Strona główna » Bartłomiej Lemański wezwany z ławki pomógł przerwać serię

Bartłomiej Lemański wezwany z ławki pomógł przerwać serię

inf. własna

fot. volleyball.world

Reprezentacja Polski siatkarzy ma za sobą kolejny mecz Ligi Narodów. Tym razem biało-czerwoni zainkasowali komplet punktów w starciu z Niemcami, przełamując serię tie-breaków. Jednym z bohaterów spotkania okazał się Bartłomiej Lemański, który wszedł na boisko w trakcie meczu. – Nie wiedziałem, że wejdę na boisko, to nie była zaplanowana ze mną zmiana. Trener Nikola Grbić na pewno ma na to wszystko swój własny plan – powiedział środkowy polskiej kadry.

Wreszcie komplet punktów

Reprezentacja Polski wreszcie uniknęła rozgrywania pięciu setów. W starciu Ligi Narodów z reprezentacją Niemiec triumfowała 3:1. Spora w tym zasługa między innymi Bartłomieja Lemańskiego. Środkowy wszedł na boisko w drugim secie, został na nim do końca i zagrał bardzo dobrze. – Bardzo się cieszę, że mimo iż nie zacząłem tego meczu od początku, to po wejściu z ławki mogłem dołożyć swoją cegiełkę do końcowego sukcesu. Ostatnio dużo mówię o tych „cegiełkach”, ale to dobra metafora. Budujemy tę drużynę, w składzie jest wielu nowych zawodników, więc każdy taki impuls jest ważny. Najbardziej jednak cieszy mnie to, że przełamaliśmy tę naszą pięciosetową „klątwę” – mówił zadowolony Lemański.

Dobra zmiana

Trener Nikola Grbić również przyznał wcześniej, że środkowy miał udane wejście na parkiet, a jego obecność mocno ułatwia taktykę całej drużynie. Lemański, mierzący 217 cm wzrostu zawodnik, automatycznie angażuje rywali po drugiej stronie siatki. – Nie wiedziałem, że wejdę na boisko, to nie była zaplanowana ze mną zmiana. Trener Nikola Grbić na pewno ma na to wszystko swój własny plan. Nie jest w kadrze od wczoraj i wszyscy doskonale wiemy, że tegoroczna Liga Narodów to dla nas przede wszystkim poligon doświadczalny. Trener ma to poukładane w głowie – podsumował sam zawodnik.

Liderzy wrócili

W kadrze na sobotnie i niedzielne spotkania znaleźli się wcześniej nieobecni Wilfredo Leon, Jakub Popiwczak i Kewin Sasak. Trener Grbić od razu do pierwszej szóstki dał pierwszą dwójkę, a gra obu mogła się podobać. – Wnieśli do zespołu ogromną jakość i swoje ogromne doświadczenie. To było widać na parkiecie, czuło się ich spokój, dzięki czemu wszystkim grało się znacznie łatwiej. To są zawodnicy, którzy w życiu rozegrali już mnóstwo wielkich turniejów o najwyższą stawkę. Ich obecność musiała podnieść jakość naszej gry – ocenił kolegów z drużyny środkowy.

Polacy w ostatnich pojedynkach lubowali się w tie-breakach – pięć poprzednich meczów kończyło się w pięciu setach. W starciu z Niemcami wreszcie biało-czerwoni wygrali pewnie. – Bardzo czekaliśmy na takie pewne zwycięstwo. Chcieliśmy w końcu wygrać mecz bez konieczności bicia się w nerwowym tie-breaku. Zależy nam na tym, żeby krok po kroku eliminować błędy i unikać horrorów – podsumował siatkarz.

W ostatnim meczu w Gliwicach polska kadra zmierzy się z Argentyną, która też ma swoje problemy. – Mam nadzieję, że w kolejnym meczu z Argentyną również uda nam się szybko rozstrzygnąć losy spotkania, bardzo byśmy tego chcieli – zapewnił Bartłomiej Lemański. Początek meczu Polska – Argentyna w niedzielę o 20:00.

Zobacz również:
Liga Narodów siatkarzy: tabela, wyniki i terminarz

PlusLiga