Reprezentacja Polski siatkarzy po znakomitym turnieju w Chicago awansowała do finałów rozgrywek. Te już za tydzień zostaną rozegrane w chińskim Ningbo. Po ostatnich zawodach biało-czerwoni kibice mogą spać spokojnie, a obrona tytułu jest w zasięgu Polaków. Spokojny jest również Ryszard Bosek, który jednak zwraca uwagę na jeden niepokojący aspekt.
Jak dobrze naoliwiona maszyna
Reprezentacja Polski siatkarzy jest nie do zatrzymania. Biało-czerwona drużyna fazę zasadniczą Ligi Narodów na 2. miejscu, a bilans 10 wygranych i 2 porażek robi wrażenie. Lepiej wypadła jedynie niepokonana Japonia. Pierwszy turniej interkontynentalny dla trenera Grbicia był przeglądem wojsk, to wtedy zespół zaznał goryczy porażki.

Potem było już tylko lepiej, a kolejne gwiazdy dołączały do składzie. Na finiszu reprezentacja zagrała w polonijnym Chicago, mając o swojej stronie wielu kibiców. Drużyna wygrała wszystkie mecze, tracąc zaledwie seta w meczu przeciwko Francuzom, i pokonując po drodze Bułgarów. Brazylijczyków i Amerykanów.
– To był bardzo dobry turniej w wykonaniu naszej drużyny, przegraliśmy tylko jednego seta. Mieliśmy trudne momenty, ale zawodnicy znakomicie w takich sytuacjach reagowali, co jest szczególnie cenne – podkreślał w rozmowie z pzps.pl Ryszard Bosek.
Trzy mecze wygrane do zera, to ogromny sukces, zwłaszcza patrząc na klasę przeciwników. Pod wrażeniem jest też Bosek, wskazując, że biało-czerwoni znakomicie prezentują się w bloku i zagrywce. Rewelacyjny powrót do kadry notuje Bartłomiej Lemański, który w jednym z meczów upolował 5 asów i 4 bloki. Jak zawsze w gotowości jest Wilfredo Leon, a sama lewa flanka jak zawsze pełna jest gwiazd pokroju Tomasza Fronala czy Kamila Semeniuka.
– W Lidze Narodów poza małymi wyjątkami nasz zespół zagrał mądrze taktycznie, był świetnie dysponowany w bloku i zagrywce, a w ataku kończyliśmy trudne piłki. Wszystko funkcjonowało jak trzeba – dodał mistrz olimpijski i świata.
To będzie decydować?
W ćwierćfinale Polaków czeka pojedynek z jedną z niespodzianek tego sezonu, Ukrainą. Współpraca z Raulem Lozano przynosi efekt, a i powrót Olega Płotnickiego robi różnicę. Potem drabinka może ułożyć się różnie. Sąsiadów jednak nie należy bagatelizować, bo zrobią oni wszystko, aby znów zabłysnąć, chcąc przedłużyć historyczny sukces o kolejną wygraną.
– Jedyne co może zaszkodzić polskim siatkarzom w finałowym turnieju w Ningbo to brak odpowiedniej przedmeczowej koncentracji, ale o to raczej nie obawiałbym się. W tym sezonie reprezentacja gra z meczu na mecz lepiej i buduje wysoką sportową formę – powiedział.
Ningbo ugości również Japończyków, Słoweńców, Amerykanów, Włochów, Turków. Gospodarzem turnieju są Chińczycy, którzy sportowo nie zasługują na to miejsce, zajmując ostatnie miejsce na koniec fazy interkontynentalnej.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Ligi Narodów siatkarzy 2026









