Mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej w Starych Jabłonkach wystartowały. Już pierwszy dzień zmagań pogrążył biało-czerwone pary. W turnieju pań Polskę reprezentowało aż pięć duetów. Po dwóch meczach fazy grupowej w grze ostały się jedynie Urszula Łunio i Maja Kruczek. Drużynowy bilans jednej wygranej w 10 meczach nie napawa jednak optymizmem. Co dalej?
Pierwszy dzień i pierwsze pożegnania
Mistrzostwa Europy w Starych Jabłonkach ruszyły na dobre, a w turnieju pań biało-czerwone barwy reprezentuje aż pięć par. Nie wszystkie jednak utrzymały się w zawodach, a z marzeniami o awansie do kolejnej rundy pożegnać musiały się m.in. Patrycja Jundziłł oraz Julia Jaroszczak. Duet swoje mecze rozgrywał w ramach grupy B, gdzie na start spotkał się z parą Holenderek – Stam/Schoon. Tutaj faworytkami od początku były Pomarańczowe, które wiedziały co robić. Reprezentantki Królestwa Niderlandów piętnowały każde niedociągnięcie gospodyń czempionatu, a wypracowana przewaga dała im wygraną w premierowej odsłonie do 15. Prawdziwą siatkarską egzekucją okazała się jednak druga część meczu. Tutaj biało-czerwone nie miały już kompletnie nic do powiedzenia. Błędom własnym nie było końca, a różnica na dystansie była widoczna gołym okiem. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Niderlandek 2:0 – 21:7.
Jundziłł/Jaroszczak (POL) – Stam/Schoon (NED) 0:2
(15:21, 7:21)
Mecz o wszystko także nie przebiegał pomyślnie dla reprezentantek Polski. Ich gra była strasznie naciągana, co sprawiało wrażenie chodzenia po gruzie. Tym razem naprzeciwko nich stanęły natomiast Francuzki – Vieira/Chamerau. Różnica klas ponownie była widoczna gołym okiem. Choć biało-czerwone pograły trochę dłużej, to sety wygrane przez oponentki do 16 i 18 pozbawiły je złudzeń. Niestety – porażka była jednoznaczna z odpadnięciem z turnieju.
Jundziłł/Jaroszczak (POL) – Vieira/Chamereau (FRA) 0:2
(16:21, 18:21)
Miny nie tęgie…
Los tej pary podzielała inna polska dwójka. Katarzyna Kropidłowska i Marta Łodej także dwukrotnie zaznały goryczy porażki, przez co już pierwszego dnia pożegnały się z czempionatem w Starych Jabłonkach. Drugi z duetów o awans walczył w grupie D, mierząc się na start z Niemkami – Muller/Tillmann. Przeciwniczki odważnie mierzyły w 1. miejsce w grupie, i to one od pierwszych minut dyktowały tempo. Zakończyło się to kompletną katastrofą i porażką biało-czerwonych aż 9:21. Nieco dłużej polskie siatkarki pograły w drugiej części, ale to Niemki spuściły też z tonu, a różnica dalej była pokaźna – 14:21.
Kropidłowska/Łodej (POL) – Muller/Tillmann (GER) 0:2
(9:21, 14:21)
Drugie spotkanie Polek, to już pojedynek z Holenderkami, które rano nie miały szczęścia i po tie-breaku zeszły z piasku pokonane. Mimo wszystko zawodniczki z Niderlandów nie miały zamiaru odpuszczać. Margines błędu w tym meczu był mały. Choć Kropidłowska i Łodej cały czas starały się wywierać presję na przeciwniczkach, to daleko było do sukcesu. Parę oczek przewagi w obu setach spowodowało, że to Pomarańczowe są dalej w grze.
Kropidłowska/Łodej (POL) – Hogenhout/Konink (NED) 0:2
(18:21, 17:21)
Pogrom za pogromem
O pechu mogą mówić również Zuzanna Michalska i Natalia Okła, które w grupie F nie miały nic do powiedzenia, stając się najsłabszym ogniwem. Polskie siatkarki już w pierwszym meczu otrzymały lodowaty prysznic. Lepsze w bezpośrednim starciu okazały się Szwajcarki – Brunner/Huberli, które znajdują się w szerokim gronie pretendentek do tytułu. Oponentki doskonale zagrały w ataku, co przełożyło się na wygraną w pierwszym secie do 10. Druga odsłona była dla nich z kolei czystą formalnością – 21:16.
