Strona główna » Ukoronowanie mozolnej pracy. Warta Zawiercie wreszcie ze złotem PlusLigi

Ukoronowanie mozolnej pracy. Warta Zawiercie wreszcie ze złotem PlusLigi

inf. własna

fot. PressFocus

Aluron CMC Warta Zawiercie po trzech finałach z rzędu wreszcie sięgnęła po złoto PlusLigi. – Długo czekaliśmy na tak radosne chwile jakich byliśmy świadkami w piątym spotkaniu przeciwko Lublinianom. Ciężka, a zarazem niewidoczna praca, którą wykonaliśmy porankami i wieczorami przyniosła spodziewane efekty – powiedział rozpromieniony prezes Aluron CMC Warty Zawiercie Kryspin Baran.

Tytuł okraszony ciężką pracą i wyrzeczeniami

Aluron CMC Warta Zawiercie i Bogdanka LUK Lublin stoczyły w finale PlusLigi potężne widowisko. Kwestię tytułu rozstrzygnął dopiero piąty mecz, w którym lepsi okazali się siatkarze z Zawiercia. Tuż po zakończonym spotkaniu łez radości i wzruszenia nie krył sternik Aluron CMC Warty Zawiercie – Kryspin Baran. W dziewiątym roku występów w PlusLidze drużyna zdobyła złoty medal po raz pierwszy w swojej historii. Warto tym miejscu zaznaczyć, że Jurajscy Rycerze trzy razy z rzędu grali w finałach mistrzostw Polski. Dwa sezony temu musieli uznać wyższość Jastrzębskiego Węgla, a w minionym sezonie drużyny LUK Lublin. W trzecim podejściu próba zdobycia mistrzostwa Polski okazała się być skuteczna. – Towarzyszyło mi niesamowite uczucie, to nie jest wydarzenie jednego miesiąca, to nie jest jednorazowy przypadek. Na ten sukces pracowaliśmy przez 15 lat od momentu założenia klubu. Złoty medal jest ukoronowaniem ciężkiej i mozolnej pracy. Pracy, której nikt nie widzi, której nikt nie docenia. Niejdnokrotnie poświęcaliśmy się wszyscy dla dobra drużyny pracując do późna – powiedział Kryspin Baran.

Z piekła do nieba

Jurajscy rycerze byli nad przepaścią w meczach ćwierćfinałowych z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Pierwsze starcie przegrali w dramatycznych okolicznościach. W drugim byli o krok od odpadnięcia z dalszych rozgrywek. Zawiercianie przełamali na terenie rywala swoją niemoc i poszli za ciosem. W trzecim, decydującym starciu też im się łatwo nie grało. Wygrali 3:1, a mecz obfitował w zwroty sytuacji na boisku poza czwartą partią. Jak się okazało te mecze dodały im energii. – Gdy emocje opadały moge powiedzieć, że kiedy przegrywaliśmy i byliśmy pod ścianą, w rozmowie strategicznej z trenerem Winiarskim, powiedział, że jeżeli wyjdziemy z tych opresji to zdobędziemy mistrzostwo Polski. Mecze z Kędzierzynianami mocno nas zahartowały. Tak też się stało – stwierdził prezes.

Im gorzej tym lepiej

W pierwszej partii decydującego starcia spotkania Zawiercianie byli nieobecni w grze, przegrali ją wyraźnie 15:25. Jurajscy Rycerze szybko wyciągnęli wnioski z tego seta i poszli za ciosem. – Tym właśnie charakteryzują się klasowe zespoły, które potrafią odbudować się po takich potknięciach. Nie mamy zbyt wiele czasu do świętowania ponieważ za niecały tydzień czekają nas mecze w Lidze Mistrzów. Będzie to misja Turyn, która rozpocznie się niebawem – zakończył uśmiechnięty sternik zawierciańskiego klubu.

Zobacz również:
Jakub Popiwczak przynosi szczęście

PlusLiga