Reprezentacja Ukrainy po raz pierwszy w historii awansowała do turnieju finałowego Ligi Narodów. Zespół prowadzony przez Raula Lozano zapisał kolejną ważną kartę w dziejach swojej siatkówki. Po zakończeniu fazy interkontynentalnej Argentyńczyk nie ukrywał radości z tego osiągnięcia, ale jednocześnie studził emocje.
Mistrzowie olimpijscy pomogli
Do historycznego awansu Ukrainy do turnieju finałowego Ligi Nardów przyczynił się również wynik ostatniego spotkania Francji z Bułgarią. Mistrzowie olimpijscy, choć sami już nie mieli szans na wywalczenie przepustki do Ningbo, pokonali Bułgarów 3:0, otwierając Ukraińcom drogę do najlepszej ósemki. – Francuzi są dwukrotnymi mistrzami olimpijskimi z rzędu i z pewnością nie są zadowoleni, że nie awansowali do turnieju finałowego Ligi Narodów. Są profesjonalistami, dlatego chcą odzyskać najwyższą formę i wygrywać każdy mecz. Bułgaria to bardzo dobry zespół, więc każdy wynik był możliwy – powiedział Raul Lozano w rozmowie z portalem sport.ua.
„Jedno zwycięstwo nie oznacza, że jesteśmy lepsi”
Awans jego podopiecznych do ćwierćfinału rozgrywek poprzedziło ich historyczne zwycięstwo nad Niemcami. Była to pierwsza wygrana Ukrainy z tym rywalem, jednak selekcjoner nie zamierza wyciągać z niej zbyt daleko idących wniosków. – Jedno zwycięstwo w historii nie oznacza, że jesteśmy lepsi. Niemcy od wielu lat należą do czołówki światowej siatkówki. Wszyscy jesteśmy dziś bardzo szczęśliwi, ale żeby uważać się za lepszych od rywali, musimy pokonać ich trzy lub cztery razy z rzędu. Cieszy mnie przede wszystkim to, że Ukraińcy mogą przeżywać radość ze sportu i naszych zwycięstw w tych trudnych czasach – podkreślił szkoleniowiec.
Teraz Polska
W ćwierćfinale Ukraina zmierzy się z reprezentacją Biało-Czerwonych, jednym z głównych kandydatów do triumfu w tegorocznej Lidze Narodów. Lozano nie ma wątpliwości, że jego zespół czeka ogromne wyzwanie, ale wierzy, że odpowiednia postawa na boisku pozwoli nawiązać równorzędną walkę. – Musimy zagrać bardzo dobrze i z dużą pewnością siebie. Polska jest faworytem, podobnie jak Japonia, Słowenia i Włochy w swoich ćwierćfinałach. Jednak w siatkówce wygrywa drużyna, która danego dnia gra najlepiej, a nie ta z najbogatszą historią. Musimy szanować osiągnięcia każdego zespołu, ale jeśli uwierzymy we własne możliwości i damy z siebie sto procent, będziemy mogli rywalizować jak równy z równym – ocenił.
Apetyt na więcej
Choć sam awans do najlepszej ósemki jest dla kadry prowadzonej przez Argentyńczyka wydarzeniem bez precedensu, trener nie zamierza na tym poprzestawać. – Dla mnie awans do turnieju finałowego to historyczny wynik. Zawsze jednak myślę o tym, by stale się rozwijać i zdobywać kolejne punkty do rankingu FIVB. Dziś po raz pierwszy zajmujemy 11. miejsce na świecie. Musimy iść dalej ścieżką, która nas tu sprowadziła – zakończył Raul Lozano.
Zobacz również:
Gwiazda Ukrainy wprost o walce z reprezentacją Polski









