Julia Szczurowska przebojem weszła w szeregi reprezentacji Polski prowadzonej przez Stefano Lavarini. Atakująca wreszcie została doceniona po fantastycznych sezonach w tureckiej ekstraklasie. Dla 25-latki gra w koszulce z orzełkiem na piersi to spełnienie marzenia, o które walczyła przez ostatnie lata. Teraz „partnerka w zbrodni” Magdaleny Stysiak podsumowała to wyjątkowe lato, które stanowi dla niej motywację do dalszego rozwoju sportowego.
Szansa wykorzystana na 100%
Polskie siatkarki w ubiegłą niedzielę zakończyły sezon reprezentacyjny. Biało-czerwone nie zdołały awansować do finałów Ligi Narodów, zerując serię trzech brązowych krążków z rzędu. Znacznie lepiej było w mistrzostwach Europy. Tam podopieczne Stefano Lavarini’ego zajęły 4. miejsce.
Jedną z bohaterek minionych miesięcy była Julia Szczurowska, dla której był to pierwszy taki sezon kadrowy. Choć o powołaniu dla atakującej i sprawdzeniu ją w boju mówiło się od paru lat, to duet Magdalena Stysiak – Malwina Smarzek, wydawał się niezagrożony. Pod nieobecność tej drugiej szansę dostała Szczurowska. 25-latka na przeprowadziła drużynę przez pierwszy tydzień VNL. Potem była znakomitą zmienniczką dla Magdaleny Stysiak.
Największe wygrane
Gdy na parkiecie meldowała się Szczurowska, to nie było mowy o lekkim klepaniu piłki, tak w ataku i na zagrywce. Podwójne z jej udziałem zwykle przynosiły zamierzony efekt. Wchodząc na zmianę 1:1 potrafiła brać na siebie ciężar, bo gdy Stysiak nie szło, to rewelacyjny dzień zdawała się mieć 25-latka. Tak też było chociażby w wygranym niedawno meczu z Turczynkami – 3:2.
Obok Mai Koput, 25-latka wydaje się największą wygraną zamkniętego przed momentem sezonu. O reprezentowaniu biało-czerwonych barw na poziomie seniorskim marzyła od dawna, z sezonu na sezon coraz wyżej mierząc w tureckiej Sultanlar Lidze. Teraz we wzruszającym wpisie podziękowała kibicom za te magiczne miesiące, opisując towarzyszące jej w trakcie zmagań emocje.
Klub, a potem znowu kadra?
Czwarte miejsce w Europie pozostawia pewien niedosyt. Z drugiej strony pokazuje, jakim wciąż niewykorzystanym potencjałem dysponuje reprezentacja Polski. Choć w chłodnych słowach podsumował całość trener Lavarini, którego słowom jeszcze lepiej oddał sens prezes PZPS, Sebastian Świderski, to zawodniczki zdają się podchodzić do procesu bardziej optymistycznie.
– Usłyszałyśmy, że ciężko będzie znowu grać o medale, że nie ma przed nami większej przyszłości. Jednak należy pamiętać, że te same osoby nigdy nie wierzyły że możemy wygrać z wielką reprezentacją Turcji czy pokazać, że możemy walczyć z Włoszkami. To pozostawia jeden wniosek. Wszystko jest “niemożliwe” dopóki tego nie zrobisz – pisała Szczurowska, wtórujący tym samym Magdalenie Stysiak, która też uważa, że najlepsze dopiero przed zespołem.
– Ta porażka to dla mnie wielka motywacja do pracy. To pierwszy krok na drodze, gdzie trzeba zdecydować czy się z tym pogodzić czy pracować jeszcze 10 razy ciężej żeby w przyszłych latach być w lepszym miejscu – dodała 25-letnia atakująca, która przebojem wkradła się do biało-czerwonej drużyny.
Zobacz również:
Wicemistrzynie w komplecie. DevelopRes Rzeszów pozyskał reprezentantkę









