Pierwszy dzień mistrzostw Europy 2026 siatkarek dobiegł końca. To doskonała pora na pierwsze przemyślenia. W grupach B i D wszystkie zespoły zdołały już zadebiutować. Były to bardzo jednostronne pojedynki przez co pomału klarują się podziały. Największym zaskoczeniem najpewniej okazały się Bułgarki, a co, oprócz meczu Polek, przyniesie drugi dzień czempionatu?
Spektakularne otwarcia w grupie D!
Pierwszy dzień za nami, a jedną z dwóch grup, w której na starcie zaprezentowały się wszystkie zespoły była grupa D. Podział już się zarysował, a z punktami zmagania kończą Francja, Włochy, Szwecja. Co więcej, wszystkie te reprezentacje nie oddały rywalom ani seta.
Mistrzostwa świata zainaugurowało spotkanie Francuzek ze Słowaczkami, gdzie jednej ze stron wyraźniej udzielał się stres. Podopieczne Cesara Hernandeza Gonzaleza były faworytkami, dowożąc to do końca, co przełożyło się na przekonującą wygraną 3:0 (25:13, 25:21, 25:21). Tak grające Słowaczki stają się tutaj grupowy outsiderem, a w przyszłorocznym debiucie w Lidze Narodów nie będzie już miejsca na takie potknięcia. Za sukcesem trójkolorowych natomiast stał przede wszystkim duet Cyrielle Depie i Halimatou Bah.
Po meczu Włoszek z kolei można by powiedzieć wprost – veni vidi vici. Mistrzynie świata i mistrzynie olimpijskie to absolutnie najwyższa półka. Gdy chodzi o technikę i siłę rażenia, to zespół Julio Velasco niemal nie ma sobie równych. Włoszki, obok Turczynek, są głównymi pretendentkami do tytułu. Tak doświadczonej ekipie presja nieczęsto się udziela. Pozbawione szans Chorwatki nie miały nic do powiedzenia, przegrywając 0:3 (9:25, 22:25, 23:25). Tak grającą Paolę Egonu zawsze chce się oglądać. Nie zmienia to jednak faktu, że 21 punktów zdobyła Ekatarina Antropova, a Velasco dał pograć zmienniczkom.
Górą w grupie D była też Szwecja, która gdyby nie Isabelle Haak, to z pewnością byłaby w zupełnie innym miejscu. Skandynawki mocno napędza tegoroczna wygrana w Lidze Europejskiej. W zespole natomiast w końcu widać jakiś pomysł, a to przełożyło się na wygraną w meczu przeciwko Czarnogórzankom 3:0 (25:13, 25:18, 25:23). Powolne skradanie przeciwniczkom kompletnie nic nie dało. Bezkonkurencyjna pozostała młodsza z sióstr Haak, która zdobyła aż 30 punktów. Miała ona jednak do pomocy swoją siostrę – Annę, oraz Hanne Hellvig.
Czeskie 'wyłamanie’
Grupa B, to już punktujące Bułgarki, Serbki oraz Czeszki. Bułgaria ma za sobą blamaż, zakończony dramatem w Lidze Narodów. Reprezentacja, zdaje się jednak, że odrobiła wcześniejsze lekcje i z błyskiem wchodzi w czempionat. Na wstępie drużyna pokonała Ukrainę 3:0 (25:23, 25:23, 25:20), i tutaj bezradny był Jakub Głuszak, którego podopiecznym brakowało w końcówkach jakości i zdecydowania. Rewelacją okazało się trio Mikaela Stoyanova – Boryana Angelova – Tsvetelina Ilieva.
Drugie po pierwszym dniu są Serbki, które marzą o kolejnym sukcesie. Zespół ten z ostatnich pięciu mistrzostw Starego Kontynentu wracał z medalem. Teraz może być inaczej, a sparingi dają wiele sprzecznych sygnałów. Otwarcie jednak było na plus, a na start Serbki w imponującym stylu pokonały Austriaczki 3:0 (25:17, 25:9, 25:21). Osamotniona Anamarija Galić, to za mało na rozpędzoną Tijanę Bosković. Gwiazda serbskiej kadry miała po swojej stronie Aleksandrę Uzelac i Henę Kurtagić, a w akcji można było w końcu zobaczyć Maję Ognjenović.

Z wygranej cieszą się również Czeszki, które mają przyjemność grania przed własną publicznością. Stres gospodyń nie zjadał, a siatkarki zza południowej granicy Polski oddały Greczynkom jednego seta. Potknięcie w drugim secie w dużej mierze było efektem zbytniej pewności siebie, ale zespół szybko wrócił na właściwe tory, zwyciężając 3:1 (25:14, 23:25, 25:15, 25:20). Po stronie Czeszek karty, jak zwykle, rozdawała Monika Brancuska, autorka 23 punktów.
Reszta czeka na sobotę
Zespoły z grup A i C na dobre wejdą do gry w sobotę, a wśród nich są również biało-czerwone. Pierwsza grupa jest dość niewygodna, a w piątkowy wieczór zagrały jedynie obrończynie tytułu. Siatkówko mania w Turcji trwa w najlepsze, zwłaszcza gdy drużyna z takim impetem rozbiła Łotyszki – 3:0 (25:17, 25:16, 25:16). Zaskoczenia nie było. Liderką od początku, do samego końca była Melissa Vargas, która zdobyła 19 punktów. Naturalizowana Kubanka głównie mierzyła się z Martą Levinską, lecz w pojedynkę frontmenka rywalek niewiele mogła zdziałać.
To samo tyczy się Azerek, które otworzyły zmagania w grupie C, goszcząc u siebie pozostałe rozlosowane ekipy. Reprezentacja Azerbejdżanu także weszła w turniej z wysokiego 'C’. Mogło być różnie, jednak Portugalki końcowo nie były w stanie im zagrozić – 3:1 (25:22, 23:25, 27:25, 25:20). Nie zmienia to jednak faktu, że było to jedno z ciekawszych i najbardziej wyrównanych meczów pierwszego dnia mistrzostw Starego Kontynentu. Doskonale zagrały Yelizaveta Ruban i Polina Rahimova, które zdobyły kolejno po 25 i 22 oczek.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









