PGE Projekt Warszawa w meczu o brązowy medal uległ Ziraatowi Bankkart Ankara. Emocji nie brakowało, niestety nie tylko ze względu na sportową rywalizację, a także przez decyzje sędziowskie. Damian Wojtaszek nie gryzł się w język. – Człowiek walczy o to, żeby zagrać w Final Four, a później pojawiają się takie decyzje, które odejmują nam dwie kontry. W tie-breaku to jest na wagę złota – mówił po meczu kapitan warszawskiej drużyny.
Brązowy medal nie dla Warszawian
PGE Projekt Warszawa po raz pierwszy w historii miał okazję wystąpić w Final Four Ligi Mistrzów. Podopieczni Kamila Nalepki w półfinale nie podołali, ale wciąż mieli szansę na historyczny brązowy medal. O niego bili się z Ziraatem Bankkart Ankara, w którym występuje m.in. Tomasz Fornal.
Warszawianie mieli w tym spotkaniu swoje szanse. Za każdym razem jednak mistrz Turcji potrafił odrobić straty w setach. Wszystko rozstrzygało się dopiero w piątej odsłonie, w której kontrolę przejęli już gracze znad Bosforu.
Sędziowie znów dali popis…
Nie od dziś wiadomo, że na poziom sędziowania często pozostawia wiele do życzenia. Tym bardziej, że są to prestiżowe rozgrywki pod egidą CEV. I tym razem nie brakowało trudnych momentów na boisku, które były niestety wywołane przez błędy sędziowskie. – Jak piłka była za antenką, pani sędzia za szybko zagwizdała. Nie można brać challenge’u na takie coś, a nagle sędzina bierze i dyktuje decyzję dla nich bez błędu. To prowokuje Nimira Abdel-Aziza. Sędzia podbudza emocje w trakcie, testosteron rośnie. Obudziliśmy najlepszego atakującego na świecie, który wygrał im sam tie-breaka. Tak się nie robi – mówił zdenerwowany Damian Wojtaszek.
Takich kontrowersji w meczu było kilka. Libero PGE Projektu Warszawa nie ukrywał, że tego typu sytuacje bardzo wpływają na rytm gry. – Następna była druga sytuacja, gdzie wróciliśmy do gry i sytuacja się powtórzyła. Niestety nie udało się i znowu bez punktu. Człowiek walczy o to, żeby zagrać w Final Four, a później pojawiają się takie decyzje, które odejmują nam dwie kontry. W tie-breaku to jest na wagę złota.
Ziraat Bankkart Ankara zawsze wraca
Dla Ziraatu Bankkart Ankara brązowy medal był historycznym, bo pierwszym w historii tego klubu. Kapitan polskiej drużyny docenił klasę rywala. – Ziraat wraca do gry za każdym razem. Oni wiedzą, jak to się gra. Czasami wychodzi set lepiej, czasami gorzej. My o tym wiedzieliśmy, dopóki piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe. I walczyliśmy z całych sił. Doprowadziliśmy do tie-breaka, mieliśmy swoje szanse. Jednak jak już na starcie mamy freeballa, którego nie możemy wykorzystać, później doszły decyzje sędziowskie, to ciężko się gra.
Zobacz również:
Warta Zawiercie znów przed wielką szansą. Mateusz Bieniek wprost przed finałem Ligi Mistrzów









