Siatkarska Liga Narodów w tym tygodniu gra nie tylko w Gliwicach. W Lubljanie jest też bardzo ciekawie, a zacięte starcie rozegrały reprezentacje Kanady i Bułgarii. Słowenia bez straty seta ograła natomiast Brazylię.
Już byli w ogródku, już…
W pierwszych akcjach ton grze nadawali bracia Nikołow. Jeden blokiem, drugi zagrywką pomogli drużynie zbudować przewagę (7:4). W kolejnych akcjach obaj dawali się mocno we znaki kanadyjskim przyjmującym, a przewaga Bułgarii rosła (11:5) i utrzymywała się, mimo że rywale próbowali nawiązać walkę. Gdy w decydującą fazę seta zespoły weszły przy wyniku 20:14, wydawało się, że Bułgarzy szybko zakończą seta. Eshenko i Sho serwisem zrobili swoją robotę. Zdenerwowani przeciwnicy zaczęli się mylić i zrobiło się już tylko 22:21. Drugi zepsuty atak Aleksandara Nikołowa dał remis po 23. Gdy pomylił się po raz trzeci to Kanada miała piłkę setową przy stanie 25:24. Finalnie seta zakończył wspomniany z braci Nikołow… psując kolejny atak.
Po przerwie Simeon Nikołow dobrze czuł się w polu zagrywki, a jego brat zaczął skuteczniej atakować (4:1). Gdy w ofensywie dołączył do niego Atanasow przewaga zaczęła rosnąć (11:5). Do pewnego momentu Bułgarzy utrzymywali ją, ale znowu im bliżej końca, tym coraz bardziej rywale odrabiali straty. Ponownie po błędach bułgarskiej drużyny. Gdy zagrywką wstrzelił się Howe, był remis 16:16. Mylili się też Kanadyjczycy, co było wodą na młyn dla przeciwników i tym razem Bułgarzy nie dali sobie wyrwać wygranej w secie.
Blokiem, blokiem!
Siatkarska Liga Narodów w tym sezonie to duża zmienność i nie inaczej było w tym spotkaniu. Trzeci set to dobra gra kanadyjskiego bloku. Tym sposobem Howe i spółka budowali przewagę od początku. Rywalom było bardzo trudno atakować „na czysto” w pole. Gdy tym elementem dwukrotnie zagrał Siksna było już 11:6 dla ekipy z Kraju Klonowego Liścia, ale Bułgarzy nie byli długo dłużni i szybko wyrównali po 12. Później ułatwiali przeciwnikom trochę grę błędami. Im bliżej końca seta tym gra była coraz bardziej wyrównana. Kiedy było trzeba Howe znowu „odpalił” w bloku, Kanada odskoczyła i nie dała sobie odebrać tej odsłony.
Podrażnieni Bułgarzy po chwili przerwy zaczęli dobrze bronić, a następnie kończyć kontry. Jeszcze na początku reprezentanci Kanady starali się gonić i wyrównali po 7. Długo toczyła się walka łeb w łeb, a Bułgarzy zaczęli odjeżdżać po błędzie w ataku rywali (18:15). Nie pomógł czas dla Kanady. Po nim Aleksandar Nikołow huknął z pola zagrywki i punktował, następnie także uderzył w kontrze (21:15). Szybko okazało się, że mecz zakończy tie-break.
W nim przy zagrywkach Simeona Nikołowa Bułgaria od razu odjechała na 4:0. To ustawiło całego seta. Choć Hofer zagrywką zbliżył swoją drużynę na dwa punkty, rywale pilnowali nawet minimalnej przewagi. Nie pozwolili rozegrać się Kanadzie i atakiem Aleksandara Nikołowa zamknęli całe spotkanie.
Bułgaria – Kanada 3:2
(25:27, 25:22, 21:25, 25:18, 15:11)
Składy zespołów:
Bułgaria: Nikołow S. (8), Petkow I. (7), Atanasow (5), Asparuchow (12), Grozdanow (11), Nikołow A. (25), Kolew (libero) oraz Petkow P., Pardarow (11) i Palew
Kanada: Eshenko (8), Elgert, Sho (18), Young (6), Howe (12), Varga (8), Hollands (libero) oraz Herr, Siksna (6), Hofer (2), Greves, Ketrzynski (4) i Greenidge
Pogoń!…jednak nieskuteczna
Gospodarze zaczęli od mocnego uderzenia i aż 5 punktowych bloków w pierwszych 15 akcjach spotkania. Wielką różnicę robiło trio skrzydłowych – Stern, Mozić, Mujanović. Podopiecznych Bernardo Rezende z siatkarskiego „niebytu” powoli zaczęły wydostawać dobre zagrywki. Każdy z siatkarzy pojawiających się w polu serwisowym dodawał coś ekstra. Ostatecznie jednak pogoń w pierwszym secie się nie udała, bo uderzenia skrzydłowych zrobiły różnicę na korzyść Słowenii. Rok Mozić dał swojej drużynie prowadzenie (27:25).
Kanonada i błędy
Słoweński sztab bardzo dobrze zareagował na brazylijską kanonadę z pola zagrywki. Duży udział w utrzymaniu piłki w grze, kiedy przyszły najtrudniejsze momenty mieli Tine Urnaut i Grega Okroglić. Coraz więcej wybloków dawało gospodarzom szansę na kolejne kontry. Brazylijczycy popełniali coraz więcej błędów własnych. Uros Planinsic włączył do ofensywnej gry Alena Pajenka. Bernardo Rezende w połowie seta wymienił przyjmujących. To nie pomogło i Arthur zakończył seta atakiem w siatkę (25:17).
Pełna kontrola
Trener Bernardo Rezende od początku trzeciego seta dał szansę Bryanowi na pozycji atakującego i Arthurowi, który pojawił się w miejsce Honorato. To też nie zdało się na zbyt wiele. Słoweński blok szybko znalazł receptę na ataki nowych na boisku. Zwłaszcza Rok Mozić uwijał się w obronie, a jego koledzy starannie wykorzystywali to w kolejnych skutecznych kontratakach. Słoweńcy rozluźnili się pod koniec seta, ale mogli liczyć na swojego bardzo doświadczonego atakującego, Toncka Sterna. Z drugiej strony siatki Darlan skończył mecz autowym uderzeniem (25:20).
Słowenia – Brazylia 0:3
27:25, 25:17, 25:20)
Składy zespołów:
Słowenia: Planinsic (3), Stern (19), Pajenk (7), Kozamernik (3), Mozić (17), Mujanović (11), Kovacić (libero) oraz Urnaut, Okroglić, Bracko, Najdić
Brazylia: Matheus, Darlan (10), Pinta (4), Judson (5), Honorato (3), Douglas (7), Pureza (libero) oraz Cachopa, Bryan (7), Adriano, Arthur (8), Barreto (1)
Zobacz również:
Siatkarska Liga Narodów – terminarz wyniki i tabela









