Za biało-czerwonymi pierwsze spotkanie drugiego tygodnia Siatkarskiej Ligi Narodów. Reprezentacja Polski przeniosła się teraz do Bangkoku, gdzie rozegrała spotkanie z Bułgarkami. Pomimo niewielkich zawirowań w końcówce trzeciego seta, Polkom udało się ostatecznie wygrać spotkanie. Po spotkaniu wypowiadały się zgodnie. „Myślę, że napewno pomógł nam spokój, który zachowałyśmy„.
Wojna nerwów czy oaza spokoju?
Początek spotkania z Bułgarkami przebiegał pod dyktando biało-czerwonych. Prawdziwe zawirowania zaczęły się jednak w końcówce trzeciej odsłony. Przeciwniczki zdołały odrobić straty punktowe i doprowadzić w końcówce do gry na przewagi. – Bułgaria ma bardzo dobrą zagrywkę i to nią nas dopadły. My nie mogłyśmy skończyć ataków i udało im się odrobić straty. Myślę, że na pewno spokój, który miałyśmy w sobie, pozwolił ostatecznie wygrać w 3 setach. – komentuje po spotkaniu Magdalena Stysiak. Podobne wnioski po spotkaniu podzielały pozostałe zawodniczki. – Na pewno pomógł nam spokój i skupienie się na najprostszych elementach siatkarskich, co ostatecznie dało nam zwycięstwo. – podsumowała również Sonia Stefanik. – Uważam, że zagrałyśmy bardzo dobry mecz, ale chwilami zabrakło nam focusu i doprowadzałyśmy przez to do stresujących sytuacji, gdzie dziewczyny z Bułgarii nas doganiały. Wtedy pokazywałyśmy się jednak z dobrej strony, umiałyśmy to przełamać i wygrać każdy set i cały mecz – dodała środkowa.
Zmiany na drugi tydzień
Drugi tydzień rywalizacji w Lidze Narodów wśród biało-czerwonych przebiega również pod znakiem zmian. Po rywalizacji w Chinach kilka zawodniczek wróciło do domu, na ich miejsce pojawiły się natomiast nowe nazwiska. Wśród nich między innymi Magdalena Stysiak, która po rodzinnych uroczystościach powraca w miejsce Oliwii Sieradzkiej. Mimo nieobecności w Azji, siatkarka jednak nie próżnowała w przygotowaniach. – Nie miałam przerwy, byłam w Szczyrku z drugą drużyna. Miałam może 3-4 dni wolnego, w trakcie których przygotowywałam się do wesela brata. Było super, jestem zadowolona, ale przerwy żadnej nie było. – komentuje swoją gotowość do gry Stysiak. Późniejsze dołączenie do drużyny kilku siatkarek, jak i liczne zmiany w składzie w porównaniu do zeszłego roku, dają się we znaki na boisku. – Jeszcze to nie wygląda tak jak powinno, zgrywamy się. Nasza siatkówka powoli będzie coraz lepsza. Ale po tygodniu spędzonym w Chinach powoli wchodzimy w rytm meczowy i to jest najważniejsze. Ale potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby się zgrać jako drużyna. – podsumowała atakująca.
W podobnej sytuacji znajduje się również Sonia Stefanik. Środkowa przyleciała do Tajlandii dołączając do drużyny, która ma za sobą już pierwsze spotkania w Chinach. Od razu miała okazję zameldować się na boisku i wspomóc koleżanki w dopięciu zwycięstwa. – Na pewno towarzyszyło mi dużo stresu, ale musze przyznać ze mamy bardzo fajna drużynę, która mocno mnie w tym wspierała. Także szczerze mówiąc bardzo mi to ułatwiło zadanie i bardzo dobrze czuje i szybko się zaadaptowałam w drużynie – komentuje Stefanik.
Zobacz również:
Polki z szybkim zwycięstwem w pierwszym spotkaniu









