Strona główna » Jeden set nie przestraszył Warty Zawiercie. Michał Winiarski miał swojego asa w rękawie

Jeden set nie przestraszył Warty Zawiercie. Michał Winiarski miał swojego asa w rękawie

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

Aluron CMC Warta Zawiercie po raz drugi z rzędu zagra w finale Ligi Mistrzów. W półfinale mistrzowie Polski 3:1 pokonali Ziraat Ankara i nie wytrącił ich z równowagi przegrany na przewagi drugi set. – Przegrywaliśmy w drugim secie już 10:15, ale mieliśmy naprawdę dobrą serię na zagrywce. Faktycznie później nadarzyła się szansa na zamknięcie tej partii, ale widziałem, że zespół cały czas jest w meczu – wyjaśnił trener Zawiercian, Michał Winiarski.

Bez obaw

Aluron CMC Warta Zawiercie dość pewnie pokonała w półfinale Ligi Mistrzów turecki Ziraat Ankara. Mistrzowie Polski jedynie w drugim secie musieli uznać wyższość rywala, choć i w nim mieli swoje szanse. – Nie było obaw po tej partii. Przegrywaliśmy w drugim secie już 10:15, ale mieliśmy naprawdę dobrą serię na zagrywce. Faktycznie później nadarzyła się szansa na zamknięcie tego seta, ale widziałem, że zespół cały czas jest w meczu. Do tego doszła fantastyczna zmiana, którą dał Kyle Ensing. Myślę, że otworzyła nam trochę prawe skrzydło i grało nam się zdecydowanie lepiej – powiedział trener ekipy z Zawiercia, Michał Winiarski.

Nowy bohater

Bardzo dobrą zmianę dał wspomniany Ensing. Amerykanin zmienił Bartłomieja Bołądzia i w sumie zdobył 10 oczek, z czego 9 w ataku, a jedno dołożył blokiem. – Kyle jest niesamowitym zawodnikiem pod względem układu nerwowego. On wchodzi i gra. Jemu nie trzeba dużo czasu na to, żeby w ogóle wszedł w mecz. Natomiast Bartkowi przydarzą się słabsze spotkania, ale od tego jest zespół, żeby wzajemnie się uzupełniać – ocenił szkoleniowiec Warty Zawiercie i dodał: – Czekałem na Bartka prawie dwa i pół seta, bo bardzo dobrze zaczął mecz. Potem jego gra trochę siadła, ale jeszcze raz powtórzę: wielokrotnie też wracał i grał bardzo dobrze, dlatego dzisiaj najważniejsze jest zwycięstwo i to, że wygrał zespół.

Znów Perugia

W finale Ligi Mistrzów Warta Zawiercie ponownie zmierzy się z włoską Sir Sicoma Monini Perugia. Ta pewnie pokonała PGE Projekt Warszawa. – Na pewno gramy z zespołem, który jest aktualnie najlepszy w Europie. Zeszłoroczny finał, który wygrali, to udowadnia. Finał jest otwarty. To jest sport. Myślę, że przy dwóch tak dobrze grających drużynach będą decydowały niuanse. Ja bym bardzo chciał, żebyśmy nie myśleli znowu o tym zwycięstwie, tylko bardziej o dobrej grze – zapowiedział Michał Winiarski. Wielki finał Ligi Mistrzów odbędzie się w niedzielę o godzinie 20:30.

PlusLiga