Ran Takahashi w sezonie 2026/2027 zadebiutuje w TAURON Lidze (dawniej PlusLiga). Japończyk za cel obrał sobie Bogdankę LUK Lublin i nie może się doczekać aż będzie trenować z gwiazdami polskiej drużyny narodowej. Teraz przyjmujący z kolegami walczy o przepustkę do Los Angeles, ale znalazł czas na urodzinową rozmowę z portalem number.bunshun.jp. Gracz przyznał, że najważniejsza była zmiana otoczenia. – (…) jak mówią: „chcemy Cię jako wsparcie do Wilfredo Leona” – to od razu mnie ucieszyło.
Osiągnął sufit?
Japończycy, w myśl poszerzania horyzontów, coraz częściej za cel obierają sobie polską TAURON Ligę (dawniej PlusLigę) lub włoską Serie A. Wyjątkiem nie jest tutaj Ran Takahashi, który w przyszłym sezonie zadebiutuje w kraju znad Wisły.

O japońską gwiazdę zabiegało zapewne parę światowych marek, ale w tym peletonie zwyciężył Bogdanka LUK Lublin. Wicemistrz Polski przyćmił inne oferty, a reprezentant Kraju Kwitnącej Wiśni nie może doczekać się nadchodzących miesięcy.
– Zmiana otoczenia była dla mnie niezbędna, uważam, że zdobycie nowej motywacji w nowym środowisku przyczynia się do rozwoju. Gra w Suntory Sunbirds nauczyła mnie, że można wiele doświadczyć trenując na co dzień u boku graczy, takich jak Dmitrij Muserski – powiedział w rozmowie z portalem number.burnshun.jp jeden z asów Laurenta Tillie.
Takich ofert się nie odrzuca…
Dla 25-latka nie będzie to pierwsza europejska przygoda. Przez ostatnie dwie kampanie związany był z Suntory Sunbirds Osaka, z którym wywalczył, m.in. mistrzostwo i wicemistrzostwo kraju. W latach 2021-2023 Takahashi reprezentował z kolei barwy włoskiego Pallavolo Padova. Sezon 2023/2024 rozegrał w barwach MINT Vero Volley Monza.
– Kiedy Lublin złożył mi ofertę, postanowiłem ją przyjąć, wiedząc, że gra u boku reprezentantów Polski, takich jak Wilfredo León, Marcin Komenda i Kewin Sasak, będzie wspaniałym doświadczeniem. Sam jestem ciekaw, jak się rozwinę. To mnie napędza na przyszły sezon – dodał zdolny przyjmujący, argumentując swoją decyzję.
„Chcemy Cię jako wsparcie”
Klub z Lublina – jak się okazuje, miał pierwszeństwo w pozyskaniu 25-letniej gwiazdy swojej drużyny narodowej. Ran Takahashi łączy w sobie ogromny talent, nienaganną technikę i szybkość… z której słyną Japończycy. To zaledwie jest część jego atutów, a on sam ma za sobą rewelacyjny występ w Lidze Narodów. Choć końcowo zespół Kraju Kwitnącej Wiśni zakończył zmagania na 4. miejscu, to 25-latek pretendował do tytułu MVP całych rozgrywek.
– Lublin jako pierwszy złożył mi ofertę, co jasno pokazało jak po raz kolejny chcieli mnie pozyskać. Usłyszeć od włodarzy klubu, jak mówią: „chcemy Cię jako wsparcie do Wilfredo Leona” – to od razu mnie ucieszyło i świadczyło o ważnej roli jaka mnie czeka (…) – przyznał zachwycony propozycją Japończyk, dodając.
– Kwestie finansowe w całości pozostawiam mojemu agentowi, mnie to zupełnie nie interesuje. Po prostu szukam miejsca, w którym się rozwinę – uzupełnił Takahashi.
Obecnie Japonia gra w kontynentalnym czempionacie, mając nadzieję na zgarnięcie przepustki na igrzyska w Los Angeles w 2028 roku. W pierwszym meczu ekipa trenera Tillie pokonała reprezentację Omanu 3:1. Ran Takahashi zdobył 19 punktów, prowadząc swój zespół do zwycięstwa. Tyle samo oczek upolował Yuki Ishikawa.
Zobacz również:
Włoski as niczym enigma. Jedzie na mistrzostwa, choć nie gra od stycznia









