Strona główna » Minęły dwa lata od wielkiego sukcesu reprezentacji Polski mężczyzn! Kolejna piękna historia napisana…

Minęły dwa lata od wielkiego sukcesu reprezentacji Polski mężczyzn! Kolejna piękna historia napisana…

inf. własna, Platforma X Jakub Balcerzak

fot. PressFocus

Dokładnie dwa lata temu reprezentacja Polski siatkarzy zdobyła srebrny medal igrzysk olimpijskich w Paryżu. Był to pierwszy olimpijski krążek biało-czerwonych w XXI wieku i dopiero drugi w historii polskiej siatkówki. Na ten sukces czekano 48 lat, a wcześniej Polacy pięciokrotnie z rzędu odpadali w ćwierćfinałach igrzysk. Droga do finału nie była łatwa – drużyna Nikoli Grbicia musiała poradzić sobie z wieloma problemami zdrowotnymi. W półfinale stoczyła pięciosetowy bój z USA. Równo dwa lata później srebro z Paryża pozostaje jednym z największych osiągnięć reprezentacji Polski.

Po latach oczekiwań wreszcie udało się przełamać ćwierćfinał

Przed rozpoczęciem igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku jednym z najczęściej pojawiających się tematów wokół reprezentacji Polski siatkarzy była tzw. „klątwa ćwierćfinału”. Biało-czerwoni odpada­li na tym etapie imprezy czterolecia w Atenach, Pekinie, Londynie, Rio de Janeiro i Tokio. Igrzyska Olimpijskie Paryż 2024 miały być kolejną próbą przełamania tej bariery i dostania się do upragnionej strefy medalowej.

Polacy rozpoczęli turniej od zwycięstwa 3:0 z Egiptem, a następnie po trudnym boju pokonali Brazylię w stosunku – 3:2. W trzecim meczu grupowym ulegli Włochom 1:3 i zajęli drugie miejsce w grupie. W ćwierćfinale trafili na Słowenię, która wcześniej wygrała wszystkie swoje spotkania. To nie był ulubiony rywal naszej reprezentacji. Tym razem nie było jednak mowy o kolejnej „klątwie”. Polska zwyciężyła ten mecz 3:1, tym samym po raz pierwszy od 48 lat znalazła się w najlepszej czwórce olimpijskiego turnieju.

Kontuzje nie oszczędzały biało-czerwonych

Droga do finału nie przebiegła jednak bez problemów zdrowotnych. Już podczas fazy grupowej urazu skręcenia lewego stawu skokowego doznał Tomasz Fornal. Badania nie wykazały złamania, ale potwierdziły uszkodzenie aparatu więzadłowego. Lider wrócił jeszcze do gry na późniejszym etapie turnieju. Odegrał jedną z kluczowych ról w zdobyciu przez Polskę upragnionego medalu.

Jeszcze poważniejszy problem pojawił się przed półfinałem. Kontuzja lewej stopy wykluczyła z dalszej rywalizacji środkowego – Mateusza Bieńka. W jego miejsce do składu meczowego został dołączony Bartłomiej Bołądź, który był wtedy trzynastym – dodatkowym zawodnikiem. Polacy musieli więc przystąpić do najważniejszego meczu turnieju w osłabieniu.

Półfinał z USA przeszedł do historii

Rywalem podopiecznych Nikoli Grbicia w walce o finał byli Amerykanie. Spotkanie dostarczyło ogromnych emocji. Polska prowadziła 1:0, następnie przegrała dwa kolejne sety. Zdołała jednak doprowadzić do tie-breaka. W decydującej partii Polacy wygrali dopiero 15:13 i w konsekwencji całe spotkanie – 3:2. Końcówka meczu była niezwykle nerwowa, ale biało-czerwoni wytrzymali presję. Chwilę później mogli świętować zwycięstwo. Po raz pierwszy od 48 lat Polska znalazła się w finale igrzysk olimpijskich.

To właśnie ten moment miał później szczególne znaczenie dla kapitana kadry, Bartosza Kurka. – Mam nadzieję, że kiedy ta piłka, ostatnia piłka półfinału, spadła na parkiet to te wszystkie pokolenia, którym się nie udało zdobyć medalu, uśmiechnęły się i były dumne z tego wyczynu, bo duża część tego medalu, to także ich wielki sukces – mówił po meczu, kapitan reprezentacji Polski.

Złoto uciekło, ale srebro miało ogromną wartość

W finale na Polaków czekali gospodarze turnieju – Francuzi. „Trójkolorowi”, aktualni mistrzowie olimpijscy z Tokio, okazali się tego dnia zdecydowanie lepsi od naszej reprezentacji i wygrali to starcie bez straty seta. Olbrzymie problemy zdrowotne nie omijały naszych siatkarzy. Duże kłopoty z plecami miał wtedy Marcin Janusz, poważnie wyglądającego urazu doznał też Paweł Zatorski. Biało-czerwoni zakończyli więc igrzyska ze srebrnym medalem, co i tak było dużym sukcesem.

Bezpośrednio po spotkaniu wynik mógł pozostawiać pewien niedosyt, szczególnie dla samych siatkarzy, bo drużyna Grbicia miała już tylko jeden krok do złota. Z perspektywy czasu znaczenie tego sukcesu jest jednak znacznie większe. PZPS podkreślił, że srebro było jednym z największych osiągnięć w historii polskiej siatkówki. -„Przed wyjściem na ceremonię medalową powiedziałem, że jestem dumny z tej drużyny i sami muszą być dumni z tego co właśnie dokonali. W tym momencie i w pewnym sensie staliśmy się nieśmiertelni dla historii polskiej siatkówki – podkreślał Kurek.

Dwa lata później, dokładnie 10.08.2026 roku trudno się z tym nie zgodzić. Olimpijskie srebro w Paryżu było drugim medalem polskich siatkarzy w historii – po złocie wywalczonym w Montrealu w 1976 roku. Przełamało trwającą dekady barierę ćwierćfinału i potwierdziło miejsce reprezentacji Polski w ścisłej światowej czołówce.

Zobacz również:
Ostatni sprawdzian reprezentacji Polski kobiet przed mistrzostwami Europy. Z kim zagrają Polki?

PlusLiga