Michalska/Okła (POL) – Brunner/Huberli (SUI) 0:2
(10:21, 16:21)
Na finiszu swojej przygody ze Starymi Jabłonkami Michalska i Okła zmierzyły się natomiast z Czeszkami – Neuschaeferova/Maixnerova. To spotkanie także okazało się dla Polek zderzeniem ze ścianą. Na dystansie nie miały one nic do powiedzenia, za to Czeszki odbiły sobie wcześniejsze niepowodzenie w meczu z Francuzkami. Sąsiadki z południa wywierały presję zagrywką, a pewne dłonie w ataku dały im wygraną 2:0, przy dużym zapasie na dystansie.
Michalska/Okła (POL) – Neuschaeferova/Maixnerova (CZE) 0:2
(16:21, 13:21)
Pech, to mało powiedziane
Los nie był łaskawy także dla pary z grupy G. To właśnie w ramach niej swoje mecze rozgrywały Julia Kielak oraz Zuzanna Kudlik. Z pewnością nie tak biało-czerwone wyobrażały sobie udział w mistrzostwach Starego Kontynentu i to na dodatek przed własną publicznością. W pierwszej kolejności gospodyniom nosa utarły Litwini – Paulikiene/Raupelyte, które także mają tutaj sporą szansę na sukces. Reprezentantki Polski doskonale weszły w to spotkanie, co dało im prowadzenie 1:0 – 21:17. Było to jedna złudne. Krótka przerwa dobrze zrobiła oponentkom, bowiem wróciły one ze zdwojoną siłą, miażdżąc Kielak i Kudlik na dystansie – 21:17. Ciekawie było w tie-breaku, lecz to Litwinki lepiej sobie ze wszystkim poradziły.
Kielak/Kudlik (POL) – Paulikiene/Raupelyte (LTU) 1:2
(21:17, 17:21, 12:15)
Drugi mecz, to już nieudany występ przeciwko faworyzowanym siostrom Verge-Depre. Porażka w pierwszym spotkaniu mocno podrażniła ego ambitnych Szwajcarek, przez co w drugim pojedynku nie miały one już sobie równych. Wypracowywana przewaga na dystansie dawała im dużo swobody. Pierwszy set zakończył się dla nich wygraną do 15, a w drugim po prostu postawiły kropkę nad i – 21:17.
Kielak/Kudlik (POL) – Verge-Depre A./Verge-Depre Z. (SUI) 0:2
(15:21, 17:21)
Jest światełko w tunelu?
Honor polskiej reprezentacji udało się uratować ostatniej z par. Dzięki temu gospodarze dalej w stawce mają jeden duet, a kluczową wygraną na koncie odnotowały Urszula Łunio i Maja Kruczek. Biało-czerwone zaczęły zmagania w grupie H dość niemrawo, a na start czekała je ciężka przeprawa z Ukrainkami – Lazarenko/Kurnikowa. Nie było tutaj mowy o wyrównanej walce. Gościnie robiły z polskimi zawodniczkami co chciały, skutecznie budując sobie przewagę na dystansie. Po ich stronie dużo dobrego zrobiła również dyspozycja w polu serwisowym, a sety wygrane do 11 i 14 odzwierciedlają znakomite przygotowanie tej dwójki do imprezy sezonu.
Łunio/Kruczek – Lazareno/Kurnikowa (UKR) 0:2
(11:21, 14:21)
Mecz o wszystko, to już starcie Łunio i Kruczek z Hiszpankami – Vergara/Gonzalez. Tym razem role się odwróciły i to reprezentantki Polski były tymi skuteczniejszymi, wykorzystując każdy – nawet najdrobniejszy, błąd rywalek. Hiszpanki również przegrały pierwsze spotkanie, a podczas pojedynku z biało-czerwonymi często zdarzało im się łapać przestoje. Premierowa odsłona meczu zakończyła się wygraną gospodyń 21:17. W drugim secie Łunio i Kruczek jeszcze zwiększyły tempo, kończąc mecz z wygraną 2:0 – 21:12.
Łunio/Kruczek (POL) – Vergara/Gonzalez (ESP) 2:0
(21:17, 21:12)
Zobacz również:
Memoriał Agaty Mróz-Olszewskiej. Przegląd wojsk Lavarini’ego na plus! Teraz pora na Włoszki…









