PGE Projekt Warszawa musiał się mocno natrudzić, by znaleźć się w Final Four Ligi Mistrzów. Warszawianie rozkręcili się dopiero w fazie play-off, gdzie wyeliminowali silny Itas Trentino. W drodze do najlepszej czwórki odprawili też aktualnych wicemistrzów Polski – BOGDANKĘ LUK Lublin. W walce o finał czeka ich kolejna włoska ekipa. Będą musieli stawić czoła świeżo upieczonym mistrzom Italii, czyli Sir Sicoma Monini Perugia z Kamilem Semeniukiem w składzie. Jak brązowi medaliści PlusLigi poradzą sobie bez swojego lidera – Bartosza Bednorza?
Projekt Warszawa stabilny w PlusLidze
PlusLiga w weekend zakończyła oficjalnie sezon 2025/2026. Mistrzem Polski po raz pierwszy w historii została Aluron CMC Warta Zawiercie. Nieco wcześniej zakończyła się rywalizacja o brąz. Tam po czterech spotkaniach brązowe medale ponownie wywalczyli siatkarze PGE Projektu Warszawa, którzy tym razem rywalizowali z Asseco Resovią Rzeszów. Trzeba przyznać, że praktycznie przez całe rozgrywki prezentowali równy poziom i utrzymywali się w czubie tabeli.
Przez większość fazy zasadniczej Warszawianie utrzymywali się na 2. miejscu w zestawieniu. Tylko przez 3 kolejki znajdowali się na 5. pozycji. Nigdy nie spadli poniżej tej lokaty. To pokazuje, że nie mieli zbyt wielu wahań formy. Wygrali 19/26 spotkań, co pozwoliło im zakończyć rundę zasadniczą na pozycji wicelidera. Wyprzedzili ich tylko Zawiercianie. W ćwierćfinale w trzech meczach uporali się z JSW Jastrzębskim Węglem. Rywale wyszarpali jeden pojedynek na własnym parkiecie, w stosunku 3:2.
Była szansa na finał, ale….jest trzeci brąz
Wtedy było już jasne, że aby awansować do finału muszą pokonać ówczesnych mistrzów Polski, których pozbawili wcześniej udziału w Final Four Ligi Mistrzów. Tym razem się nie udało. Po dwóch starciach zakończonych wynikiem 1:3, Projekt Warszawa znów musiał się pogodzić z walką o 3. miejsce w PlusLidze. Rywalem była Asseco Resovia. Dużym ciosem dla drużyny z Warszawy była strata ich niekwestionowanego lidera, czyli Bartosza Bednorza. Przyjmujący nabawił się groźnej kontuzji podczas pierwszego meczu o brąz.
Pierwszy mecz o 3. miejsce w sezonie był bardzo zacięty. Projekt przegrywał 1:2, ale ostatecznie na własnym parkiecie wygrał po tie-breaku. W kolejnym starciu na Podpromiu poszedł za ciosem i triumfował w 4. partiach. Rzeszowianie odrodzili się jeszcze w trzeciej potyczce i przedłużyli rywalizację. Jednak ekipa ze stolicy postawiła „kropkę nad i” i w czwartym spotkaniu rozgromiła graczy z Asseco Resovii – 3:0. Tym samym po raz trzeci z rzędu mogła zawiesić na swojej szyi brązowe krążki.

