Strona główna » Wilfredo Leon wszedł i od razu odpalił. „Do ideału daleko, ale ja to uwielbiam”

Wilfredo Leon wszedł i od razu odpalił. „Do ideału daleko, ale ja to uwielbiam”

inf. własna

fot. volleyball.world

Mecz z reprezentacją Niemiec przyniósł kibicom w Gliwicach nie tylko upragnione zwycięstwo za trzy punkty, ale także długo wyczekiwany powrót na parkiet Wilfredo Leona. Jeden z liderów biało-czerwonych rozegrał swoje pierwsze oficjalne spotkanie w tym sezonie reprezentacyjnym i od razu pokazał, że mimo przerwy wciąż dysponuje ogromną siłą ognia.

Dominacja po falstarcie

Reprezentacja Polski kiepsko rozpoczęła sobotnie starcie z Niemcami, przegrywając premierową odsłonę. Z każdym kolejnym setem na boisku coraz bardziej rządzili już jednak podopieczni Nikoli Grbicia.

– Poza tym pierwszym setem, którego niestety straciliśmy, całe spotkanie wyglądało w naszym wykonaniu bardzo dobrze. Najważniejsze są trzy punkty i fakt, że szybko wróciliśmy do swojego rytmu gry. W kolejnych trzech partiach na boisku istniała już tylko jedna drużyna, całkowicie zdominowaliśmy rywali – mówił Wilfredo Leon.

Przyjmujący reprezentacji Polski zaznaczył, że kluczem do odwrócenia losów meczu nie była słabość Niemców, a pełna mobilizacja w polskim zespole:

– Po prostu byliśmy zdecydowanie bardziej skoncentrowani na tym, co sami chcemy zrobić w każdym kolejnym elemencie. Cieszy to, że w sobotę bardzo dobrze funkcjonował nasz atak o blok rywali oraz zagrywka, którymi mocno uprzykrzyliśmy im życie.

Powrót po miesiącach rozłąki

Dla Leona był to niezwykle wyczekiwany moment. Choć na boisko wszedł po ponad półtora miesięcznej przerwie od gry, od pierwszych akcji imponował dynamiką. Pytany o to, czy nie czuł się na parkiecie „zardzewiały”, odpowiedział w swoim stylu:

Taka robota, taka pasja. Ja po prostu uwielbiam to, co robię! Do optymalnej formy wciąż jest mi jednak mega daleko. Mimo to jestem bardzo zadowolony z tego występu. To był mój pierwszy mecz na tym turnieju w Gliwicach w tym sezonie i nie ukrywam, że nie było łatwo. Dopiero co pierwszy raz poodbijałem tę oficjalną piłkę, pierwszy raz wszedłem na tę halę… Atmosfera od samego początku była niesamowita, cieszę się, że mogłem to poczuć na własnej skórze – podkreślił gwiazdor polskiej kadry.

Doświadczony przyjmujący nie krył, jak bardzo brakowało mu występów w koszulce z orzełkiem na piersi: – Bardzo tęskniłem za tą grą. Trzeba było czekać długie miesiące, żeby znowu wyjść na parkiet, ale nareszcie się udało.

Przed nami najtrudniejsza przeprawa

Już w niedzielę reprezentację Polski czeka ostatnie starcie w gliwickim turnieju, a rywalem biało-czerwonych będzie wymagająca Argentyna.

– To będzie rywal jak każdy inny w tym sensie, że absolutnie każdy ma teraz dodatkową motywację i chce wygrać z Polską. My musimy po prostu wyjść na boisko z twardym postanowieniem, zagrać swoje i zgarnąć pełną pulę – powiedział Wilfredo Leon. Początek meczu Polska – Argentyna o godzinie 20:00 .

PlusLiga