Strona główna » Trener Mateusz Grabda opowiedział o walce o zdrowie swoich dzieci. „Nie odpuszczę”

Trener Mateusz Grabda opowiedział o walce o zdrowie swoich dzieci. „Nie odpuszczę”

sport.tvp.pl

fot. Michał Szymański

Mateusz Grabda, aktualnie pierwszy trener Fortu UAM Poznań, zdecydował się opowiedzieć o swoich trudnych doświadczeniach. Najpierw diagnoza mózgowego porażenia dziecięcego u córki, kilka lat później złośliwy nowotwór mózgu u syna. – Powiedziałem sobie, że nie odpuszczę. Zrobimy wszystko, by za rok zadzwonić dzwonkiem na korytarzu szpitalnym i powiedzieć głośno, że nasz syn jest zdrowy – powiedział szkoleniowiec w rozmowie z Sarą Kalisz z redakcji TVP Sport. Trener po raz pierwszy głośno wspomniał o trudnej sytuacji swojej rodziny i walce o zdrowie dzieci.

Diagnoza, która zmieniła życie. Kilka lat później przyszła kolejna

Mateusz Grabda przez kilka ostatnich sezonów pracował z klubami TAURON Ligi kobiet. Najpierw prowadził ITA TOOLS Stal Mielec, a w grudniu przejął stery w Sokole & Hagric Mogilno. Od nowego sezonu ma poprowadzić I-ligowy Fort Poznań. Szkoleniowiec w wywiadzie z Sarą Kalisz z redakcji TVP Sport postanowił opowiedzieć trochę więcej o swojej trudnej sytuacji rodzinnej. Przyznał, że wraz z żoną długo cieszył się z ciąży bliźniaczej. Zosia i Staś urodzili się miesiąc przed terminem jako wcześniaki, jednak początkowo nic nie wskazywało na poważniejsze problemy zdrowotne. – Jedyną reperkusją było to, że żona była z dziećmi przez ten dodatkowy miesiąc w szpitalu. Maluchy były położone w inkubatorach, monitorowane non stop. Wszystko było w porządku – przyznał trener Grabda.

Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się dopiero po kilku miesiącach życia dzieci. Zosia rozwijała się inaczej niż jej brat, a konsultacja z neurologiem zakończyła się trudną diagnozą. – Byłem wtedy na zgrupowaniu w Spale (…) Żona zadzwoniła do mnie z płaczem i powiedziała, że Zosia ma mózgowe porażenie dziecięce. Byłem w szoku. Ta choroba wcześniej kojarzyła mi się z dziećmi na wózkach inwalidzkich. To było przerażające – wspomniał w rozmowie szkoleniowiec.

Od tamtej chwili codzienność rodziny podporządkowana została rehabilitacji. Dziewczynka korzysta z pomocy fizjoterapeutów, neurologopedów i specjalistów, a rodzice nie ustają w poszukiwaniu kolejnych metod leczenia. – Zaakceptowaliśmy, że Zosia jest jaka jest. Chcemy walczyć z całych sił, by stała się jak najbardziej samodzielna. (…) Teraz robimy wszystko, aby dać jej siłę i energię” – podkreślił Mateusz Grabda.

Największy cios przyszedł niespodziewanie

Kilka lat później rodzinę Grabdów dotknęła jeszcze trudniejsza diagnoza. Tym razem problemy zdrowotne pojawiły się u Stasia. Początkowo były to jedynie bóle głowy, jednak badania wykazały złośliwy nowotwór mózgu. – Kiedy żona powiedziała, że Staś ma nowotwór mózgu, poczułem jak ziemia usuwa mi się spod nóg. To był strzał; jakby ktoś mnie uderzył w głowę. To był początek grudnia. Błyskawicznie pożegnałem się z zawodniczkami i tak, jak byłem, w krótkich spodenkach, wsiadłem do auta i pojechałem do Warszawy – powiedział trener.

Diagnoza była wyjątkowo trudna. – Ordynator oddziału powiedział nam, że Staś ma 30 procent szans na przeżycie. Kolejnego dnia synek przeszedł operację” – zdradził. Po zabiegu rozpoczęło się wielomiesięczne leczenie obejmujące chemioterapię oraz radioterapię. Rodzina praktycznie zamieszkała w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Mimo ogromnego obciążenia psychicznego Grabda od początku starał się zachować wiarę.

