Problemów zdrowotnych w reprezentacji Polski siatkarzy w tym sezonie nie brakuje. Cały dotychczasowy skład środkowych musiał zostać zastąpiony. Jakub Kochanowski zmuszony był nawet do zdecydowania się na zabieg. Stał się tak naprawdę moją jedyną szansą. Teraz brzmi to trochę, jakbym miał kończyć karierę. Oczywiście to nie jest aż tak poważna sprawa, ale na ten moment spróbowałem wszystkiego i nic innego nie przynosiło mi efektów – powiedział o kulisach tej decyzji w rozmowie dla TVP Sport.
Kiedy mówi się o reprezentacji Polski mężczyzn, nie sposób nie wspomnieć między innymi o Jakubie Kochanowskim. Środkowy od wielu lat był główną postacią drużyny, niezależnie od nazwiska, które w danym momencie obejmowało stanowisko selekcjonera kadry. 29-latek to jeden z współautorów młodzieżowych sukcesów, którzy później na stałe zameldowali się w seniorskich rozgrywkach.
Takiego scenariusza się nie spodziewał…
Dla środkowego jednak ta wieloletnia passa musiała się na moment zakończyć. Problemy zdrowotne MVP ubiegłorocznej Ligi Narodów nawiedziły już pod koniec zeszłego roku. Siatkarz pauzował przez kilka miesięcy w rozgrywkach ligowych z powodu urazu kolana.
I choć później teoretycznie wszystko wróciło do normy, a Nikola Grbić powołał środkowego do szerokiego składu, na nadziei się skończyło. – Na samym początku reprezentacji nie miałem w głowie myśli, że mój występ w kadrze jest w jakiś sposób zagrożony. Byłem nastawiony, że trzeba wrócić do formy po ciężkim sezonie w klubie. Generalnie nic wtedy nie zwiastowało, że mam na tyle duże problemy, żeby potrzebować takiej przerwy – powiedział w rozmowie z Sarą Kalisz sam zainteresowany.
Jakub Kochanowski długo walczył z czasem

Kochanowski musiał odpuścić pierwsze etapy Ligi Narodów. Pojechał z drużyną do Chicago, ale tam również nie był gotowy do gry. – Kłopoty pojawiły się na początku pierwszego bloku treningowego w kadrze. Zacząłem czuć kolano. Nie sądziłem jednak, że to będzie aż tak poważne – oznajmił. Z czasem okazało się, że nieunikniony będzie zabieg, który wykluczy siatkarza do końca sezonu. – Problem z fałdem błony maziowej. Dawało to dość spore objawy i ostatecznie zabieg dotyczył usunięcia tego fałdu – dodał.
„Zabieg stał się jedyną szansą”
Siatkarz wspominał we wpisie na swoich mediach społecznościowych, że operacja była ostatecznością. Wcześniej wykorzystał już wszelkie możliwe metody leczenia, które nie przyniosły efektów. Pozostaje pytanie, co dalej. Kochanowski uspokaja jednak kibiców – planuje wrócić do gry na swoich zasadach.
– To poważna rzecz, ale nie traktowałem tego, jak wielkiego dramatu. Zrobiłem wszystko, żeby uniknąć tego zabiegu. Była bardzo dobra rehabilitacja, były różne zastrzyki – naprawdę sporo. Poza tym konsultowałem się z wieloma lekarzami. To na tyle nie przyniosło efektów, że zabieg stał się tak naprawdę moją jedyną szansą. Teraz brzmi to trochę, jakbym miał kończyć karierę. Oczywiście to nie jest aż tak poważna sprawa, ale na ten moment spróbowałem wszystkiego i nic innego nie przynosiło mi efektów. Zabieg był więc kolejnym logicznym krokiem i trzeba było go zrobić – wyjaśnił na koniec.
Zobacz również:
Mateusz Bieniek już tego nie ukrywa. Igrzyska pod znakiem zapytania?









