Strona główna » Biało-czerwone chciały oszukać los? Justyna Łysiak takiego sezonu nie pamięta…

Biało-czerwone chciały oszukać los? Justyna Łysiak takiego sezonu nie pamięta…

inf. własna

fot. PZPS/ fot. Yasar Yilmaz

Reprezentacja Polski siatkarek kończy udział w mistrzostwach Europy na 4. miejscu. W niedzielę podopieczne Stefano Lavarini’ego przegrały z Serbią – 1:3. Po wszystkim nie brakowało łez, bo tego sezonu jednak nie udało się zamknąć na własnych zasadach. Do całości odniosła się po meczu Justyna Łysiak. – Ja nie pamiętam tylu dziwnych, przykrych bardzo momentów. Tylu treningów, meczów w niepełnym składzie.

Gdyby nie ta Bosković

Polskie siatkarki kończą mistrzostwa Europy, jako czwarta drużyna Starego Kontynentu. To dobry wynik, który jest wyrównaniem osiągnięcia sprzed siedmiu lat. Na krążek reprezentacja Polski czeka natomiast lat 17… i będzie musiała czekać dalej. W meczu o brąz biało-czerwone przegrały z Serbkami – 1:3.

Marzenia, cele, jak i ambicje były zupełnie inne. Teraz podopiecznym Stefano Lavarini’ego pozostaje przeżyć ten żal we własnym gronie, bo na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Nie zmienia to jednak faktu, że mecz z Serbią nie należał do udanych, a niestrudzona do końca była Tijana Bosković.

– Chciałyśmy bardzo ten medal zdobyć. Teraz jestem bardzo smutna, że nam się to nie udało. Myślę, że ten trzeci set pokazał, że gdzieś tam znalazłyśmy receptę na tę grę Serbek. Zatrzymałyśmy Tijanę, której jednak nie udało nam się w pierwszych dwóch setach zatrzymać. No szkoda, że gdzieś tam nie starczyło to na dłużej niż na jednego seta – powiedziała po meczu z Serbkami przygaszona całą tą sytuacją Justyna Łysiak.

Pociąg parę razy się wykoleił

Sezon 2026 całościowo nie należał do najbardziej udanych. W zespole doszło do wielu zmian, zwłaszcza na środku siatki, gdzie z etatowych kadrowiczek pozostała wyłącznie Magdalena Jurczyk. Podstawą przyjęcia okazała się para Monika Lampkowska i Julita Piasecka, a Magdalenę Stysiak wspierała na prawej stronie Julia Szczurowska. To jednak wierzchołek góry lodowej, a już przed startem sezonu środowisko grzmiało przez grono siatkarek, które odmawiały Włochowi współpracy.

Już podczas mistrzostw Europy natomiast ze składu wypadła Aleksandra Szczygłowska, która musiała wrócić do kraju. Jej miejsce zajęła Klaudia Łyduch, podczas gdy 'jedynką’ została właśnie Łysiak.

– Ja nie pamiętam tylu dziwnych, przykrych bardzo momentów. Tylu treningów, meczów w niepełnym składzie. Gdzieś tam na pewno to zaburzało ten nasz rytm. Tutaj natomiast w ostatniej chwili wypadła Ola Szczygłowska, i to było bardzo niespodziewane. Także na pewno nas zdrowotnie nie oszczędzało – odniosła się do całego sezonu defensorka, która w Stambule też zmierzyła się z zupełnie nową rzeczywistością zastępując kapitan drużyny.

Brąz, który miał być złoto?

Choć brąz biało-czerwone miały na wyciągnięcie ręki, to końcowo nie udało się po niego sięgnąć. Każdy zdaje sobie jednak sprawę z tego, że Serbki były w zasięgu… w przeciwieństwie do Włoszek, z którym reprezentantki Polski przegrały w sobotnim półfinale (1:3).

– Wczoraj ten mecz myślę, że był ciężki, ale bardzo szybko powiedziałyśmy sobie, że dzisiaj mamy o co grać, i że ten brąz będzie dla nas naprawdę dobrym wynikiem. No i jest nam bardzo przykro, że po prostu to się dzisiaj nie udało – dodała na koniec świeżo upieczona mistrzyni Polski, która teraz wraz z koleżankami może skupić się na sezonie klubowym.

Zobacz również:

Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek

PlusLiga