Reprezentacja Finlandii sprawiła jedną z największych sensacji w historii mistrzostw Europy! Po wyeliminowaniu mistrzów świata – Włochów – oraz zaciętej walce w półfinale, w meczu o 3. miejsce Finowie pokonali Słowenię, zdobywając pierwszy, historyczny medal mistrzostw Europy dla swojego kraju. Po meczu absolutna rewelacja turnieju, przyjmujący Nooa Marttila, w wywiadzie podsumował ten niesamowity sukces, opowiedział o braterskiej relacji na boisku oraz wyjawił swoje marzenia o grze w polskiej PlusLidze.
Historyczny sukces Finów
Finowie już w fazie grupowej mistrzostw Europy pokazali, że nie zamierzają stać w drugim szeregu tego turnieju. Sygnały były już wcześniej, kiedy wygrali Ligę Europejską, ale dla reprezentacji Finlandii zdobycie brązowego medalu to największe osiągnięcie w historii dyscypliny w tym kraju. Mimo porażki w półfinale z Francją, drużyna potrafiła podnieść się i wyrwać zwycięstwo Słoweńcom.
– Czuję się fantastycznie. Jestem niesamowicie dumny z całej drużyny. Szczerze mówiąc, brakuje mi słów. Wciąż nie potrafię do końca przetworzyć tego, co się wydarzyło – mówił na gorąco wzruszony i niesamowicie szczęśliwy Nooa Marttila. To on z dorobkiem 19 punktów był jednym z liderów swojej drużyny.
– Byliśmy bardzo rozczarowani po wczorajszej przegranej, ale wiedzieliśmy, że wciąż mamy szansę przejść do historii fińskiej siatkówki i zdobyć pierwszy medal dla naszego kraju. To była jedyna rzecz, o której myśleliśmy. Nie miało znaczenia, w jaki sposób wygramy – najważniejsze było samo zwycięstwo.
W reprezentacji Finlandii kluczowe role grają bracia Marttila. Starszy z nich – Luka również z dobrej strony zaprezentował się w walce o brąz. Wyjątkowa więź na boisku oraz wzajemny szacunek okazały się jednym z filarów sukcesu. – Gra z bratem jest naprawdę fajna. Graliśmy razem przez całe dzieciństwo, właściwie przez całe życie, więc naprawdę dobrze wiemy, co każdy z nas myśli. Jeśli jednemu z nas nie idzie, możemy sobie pomóc i dokładnie wiemy, jak to zrobić. Kiedy byliśmy młodzi, strasznie się kłóciliśmy i rywalizowaliśmy, ale teraz po prostu bardzo się cieszymy, że możemy dzielić to wszystko razem – przyznał przyjmujący.
– Bardzo się różnimy charakterami. On jest takim nonszalanckim, lodowato spokojnym gościem, a ja bardziej pokazuję emocje. Tacy właśnie jesteśmy. Co ciekawe, mamy jeszcze jednego brata – ma 17 lat, też gra na pozycji przyjmującego i rozwija się w niesamowitym tempie! – podkreślił środkowy z braci Marttila.
Dobra gra przełożyła się na ogromne zainteresowanie mediów i kibiców
Dla fińskiej siatkówki to wielki sukces, ale już w fazie grupowej, którą podopieczni Olliego Kunnariego rozgrywali w swoim kraju, widać było, że zainteresowania nie brakuje. – Wywiadów na pewno nigdy w życiu tylu nie udzielałem. Jeśli chodzi o autografy, najwięcej rozdawałem na ubiegłorocznych mistrzostwach świata na Filipinach, bo tamtejsi kibice są niesamowici, ale to, co dzieje się tutaj, to szaleństwo – wspomniał jednak Fin.
Siatkarski boom w Finlandii i marzenia o PlusLidze
Wyborny występ w europejskim czempionacie rozbudził siatkarską gorączkę w Finlandii. Marttila wierzy, że to dopiero początek rozwoju tej dyscypliny w jego ojczyźnie. – Wszystko zaczęło się od pierwszych meczów fazy grupowej w Finlandii. Dostaliśmy tam mnóstwo energii od kibiców i to pozwoliło nam przyjechać tutaj i po prostu walczyć. Jesteśmy naprawdę dobrzy, kiedy gramy jako underdog. Myślę, że mocno spopularyzowaliśmy siatkówkę w kraju. Wszyscy o niej mówią, cały kraj jest za nami. Na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Polsce na pewno pojawi się mnóstwo fińskich kibiców – zapowiedział.
Szybko rozwijający się przyjmujący, występujący obecnie w lidze francuskiej, nie ukrywa, że uważnie obserwuje polskie rozgrywki i marzy o grze w PlusLidze. – Polska liga jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą ligą na świecie, więc oczywiście bardzo chciałbym w niej zagrać – podsumował z uśmiechem bohater fińskiej reprezentacji.