Jeden puchar w Europie. Czas na więcej?
Warszawianie nigdy nie zdobyli mistrzostwa Polski. Tylko raz, w 2019 roku zostali wicemistrzami kraju. Cztery razy sięgali za to po brązowe medale. Jeżeli chodzi o europejskie rozgrywki to na swoim koncie mają tylko jeden większy sukces. Dwa lata temu wywalczyli Puchar Challenge, w finale pokonując Mint Vero Volley Monza. Dwanaście lat wcześniej grali w finale tych rozgrywek. Wtedy ulegli innemu polskiemu zespołowi – Tytan AZS-owi Częstochowa. Z kolei do Final Four Ligi Mistrzów awansowali po raz pierwszy w swojej historii. Wcześniej docierali najdalej tylko do etapu ćwierćfinału. To będzie więc ich debiut.
Awans rodził się w bólach
PGE Projekt Warszawa w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzów miał bardzo wyboistą drogę, szczególnie podczas rywalizacji w grupie. Zaliczył wtedy kilka wpadek. Trafił do grupy E z silnym Cucine Lube Civitanova, Montpellier HSC VB i outsiderem Volley Haasrode Leuven z Belgii. Wydawało się, że Warszawianie powalczą o 1. miejsce z klubem z Włoch. Jednak już w 2. kolejce musieli się pogodzić z porażką na wyjeździe z ekipą z Francji. Ulegli wtedy w pięciu setach. Potem przyszła gładka przegrana z Lube. W rundzie rewanżowej, siatkarze ze stolicy Polski wygrali dwa starcia, a jedno przegrali.
Najpierw zrewanżowali się drużynie z Montpellier na własnym parkiecie. Potem kolejna niemiła niespodzianka. Wygrali z Haasrode Leuven, ale dopiero po tie-breaku. Ostatni mecz grupowy był dla nich o „być albo nie być”. Mogli bowiem pożegnać się z tą edycją Ligi Mistrzów. Dzięki wywalczeniu jednego punktu przeciwko ekipie z Włoch i to na wyjeździe, jako jedyny zespół z 3. miejsca awansowali do fazy play-off. Udało im się to „rzutem na taśmę”. Od tej pory podopieczni trenera Nalepki wyraźnie odżyli.
Kapitalna forma Warszawian!

W kolejnej rundzie stoczyli niezwykle zacięty bój z Itasem Trentino. Oba mecze kończyły się wynikiem 3:2. Na Torwarze Warszawianie przegrali, aby odrobić tę stratę na boisku rywala. O awansie do ćwierćfinału zadecydował „złoty set”, który zakończył się wynikiem 15:11 dla zespołu z Polski. W 1/4 na Warszawian czekała BOGDANKA LUK Lublin, która uzyskała bezpośredni awans, dzięki zwycięstwu w grupie. Lublinianie w tamtym czasie mieli swoje problemy kadrowe, co potrafił wykorzystać Projekt. Dzięki zwycięstwu 3:1 przed własną publicznością, siatkarze z Warszawy wypracowali sobie dużą przewagę przed rewanżem. Potrzebowali tylko dwóch setów, aby po raz pierwszy znaleźć się w Final Four. Ta sztuka im się udała i mimo, że ostatecznie ponieśli porażkę 2:3, to oni wygrali tę rywalizację. Tak zdobyli bilet do Turynu!
Nie ma Bednorza…ale jest Gomułka!
Niestety PGE Projekt Warszawa nie mógł polecieć do Turynu w swoim najsilniejszym zestawieniu. Kontuzja Bartosza Bednorza jest poważna i wyklucza go z gry na kilka miesięcy. W meczach o brąz bardzo dobrze zastąpił go Aleksander Śliwka. On jednak nie może pomóc ekipie z Warszawy w Lidze Mistrzów, ponieważ grał wcześniej dla innego zespołu. Przypomnijmy, że reprezentował Halkbank Ankara. Teraz jest już na zgrupowaniu reprezentacji Polski w Spale. Bednorz był jak do tej pory najlepiej punktującym zawodnikiem Projektu. W 10 meczach zdobył 159 punktów. Klub z Warszawy ma jednak jeszcze inne asy w rękawie.
Od połowy sezonu wyrózniającym się zawodnikiem jest młody Bartosz Gomułka, który wskoczył do pierwszego składu za Linusa Webera. Do najlepszej formy wraca Jakub Kochanowski. Nie można też zapomnieć o Kevinie Tillie, który jest opoką w przyjęciu i kończeniu akcji z wykorzystaniem bloku rywali. Oczywiście w obronie i na przyjęciu swoje umiejętności świetnie prezentuje niezastąpiony Damian Wojtaszek. Zanim Śliwka dołączył do drużyny z Warszawy, z dobrej strony pokazał się też Bartosz Firszt. Dużo może zależeć od dyspozycji tego młodego przyjmującego. Czy udźwignie presję związaną z grą o tak duży cel? Jak Warszawianie poradzą sobie bez swojego lidera? O tym przekonamy się już w sobotę.

Skład Projektu Warszawa na Final Four LM: Kochanowski, Firlej, Kłos, Tillie, Semeniuk, Olenderek, Gomułka, Koppers, Wojtaszek, Firszt, Weber, Kozłowski, Strulak
PGE Projekt Warszawa w półfinale zmierzy się z Sir Sicoma Monini Perugia. Spotkanie odbędzie się w najbliższą sobotę, 16.05 o godz. 17:00. Transmisję już od 16:30 przeprowadzi Polsat Sport 1.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Final Four Ligi Mistrzów 2026









