Strona główna » Polskie siatkarki głodne sukcesu. Dwukrotna mistrzyni Europy: Aż tak daleko bym nie szła

Polskie siatkarki głodne sukcesu. Dwukrotna mistrzyni Europy: Aż tak daleko bym nie szła

polsatsport.pl

fot. volleyballworld.com / pressfocus

Reprezentacja Polski siatkarek już w sobotę zagra z Węgierkami. Dla biało-czerwonych będzie to pierwszy mecz tegorocznych mistrzostw Europy. Wszyscy trzymają kciuki za Orlice, które marzą o przełamaniu medalowej posuchy. W huraoptymizm nie popada jednak Dorota Świeniewicz-Brandt. Dwukrotna mistrzyni Europy w rozmowie dla Polsatu Sport przyznała. – Złoto jest jednak według mnie nieosiągalne. Inne kolory jednak jak najbardziej.

To jest sport, i za to go kochamy

Polskie siatkarki rozpoczynają mistrzostwa Europy. Na starcie podopieczne Stefano Lavarini’ego zagrają z Węgierkami, będąc też faworytem tego spotkania. O nastrojach w kadrze i ambicjach wypowiadały się w międzyczasie chociażby Alicja Grabka czy Magdalena Jurczyk. Biało-czerwone marzą o medalu i skromnym nawiązaniu do sukcesów „złotek Niemczyka” sprzed dwóch dekad.

Poprzeczka w grupie Polek będzie szła w górę z meczu na mecz. To dobra wiadomość, a ostatecznym sprawdzianem będzie spotkanie z Turczynkami. Z Melissą Vargas na pokładzie są one w stanie obronić historyczne złoto sprzed trzech lat. Pamiętać trzeba jednak o tym, że sport rządzi się własnymi prawami…

Ja wiem, jak to wygląda. Jestem jednak taką osobą, która nie lubi kalkulować. Kiedyś mi się zdarzyło grać w takim meczu i to nam się nie opłaciło. Dlatego uważam, że wchodzi się na parkiet po to, żeby wygrać. Nie jestem zwolenniczką kombinowania. Nawet w szczytnym celu. I nawet sobie nie wyobrażam, że trener Lavarini miałby wyjść i powiedzieć: panie, dziś przegrywamy – powiedziała w rozmowie z Dariuszem Ostafińskim Dorota Świeniewicz-Brandt.

Paradoksalnie problem rozwiązał się sam

Włoski szkoleniowiec ma w czym przebierać, a bogato zrobiło się szczególnie na przyjęciu. Najważniejsze zdaniem Świeniewicz-Brandt jest to, że do zdrowia wróciła Martyna Czyrniańska. Z kontuzją z kolei przegrała Martyna Łukasik, dzięki czemu nieszczęściu trener, w porozumieniu ze sztabem, nie miał problemów z decyzją. Na czempionat, obok popularnej „Czyrny” pojechały Julita Piasecka, Monika Lampkowska oraz Paulina Damaske.

– Najważniejsze, że zdrowa jest Martyna Czyrniańska, co nie było takie pewne. Nie ma Martyny Łukasik, ale z tym zdążyliśmy się oswoić. Paradoksalnie dzięki tej absencji trenerowi Lavariniemu rozwiązał się problem z pozycją przyjmującej. Zastanawiałby się, które zabrać, a które zostawić w domu (…) – przyznała otwarcie dwukrotna mistrzyni Europy, wskazując, że gdyby nie kontuzje i rezygnacje to trener Lavarini mógłby skompletować kolejną szóstkę na europejskim poziomie. Choć ambicje są, to nie należy już teraz wieszać medali na szyjach Polek, bowiem do wygrania, jak i przegrania jest wiele.

– Aż tak daleko bym nie szła. Jakby było złoto, to wszyscy byśmy się cieszyli. Złoto jest jednak według mnie nieosiągalne. Inne kolory jednak jak najbardziej – dodała była reprezentantka Polski, która w biało-czerwonych barwach rozegrała aż 325 spotkań.

Warto w tym miejscu dodać, że gra nie toczy się wyłącznie o mistrzowski tytuł. Tegoroczne czempionki zgarną bowiem przepustkę na igrzyska w Los Angeles w 2028 roku. Chętnych do zjedzenia ciastka będzie więc sporo, a ciastko – samo w sobie, jedno.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek

PlusLiga