Pamiętam, że powiedziałem sobie, że płakać będę w kącie. Nie będę pokazywać tego, że tata jest załamany, smutny i to przeżywa. Do dziś działam w schemacie, że damy radę, że wszystko będzie dobrze, że będziemy walczyć. Nie mogę pozwolić sobie na inną narrację; mam w końcu dwoje chorych dzieci. Powiedziałem, że nie odpuszczę. Zrobimy wszystko, by za rok w kwietniu – bo leczenie ma potrwać półtora roku – zadzwonić dzwonkiem na korytarzu szpitalnym i powiedzieć głośno, że nasz syn jest zdrowy – wyznał trener Grabda.

„To dzieci są moją siłą napędową”

Szkoleniowiec nie ukrywa, że łączenie pracy trenera z opieką nad rodziną bywa niezwykle trudne. Przez obowiązki zawodowe często przebywa daleko od domu, jednak każdą wolną chwilę poświęca dzieciom. – Mam momenty, kiedy mam ochotę to wszystko rzucić i wrócić do dzieci. To one są dla mnie siłą napędową. Chcę zrobić wszystko, by zagwarantować im bezpieczeństwo finansowe. Stasiu kocha siatkówkę. Ostatnio byliśmy na turniejach eliminacyjnych do mistrzostw Polski w plażówkę. Poznał fajną grupę, złapał z nią super kontakt. Uwielbia to. Chcę, by miał jak najwięcej takich chwil – mówił trener.

Jednocześnie przyznaje, że nie zawsze udaje się zachować spokój. – Przecież to dotyczy dzieci, które są Bogu ducha winne. Nasz synek był i jest dla nas światełkiem. To on dał nam poczucie „standardowego” rodzicielstwa. Zosię ogromnie kochamy, jest ona naszym najcudowniejszym dzieckiem, ale to Staś dawał nam poczucie, że możemy wyjść na spacer, pogadać, pożartować, odpowiedzieć na milion pytań, że mogę go zabrać na piłkę, na siatkówkę i że jest tym zainteresowany – powiedział. Najważniejszym celem pozostaje dziś zdrowie dzieci. –Powiedzieliśmy z żoną, że zrobimy wszystko, że nie odpuścimy. Nie możemy dać po sobie poznać, jak to wszystko na nas oddziałuje. Musimy go cały czas motywować, być jego siłą.”

Wdzięczność za wsparcie środowiska siatkarskiego

Na zakończenie rozmowy z Sarą Kalisz, Mateusz Grabda podziękował wszystkim, którzy w ostatnich miesiącach okazali jego rodzinie wsparcie. – Jestem bardzo wdzięczny za to, jakie wsparcie dostaliśmy od środowiska siatkarskiego. Otrzymaliśmy tyle ciepłych słów i wspaniałych gestów nawet od ludzi, których znamy słabo lub ich w ogóle nie znamy. To naprawdę podnosi na duchu. Dziękujemy. I dodał: – Wszystko robię dla moich dzieci. Nie ma nic ważniejszego. Moment, kiedy mogę do nich zadzwonić po meczu jest najcenniejszy – zakończył wzruszony szkoleniowiec Fortu Poznań.

Historia trenera pokazuje, że poza halą sportową toczy się znacznie ważniejszy mecz. Jak sam podkreślił, dziś nie liczą się wyniki ani kolejne sukcesy szkoleniowe. Najważniejsza pozostaje walka o zdrowie Zosi i Stasia oraz nadzieja, że przyniesie ona szczęśliwe zakończenie.

Zobacz również:
Rodzinne więzy i siatkarska historia. Jacek Nawrocki o porównywaniu dzieci sławnych ojców

PlusLiga

  • Tobias Brand znalazł nowy klub w Polsce

    Tobias Brand znalazł nowy klub w Polsce

  • Warto mieć też jakiś filar. ChKS Chełm z dwoma cennymi przedłużeniami

    Warto mieć też jakiś filar. ChKS Chełm z dwoma cennymi przedłużeniami

  • ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z nowym przyjmującym! To dla niego powrót do ekstraklasy

    ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z nowym przyjmującym! To dla niego powrót do ekstraklasy