Ziraat Bankkarat Ankara po raz pierwszy w historii zdobył medal Ligi Mistrzów. Ambicje w Ankarze były jednak większe i po półfinałowym meczu nadal jest spore rozczarowanie. – Z jednej strony naprawdę bardzo się cieszę, ale z drugiej – wciąż tkwi we mnie to, co wydarzyło się w półfinale, ponieważ mieliśmy wielką szansę – powiedział trener tureckiej ekipy, Mustafa Kavaz.
Niedosyt
Ziraat Bankkarat Ankara zdobył brązowy medal Ligi Mistrzów. Apetyty w Ankarze były trochę większe. Mistrz Turcji przegrał jednak półfinał z Wartą Zawiercie, a w walce o podium okazał się lepszy od PGE Projektu Warszawa. – Z jednej strony naprawdę bardzo się cieszę, ale z drugiej – wciąż tkwi we mnie to, co wydarzyło się w półfinale, ponieważ mieliśmy wielką szansę. Oczywiście graliśmy z jedną z najlepszych drużyn na świecie. gra niesamowicie. Pojawiła się szansa, a my ją zmarnowaliśmy. Dlatego jesteśmy trochę niezadowoleni, smutni – wyjaśnił trener Ziraatu, Mustafa Kavaz.
Zmiany pomogły
W walce o brąz Ziraat przegrywał już 1:2, a trzecią odsłonę przegrał wysoko. Pomimo to, turecka ekipa była w stanie odwrócić losy pojedynku. – Powiedziałem moim zawodnikom: „To ostatnia szansa, jeśli przegramy kolejną partię, to wszystko przepadnie. Musimy spróbować. I jeśli mamy przegrać, to musimy przegrać w walce” – zdradził szkoleniowiec tureckiej ekipy. Dokonał on również zmian, między innymi na pozycji rozgrywającego i środkowego. – Moim zdaniem to trochę odmieniło obraz, ponieważ na boisku pojawiła się świeża energia – wspominał trener.

Historia
Szkoleniowiec jest pierwszym tureckim trenerem, który zdobył medal Ligi Mistrzów. – To wygląda jak coś historycznego, ale ja nie dbam o tego rodzaju rzeczy. Po prostu staramy się dawać z siebie wszystko – krótko skomentował Kavaz. Jednocześnie patrzy już przed siebie. – Utrzymanie się na tym poziomie jest najważniejszą rzeczą. Jeśli w kolejnych sezonach również znajdziemy się w czołówce, to uznam to za sukces. Utrzymanie tego poziomu to nasz priorytet – zapowiedział Kavaz, którego zespół jako mistrz Turcji zagwarantował sobie udział w kolejnej edycji rozgrywek.
Sędzia pobudził Nimira
Zdecydowanym liderem Ziraatu Ankara jest Nimir Abdel-Aziz, to on poprowadził swój zespół do zwycięstwa w tie-breaku. Już na początku decydującej partii doszło do eskalacji emocji z powodu sędziowskich decyzji, co mocno pobudziło Holendra. – Byłem zadowolony, ponieważ dało mi to motywację, której szukałem. Byłem zmęczony, więc kiedy atmosfera zaczyna robić trochę bardziej gorąca, to dobrze na mnie działa. Trochę się rozbudziłem, więc dla mnie to był… idealny moment – przyznał wprost atakujący Ziraatu.
Zobacz również: Damian Wojtaszek w mocnych słowach
On sam także ma słodko-gorzkie podejście do końcowego wyniku w Lidze Mistrzów. – Powiedzmy, że jestem usatysfakcjonowany, bo w ostatecznym rozrachunku wygraliśmy mecz. Jesteśmy sportowcami, więc chcesz wygrywać. Z jednej strony cieszę się z sukcesu klubu, bo to pierwszy medal i historyczny wynik w Lidze Mistrzów. Jeśli jednak chodzi o mnie, to nie jestem usatysfakcjonowany – skwitowała gwiazda, która sama dalej nie ma w swoim dorobku złota Ligi Mistrzów.









