Strona główna » „Nie ma wstydu, Perugia pokazała jakość”. Jakub Kochanowski szczerze po półfinale Ligi Mistrzów

„Nie ma wstydu, Perugia pokazała jakość”. Jakub Kochanowski szczerze po półfinale Ligi Mistrzów

inf. własna

fot. CEV

PGE Projekt Warszawa nie zagra w wielkim finale Ligi Mistrzów. Brązowy medalista PlusLigi przegrał 0:3 z Sir Sicomą Monini Perugią. Swoje szanse Warszawianie mieli w trzecim secie, ale ostatecznie jakość mistrzów Włoch dała o sobie znać. – Generalnie grając z taką drużyną, musisz korzystać z takich okazji. Mieliśmy je w tym meczu, ale niestety się nie udało. Rywale zasłużenie cieszą się ze zwycięstwa. Perugia pokazała jakość – powiedział Jakub Kochanowski, środkowy stołecznej ekipy.

Debiutant się nie przestraszył

PGE Projekt Warszawa to debiutant Final Four Ligi Mistrzów. Ma w swoim składzie zarówno tych bardziej doświadczonych, jak i tych, dla których to pierwszy tak wielki turniej. – Nikt nie wyszedł blady na to spotkanie. Perugia mocno nas przycisnęła jakością. My podeszliśmy do meczu na luzie, wiedzieliśmy, że nie jesteśmy faworytem. Chcieliśmy po prostu zagrać swoją siatkówkę – powiedział Jakub Kochanowski.

Bez sensacji

PGE Projekt Warszawa nie sprawił sensacji. Stołeczni 0:3 przegrali z Sir Sicomą Monini Perugia, ale nie ubolewają nad porażką z faworytem. – Przez większość spotkania mieli o wiele więcej jakości niż w tej drugiej połowie trzeciego seta. Chyba trochę ich przyłapaliśmy na rozluźnieniu i prawie wykorzystaliśmy tę szansę, którą nam podarowali. Generalnie grając z taką drużyną, musisz korzystać z takich okazji. Mieliśmy je w tym meczu, ale niestety się nie udało. Rywale zasłużenie cieszą się ze zwycięstwa. Perugia pokazała jakość. Żeby wygrać z mistrzem, musielibyśmy zagrać absolutnie topowo – chłodno ocenił Jakub Kochanowski, środkowy Projektu Warszawa, i dodał: – To, że była jakakolwiek szansa, też trzeba docenić. Perugia gra naprawdę świetnie i trzeba im po prostu pogratulować. Oprócz drugiej połowy trzeciego seta nie mieliśmy za bardzo szans na zwycięstwo.

Porażka to nie wstyd

Porażka to nigdy nie jest nic przyjemnego, jednak kiedy rywal po drugiej stronie siatki jest wyraźnie lepszy, to trudno z tym dyskutować. – Ambicjonalnie nie jest to za fajne uczucie, jak się przegrywa mecz, wiedząc, że nie było podjazdu do rywala. Generalnie jednak najdłużej w głowie siedzą porażki takie, które się decydują na przewagi w tie-breaku, kiedy faktycznie wiesz, że miałeś realną szansę wygrać. Porażki nigdy nie są przyjemne, generalnie jakiekolwiek one by nie były – podsumował środkowy Projektu Warszawa.

Kamil Semeniuk, Simone Giannelli, fot CEV.

Nie ukrywał, że jego zespół doskonale wiedział, z kim się mierzy. Perugia to mistrz Włoch i obrońca złotego medalu Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu. – Perugia to jest chyba jedna z najlepszych, jak i najlepsza drużyna na świecie. Jutro się okaże, czy to jest najlepsza, więc nie jest to żaden wstyd tutaj z nimi przegrać. Będziemy jutro walczyć o to, żeby wrócić z medalem. Myślę, że na pewno nie jesteśmy na przegranej pozycji. Po prostu będziemy musieli zagrać swoje i powalczyć z przeciwnikiem – zapewnił Kochanowski. Jego zespół zagra z Ziraatem Ankara, który 1:3 przegrał swój półfinał z Wartą Zawiercie.

Wspomnienia z Turynu

Dla kilku zawodników Inalpi Arena w Turynie przynosi dobre wspomnienia. To tam reprezentacja Polski w 2018 roku zdobywała złoty medal mistrzostw świata. – Prawie nic nie pamiętam z tamtego turnieju, to było tak dawno temu. Ja byłem młody i mocno zestresowany, pamiętam naprawdę tylko przebłyski z głównej sceny zakończenia, ale tak fajnie sobie powspominać, pogadać czy to z Damianem Wojtaszkiem, czy właśnie z wami. Wszyscy o tym przypominają, to były naprawdę fajne czasy – wspominał Jakub Kochanowski.

PlusLiga