Reprezentacja Polski siatkarek gra dalej! Biało-czerwone zdołały odprawić z kwitkiem Holenderki, a przed nimi wymagające spotkanie z Włoszkami. Poprzeczka idzie więc mocno w górę. Codziennie nie gra się natomiast o awans do finału tak ważnej imprezy kontynentalnej. Podopieczne Stefano Lavarini’ego mają swoje atuty. Jednym z nich jest Magdalena Jurczyk, która zyskuje z każdym meczem. – (…) cieszę się, że dostałam zaufanie od trenera, od całego zespołu, od dziewczyn, że wszyscy czekają na to, aż będzie lepiej – mówiła po zwycięstwie nad Holenderkami.
Sukces goni sukces
Polskie siatkarki mają się rewelacyjnie! Drużyna Stefano Lavarini’ego zachwyca w tegorocznych mistrzostwach Europy, awansując do półfinału z czystym kontem. Biało-czerwone po drodze pokonały broniące tytułu Turczynki – 3:2, a w meczu 1/4 wyrzuciły z turnieju Holenderki, zwyciężając 3:1. To doskonała informacja dla niedowiarków, którzy po przeciętnym występie w Lidze Narodów mieli wiele do powiedzenia. Orlice natomiast zamknęły się w halach, przygotowując pod imprezę docelową tego sezonu.
– Jestem przeszczęśliwa. Szczerze jeszcze chyba nie dowierzam co zrobiłyśmy. Zrobiłyśmy świetną robotę, ale myślę też, że każda z nas przyjechała tutaj po więcej – skomentowała krótko sukces drużyny Magdalena Jurczyk.
Bez tego ani rusz!
Sztab doskonale rozpisał Oranje i za to brawa. Jednym jest natomiast teoria, a zupełnie czymś innym praktyka. Tym razem wszystko poszło jak po sznureczku. Biało-czerwone były przygotowane na Holenderki. Choć nie było im się łatwo dobić do parkietu, to 'szczęście sprzyja lepszym’. W kolejnym meczu to może być jednak za mało, a reprezentantka Polski – wtórując swoim koleżankom, znów zwróciła uwagę na nieszczęsne przestoje.

Tutaj z kolei rozwiązaniem tego problemu mogą być zmiany, bowiem tak głęboką ławkę chciałby mieć niejeden trener.
– Byłam skupiona na tym, co ja mam robić, w jaki sposób wypełniać nasze założenia taktyczne, które ustalił sztab przed meczem, tak aby się z tego wywiązywać. (…) Myślę, że gdzieś tam były nerwowe momenty, ale mimo to wygrałyśmy i to jest dla nas teraz najważniejsze. To też taki mecz, który pokazuje, że nasza ławka jest długa i każda dziewczyna swoje wnosi, prawda do tego zespołu – mówiła po meczu z Holenderkami doświadczona kadrowiczka.
Co w Ameryce, to zostaje w Ameryce
Magdalena Jurczyk ma za sobą ciężki sezon. Kampanię 2024/2025 rozegrała za oceanem, gdzie dołączyła do jednej z drużyn amerykańskiej LOVB. Tam jednak środkowa nie miała zbyt wielu szans do grania. Większość sezonu przestała, klaskając, w kwadracie dla rezerwowych. Miesiące bez rytmu meczowego odbiły się na 30-latce i na jej formie na początku reprezentacyjnych zmagań. Wszyscy jednak mieli na uwadze proces, a trener Lavarini w obliczu tak dużej przebudowy środka siatki potrzebował chociaż jednej 'stałej’.
– Początek naprawdę był ciężki, ale cieszę się, że dostałam zaufanie od trenera, od całego zespołu, od dziewczyn, że wszyscy czekali na to, aż będzie lepiej. I cieszę się, że w tym momencie jestem z tą drużyną, i że mogę jej pomóc – przyznała z ulgą nowa zawodniczka ŁKS-u Commercecon Łódź.
Teraz poprzeczka znów pójdzie w górę. W półfinale biało-czerwone zmierzą się z Włoszkami… przed którymi uciec chciały nawet same Turczynki.
– Myślę, że tak. Tutaj gdzieś tam się napędzamy. Te zwycięstwa przede wszystkim dużo nam dają, dużo pewności siebie. Wiemy, z kim się teraz mierzymy, że ten poziom będzie dużo, dużo wyższy niż poprzednie drużyny – spuentowała swoja wypowiedź 30-latka.
Mecz Polek z Włoszkami zostanie rozegrany w sobotę – 5 września. Początek o godzinie 18:00.
Strefa Siatkówki, jak zawsze, zaprasza na relację punkt po punkcie z tego spotkania.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









