Strona główna » Jest drobny sukces. Dwie polskie pary z przytupem weszły w mistrzostwa Europy

Jest drobny sukces. Dwie polskie pary z przytupem weszły w mistrzostwa Europy

inf. własna

fot. CEV

W środę w kultowych Starych Jabłonkach wystartowały mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej. Biało-czerwone barwy w turnieju reprezentowało aż 10 par, z czego pięć w zawodach panów. Po pierwszej rundzie spotkań fazy grupowej jest jednak wiele niewiadomych. Z wygranych cieszą się natomiast dwa duety – Michał Bryl i Bartosz Łosiak, oraz Piotr Kantor i Filip Lejawa.

Żniwa w pełni

Turniej pań pierwszego dnia zmagań okazał się sporym rozczarowaniem, a w grze została już wyłącznie jedna para. Tam z kolei rozegrano już po dwa mecze. U panów zatrzymało się na pierwszych spotkaniach, a w czwartek o awans z 1. miejsca z grupy powalczą dwa duety.

Wśród tych par jednak nie ma Aleksandra Czachorowskiego i Jakuba Krzemińskiego. Ta dwójka miała fantastyczny okres w tym sezonie, gdy wygrała dwa turniej z rzędu, w tym jeden na polskiej ziemi. Na początek zmagań w grupie C czekało ich jednak ciężkie wyzwanie. Już na starcie musieli zmierzyć się z jednymi z pretendentów do tytułu, Norwegami – Mol/Sorum. Było to jedno z najbardziej jednostronnych starć tego dnia, zaś para Skandynawów udowodniła dlaczego ma papiery, aby dokonać w Starych Jabłonkach czegoś wielkiego. Oba sety zakończyły się katastrofą dla biało-czerwonych, przed którymi mecz o wszystko.

Czachorowski/Krzemiński (POL) – Mol/Sorum 0:2
(10:21, 8:21)

Brak szczęścia?

Kolejną parą, która sobie nie poradziła z otwarciem była dwójka Szymon Beta i Artem Besarab, którzy swoje spotkania rozgrywają w ramach grupy E. Naprzeciwko nich pierwszego dnia zameldowała się dwójka Francuzów – Bassereau/Aye. Młodzi reprezentanci Polski mieli swoje momenty, lecz było to za mało. Brakowało w ich grze stabilności i polotu, co wykorzystał duet oponentów. Pierwszy set zakończył się wygraną bardziej ogranych kolegów po fachu do 15. W drugim zaś Trójkolorowi po prostu dopięli swego.

Beta/Besarab (POL) – Bassereau/Aye (FRA) 0:2 (15:21, 16:21)

Nie powiodło się również biało-czerwonym startującym w grupie E. Są to Igor Ciemachowski i Kacper Taudul, którzy także w czwartek muszą dać z siebie maksa, bijąc się o awans z trzeciego miejsca. Na początek przygody ze Starymi Jabłonkami dwójka zagrała z Holendrami – Boermans/Brouwer. Faworyci tego spotkania po prostu zrobili to, co do nich należy. W pierwszym secie Polacy jeszcze się stawiali, a do szczęścia nie brakowało wcale tak wiele – 18:21. Załamanie przyniosła druga partia, co w uprzywilejowanej pozycji stawia reprezentantów Królestwa Niderlandów.

Ciemachowski/Taudul (POL) – Boermans/Brouwer (NED) 0:2
(18:21, 15:21)

Długo wyczekane przełamanie!

Na przełamanie reprezentacja Polski musiała poczekać, ale uzbrojenie się w cierpliwość w końcu przyniosło efekty. W grupie G swoje spotkania rozgrywa najlepsza polska para, która ma w swoim CV już parę krążków najważniejszych imprez sezonów. Mowa tutaj o Bartoszu Łosiaku i Michale Bryle, których na start czekał pojedynek ze Szwajcarami – Dillier/Fluckiger. Tutaj była już moc, a różnica na dystansie pozwalała biało-czerwonym spokojne, wręcz w treningowym tempie domknąć spotkanie na swoją korzyść. Najlepiej świadczą o tym zresztą sety wygrane do 15 i 17.

Łosiak/Bryl (POL) – Dillier/Fluckiger (SUI) 2:0
(21:15, 21:17)

Grupa H, to już Piotr Kantor i Filip Lejawa, którzy także mierzą wysoko. Udało im się te ambicje potwierdzić już w pierwszym meczu, mierząc się z Austriakami – Hammarberg/Berger. Patrząc całościowo rywale nie mieli najmniejszych szans. Biało-czerwona dwójka błyszczała w polu serwisowym, a wypracowywana dzięki presji przewaga odbierała oponentom chęci do grania i szukania kontaktu. Pierwszy ser zakończył się wygraną Polaków 21:14. W drugim zespół gości ugrał o oczko mniej niż poprzednio.

Kantor/Lejawa (POL) – Hammarberg/Berger (AUT) 2:0
(21:14, 21:13)

Zobacz również:

Bez Tomasza Fornala, ale i tak w Polsce! Turecki gigant powalczy o światowy tytuł

PlusLiga