Reprezentacja Polski siatkarzy z piekła trafiła do nieba! Biało-czerwoni ekipa w finale Ligi Narodów walczyła do końca, co okazało się kluczem do wyszarpania złota Amerykanom. Mecz zakończył się wygraną Rycerzy Grbicia 3:2, i jest to trzecie złoto Polaków w tych rozgrywkach. Było gorąco, było emocjonująco, a gwiazd i legend nie brakowało po obu stronach siatki.
Ale heca! Nie ma go!
Pomimo dobrego wejścia Coopera Robinsona w półfinale, trener Karch Kiraly zdecydował się posłać w bój duet skrzydłowych – Anderson, Champlin. Oba zespoły grały dość elektrycznie i popełniały błędy. Polacy jednak szybko znaleźli receptę na ataki Jake’a Hanesa. Bardzo dobre wejście Kamila Semeniuka
pomogło biało-czerwonym pod koniec pierwszego seta (25:21).
Nerwy puściły
Amerykanom po pierwszym secie wyraźnie puściły nerwy. Lepsze zagrywki w środkowej fazie seta pomogły im powstrzymać uderzenia Wilfredo Leona. Większy udział w grze brali Taylor Averill i Merrik McHenry. Praca na siatce odpłaciła się kolejnymi okazjami do kontrataków. Polacy zbyt późno rozpoczęli pogoń i stan meczu się wyrównał (25:23).
Więcej nerwów po polskiej stronie
Kamil Semeniuk rozpoczął trzeciego seta w miejscu Wilfredo Leona. Bardzo szybko udowodnił, że jego obecność jest pomocna. Polacy szybko zbudowali sobie przewagę, ale w końcówce seta popełnili zbyt dużo niewymuszonych błędów. To doprowadziło do bardzo nerwowej końcówki. Wtedy dzięki Jake’owi Hanesowi to USA okazało się lepszą drużyną (27:25).
Leon na ratunek
Sprawy w czwartej partii przybrały taki obrót, że Nikola Grbić zdecydował się na manewr z Wilfredo Leonem w roli atakującego. Polacy dołożyli więcej siły w polu zagrywki, a to okazało się jednym z decydujących o wygranej w czwartej partii. Kluczowy okazał się blok Leona na Hanes’ie w ostatniej akcji (25:23).
Środkiem panowie!
Wilfredo Leon pozostał na boisku w roli atakującego. Polska gra zaczęła się zazębiać dzięki pracy biało-czerwonych na siatce. Polski blok pojawił się wtedy, kiedy to się najbardziej liczyło. Jake Hanes wyrzucił ostatnią piłkę w aut (15:10).
USA – Polska 2:3
(21:25, 25:23, 27:25, 23:25, 10:15)
Składy zespołów
USA: Anderson (20), Christenson (3), Averill (8), Hanes (21), Champlin (9), McHenry (14), Shoji (libero) oraz Robinson (1), Defalco, Ma’a, Hartke (1), Knigge
Polska: Komenda, Lemański (11), Leon (15), Fornal (15), Bołądź (10), Jakubiszak (11), Popiwczak (libero) oraz Szalpuk, Semeniuk (17)
Zobacz również:
Alessandro Michieletto wprost o powrocie Rosjan! Te słowa odbiją się szerokim echem









