. – Pod koniec czwartej partii premierowego meczu memoriału widać już było zmęczenie. – Nie będę ukrywał, że jak gra się przed taką publiką, to są zawsze jest dużo emocji i dodatkowa ekscytacja. Natomiast rzeczywiście pod koniec meczu już można było poczuć zmęczenie, znużenie. Licząc z rozgrzewką, trwało to bodajże trzy i pół godziny. Było to wymagające – zakończył Jakub Popiwczak.









