Strona główna » Polskie siatkarki zagrają z sąsiadkami. Jakub Głuszak szykuje niespodziankę?

Polskie siatkarki zagrają z sąsiadkami. Jakub Głuszak szykuje niespodziankę?

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Reprezentacja Polski siatkarek w środę zaczęła zmagania w ramach drugiego turnieju Ligi Narodów. Na start podopieczne Stefano Lavarini’ego rozbiły Bułgarki – 3:0. Już w czwartek zespół czeka starcie z Ukrainkami. Debiutująca drużyna Jakuba Głuszaka łatwo tanio skóry nigdy nie sprzedaje. Ukrainki są jednak po pięciosetowym boju z Tajkami. Kto z tego pojedynku wyjdzie zwycięsko?

Pora na przebudowę?

Polskie siatkarki wraz z początkiem czerwca rozpoczęły zmagania w ramach Ligi Narodów. Prestiżowe rozgrywki reprezentacyjne w ostatnim czasie są domeną biało-czerwonych, które trzy poprzednie edycje kończyły z brązowymi krążkami na szyi. To nie lada wyczyn. Żadna inna kadra nie może poszczycić się taką serią, a to z kolei pokazuje, że wybór Stefano Lavarini’ego na selekcjonera był strzałem w dziesiątkę.

Teraz celem jest awans do top 8. Czy coś więcej uda się ugrać? To stoi pod dużym znakiem zapytania, a największym osłabieniem drużyny jest brak Agnieszki Korneluk, który zdecydowała się zakończyć karierę sportową. Na powołanie do kadry nie odpowiedziały po rewelacyjnych sezonach Julia Nowicka oraz Olivia Różański. Nieobecności jest jednak więcej, na czele z Malwiną Smarzek czy Weroniką Centką-Tietianiec. Największym pechowcem końcówki sezonu pozostaje natomiast Aleksandra Gryka. Na brak zmian nie ma co zatem narzekać, a odmłodzenie przede wszystkim dotknęło środek.

Niby 3/4, ale niedosyt jest

Po pierwszym tygodniu zmagań w Lidze Narodów biało-czerwone zajmowały 7. miejsce, co biorąc pod uwagę 3 wygrane i 1 porażkę, może być nie do końca zrozumiałe. Dwa z tych meczów jednak kończyły się tie-breakami. Wszystko zaczęło się od wygranej z Belgią – 3:2. Kolejnego dnia polskie siatkarki zdemolowały Czeszki – 3:0. Potem przyszło zwycięstwo nad Serbkami – 3:2, ale po dniu przerwy drużyna uległa gospodynią turnieju, Chinkom – 1:3.

Pewną siebie ostoją zespołu była nowa kapitan biało-czerwonych, Aleksandra Szczygłowska. Bardzo dobrze w ataku, jak i na zagrywce, prezentowała się Julia Szczurowska. Lewa flanka, to już doskonałe występy Moniki Lampkowskiej. Na środku siatki zaś swoją klasę potwierdziła Anna Obiała, która z czasem stworzyła duet z tegoroczną debiutantką, Mają Koput.

Drugi tydzień i kolejne szanse

Po turnieju w Chinach biało-czerwone pozostały tam na dłużej, skupiając sią na przygotowaniach do kolejnych zawodów. Teraz podopieczne trenera Lavarini’ego odwiedzają Tajlandię, a po drodze drużyna przegrała jeszcze w meczu kontrolnym z Serbkami – 1:3.

Również w składzie doszło do paru zmian. Na dobre do kardy wróciła Magdalena Stysiak, która ma za sobą wyczerpujący sezon w Eczacibasi, a potem postawiła na wypoczynek oraz weselną zabawę w gronie rodzinnym. W związku z powrotem frontmenki do kraju i koleżanek w Szczyrku wróciła Oliwia Sieradzka. VNL tragicznie zaczął się z kolei dla Martyny Czyrniańskiej, której odnowiła się kontuzja mięśni brzucha. Przyjmująca musi się teraz skupić na zdrowiu, a jej miejsce niemal od razu zajęła Paulina Damaske. Ostatnią zmianą jest brak Anny Obiałej, która ze względu na prawy rodzinne nie może wziąć udziały w turnieju, a na jej miejsce tymczasowo Włoch dowołał Sonię Stefanik.

Drugi tydzień zmagań biało-czerwone rozpoczęły z przytupem. Swoje pierwsze punkty w sezonie zdobyła świetnie grająca też w obronie Magdalena Stysiak. Ręki w ataku nie zwalniała Julita Piasecka. Prawdopodobnie 'oczko’ na wagę wygranej 3:0 zdobyła blokiem Paulina Damaske. Świetnie spisały się też młode środkowe, które najwyraźniej nie wiedzą co to presja. Mowa tutaj bowiem o duecie Sonia Stefanik i Maja Koput.

Debiutantki skóry tanio nie sprzedadzą

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Ukrainek, które w sezonie 2026 debiutują w Lidze Narodów. W czwartkowym spotkaniu dużym ich atutem może być znajomość polskich zawodniczek, bowiem z pewnością doskonale wyskautowane ma je Jakub Głuszak. To właśnie Polak, w parze z Mikołajem Mariaskinem wprowadził drużynę do światowej czołówki. Choć stres i brak doświadczenia niekiedy bierze górę, to zespół i tak radzi sobie dobrze, mając na koncie już pierwsze punkty.

Reprezentacja Ukrainy przygodę z Ligą Narodów zaczęły od porażki z Amerykankami – 0:3. Potem jednak niespodziewanie pokonały Niemki – 3:2, które są sporym rozczarowaniem początku obecnego sezonu kadrowego. Następnie zespół przegrał z Japonią – 1:3, ale znów oczko udało się urwać w starciu z Francuzkami – 2:3, co ogólnie napawało optymizmem przed drugim turniejem.

Teraz drużyna za cel obrała Tajlandię i na start rozmontowała właśnie reprezentacje gospodarzy – 3:2. Mecz z Tajkami był wyjątkowo przewrotny, ale najważniejsze, że punkty wpadły na konto, a to wywindowało Ukrainki na 11. miejsce. Najwięcej do powiedzenia miała Valeriia Nudha. Dobrze zaprezentowała się też dwójka Viktoriia Danchak i Oleksandra Milenko. Aż 14 oczek dołożyła od siebie świeżo upieczona wicemistrzyni Polski, Svitlana Dorsman.

Na gruncie kontynentalnego czempionatu

Biało-czerwone z Ukrainkami grały już wielokrotnie, zawsze to właśnie reprezentantki Polski triumfowały. Obie kadry od 2003 roku spotkały się na mistrzostwach Europy już sześciokrotnie. Najbliżej pokonania Orlic ekipa zza wschodniej granicy była w 2014 roku, gdy pojedynek zwieńczył tie-break. Ostatni raz obie kadry spotkały się ze sobą rok temu, gdy zmierzyły się ze sobą w turnieju towarzyskim w Koszalinie. Mecz ten zakończył się wygraną Polek 3:1.

Czwartkowe spotkanie Polek z Ukrainkami w ramach Ligi Narodów zaplanowano na godzinę 12:00. Pytaniem otwartym pozostaje to, jak przeciwniczki zniosą ciężar pięciosetowego starcia z Tajkami.

Strefa Siatkówki, jak zawsze, zaprasza na relację punkt po punkcie z tego meczu

Zobacz również:

Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarek 2026

PlusLiga