Powoli kończą się mistrzostwa Europy siatkarek. W sobotę odbędą się dwa półfinały, które wyłonią tegorocznych finalistów. Reprezentacja Polski kobiet jest na najlepszej drodze do powtórzenia sukcesu „Złotek” legendarnego Andrzeja Niemczyka. Polki muszą stawić czoła mistrzyniom świata oraz złotym medalistkom olimpijskim – Włoszkom. Jako pierwsze w sobotę zagrają ze sobą Turczynki i Serbki. Turcja broni tytułu wywalczonego w 2023 roku. Pierwsze spotkanie rozpocznie się o 15:00, a biało-czerwone wejdą na parkiet o 18:00.
Najlepsza czwórka już jest. Czas na medal!
Reprezentacja Polski siatkarek po 7 latach zameldowała się w półfinale mistrzostw Europy. Biało-czerwone w drodze do strefy medalowej 3:1 pokonały Holandię, która na poprzedniej imprezie tego cyklu wywalczyła brąz. Polki po raz ostatni w najlepszej czwórce na tym turnieju znalazły się w 2019 roku. Wtedy najpierw przegrały bój o finał z Turcją, a w meczu o brąz uległy 0:3 właśnie reprezentacji Włoch. Nasz kraj był jednym z gospodarzy tamtego turnieju.

Teraz podopieczne Stefano Lavariniego w Stambule po raz kolejny powalczą o awans do wielkiego finału. Polska ostatni krążek mistrzostw Europy zdobyła w 2009 roku. W Atlas Arenie sięgnęła po brąz. Z kolei na złoto nasz kraj czeka już 21 lat. Zespół prowadzony przez Andrzeja Niemczyka dwukrotnie stawała na najwyższym stopniu podium (2003 i 2005). Czy aktualna drużyna narodowa nawiąże do tych sukcesów?
Reprezentacja Polski bez potknięcia
Biało-czerwone do tej pory nie przegrały ani jednego spotkania. Podczas rywalizacji grupowej straciły tylko trzy sety. Najpierw Łotyszki urwały jedną partię naszej drużynie. A na koniec Polki ograły 3:2 gospodynie turnieju – Turczynki. Od meczu ze Słowenią forma biało-czerwonej kadry tylko rośnie. Jej mocną stroną jest głębia składu. W wielu pojedynkach to rezerwowe odgrywały kluczowe role. Tak stało się właśnie podczas ćwierćfinału przeciwko Holandii. Polskie siatkarki przegrywały już 18:21 w czwartym secie, a Martyna Czyrniańska i Julia Szczurowska odmieniły losy tego seta.
Mocną stroną tego zespołu jest lewe skrzydło, na którym cztery zawodniczki prezentują zbliżony poziom. Z formą na mistrzostwa Europy wyskoczyła też Magdalena Jurczyk. Środkowa wypada kapitalnie zarówno w bloku, jak i w ataku. Notuje ponad 70% skuteczność. Z kolei Magdalena Stysiak ma świetną zmienniczkę w postaci Szczurowskiej. Jej wejścia z kwadratu dla rezerwowych są zwykle „strzałem w dziesiątkę”. Czy reprezentacja Polski w tym składzie ma szansę pokonać mistrzynie?
Arcytrudny przeciwnik na horyzoncie
Włoszki w grupie nie miały większych problemów. Były faworytem do zwycięstwa. Rywalizowały w szwedzkim Goteborgu. Jedynego seta straciły w ostatnim meczu z reprezentacją Francji. W 1/8 finału wyeliminowały Bułgarki. Pokonały je 3:0. Wydawało się, że nic nie może ich zatrzymać. A jednak! Szwedki w półfinale postawiły się drużynie Julio Velasco. Niesamowita Isabelle Haak w pojedynkę próbowała pokonać aktualne mistrzynie świata. Szwecja prowadziła 1:0 i mogła wygrać nawet kolejną partię. Ostatecznie to Italia ponownie awansowała do półfinału.
Na poprzednich mistrzostwach Europy Włoszki niespodziewanie skończyły turniej bez medalu. Ich pogromcą okazała się Holandia. Na pewno mają więc jeszcze większą motywację, by tym razem wyjechać z medalem. Najmocniejszą bronią tego zespołu są dwie atakujące – Paola Egonu i Ekaterina Antropova, która w ostatnim czasie gra na przyjęciu i radzi sobie bardzo dobrze. Jej dużym atutem jest arcytrudna zagrywka. Posłała dotąd 20 asów serwisowych, średnio 1 na mecz. Po raz ostatni Polska wygrała z Włochami w 2024 roku, podczas Ligi Narodów. Ostatnie pięć meczów należało do Włoszek. Czas odwrócić ten trend!
Dwie potęgi w ataku. Serbia zaskoczy gospodynie?
W drugim półfinale spotkają się Turczynki i Serbki. Podopieczne trenera Santalelli’ego zajęły 2. miejsce w grupie A. Przegrały starcie o 1. lokatę z naszą reprezentacją. Wielu ekspertów twierdziło, że nie zagrały na tyle, na ile było je stać – szczególnie w tie-breaku. Turcja chciała uniknąć Włoch aż do ewentualnego finału. Na tym turnieju broni tytułu z 2023 roku. W 1/8 finału aktualne mistrzynie Europy bez większych trudności uporały się z innym gospodarzem – Azerbejdżanem. Ale już mecz ćwierćfinałowy nie poszedł im tak łatwo. Niemki postawiły się Turczynkom. Miały nawet szansę doprowadzić do 5. seta. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 3:1.
Oczywiście główną strzelbą tej ekipy jest Melissa Vargas. Zgromadziła dotąd 149 punktów, co pozwala jej zajmować 7. miejsce wśród najlepiej punktujących. Atakująca razem z Antropovą są najlepiej serwującymi na tym turnieju. W bloku też radziła sobie całkiem przyzwoicie. Pod nieobecność Ebrart Karakurt, drugą najlepiej punktującą w drużynie jest Hande Baladin. Turczynki będą miały przewagę własnego boiska i rzesze zagorzałych kibiców. Jednak Serbia na pewno tanio skóry nie sprzeda.
Szósty medal z rzędu w zasięgu
Serbia była najlepszą drużyną grupy B, rywalizującej w Brnie. Straciła tylko jednego seta z Czeszkami. Pewnie kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa. Pierwsze małe kłopoty przydarzyły się jej w 1/8. Chorwatki wygrały pierwszego seta, ale potem ich rywalki całkowicie przejęły kontrolę. W ćwierćfinale nie dały najmniejszych szans Greczynkom. Podopieczne trenera Terzicia odzyskały solidną formę po nieudanej Lidze Narodów. Ich niekwestionowaną liderką jest Tijana Bosković, wspierana bardzo mocno przez Aleksandrę Uzelac. Serbki mogą też liczyć na świetnie blokującą – Henę Kurtagić. Środkowa zaliczyła dotąd 28 czap. Obie ekipy mają bardzo solidne przyjęcie zagrywki. Dużo będzie więc zależeć od dyspozycji ich liderek.
Kto ostatecznie zagra o złoto, a kto zmierzy się w meczu pocieszenia?
Półfinały mistrzostw Europy kobiet:
Sobota, 05.09 o godz. 15:00 – Turcja – Serbia
Sobota, 05.09 o godz. 18:00 – Włochy – Polska
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









