Reprezentacja Chin ma za sobą ciężki sezon 2026. Podopieczni Vitala Heynena szorują po dnie. Tak źle jeszcze nie było, a projekt byłego selekcjonera biało-czerwonych wydaje się być niewypałem. Miały być igrzyska, a tymczasem zespół przez całe lato potrafi wygrać zaledwie trzy spotkania. To mało, choć Chiny i tak cieszą się faworyzacją ze strony FIVB. Powstaje zatem pytanie – co zrobi związek albo sam Belg?
Spalona siatkarsko ziemia…
Chińscy siatkarze zamiast progresu notują kolejny regres. Podopieczni Vitala Heynena za sezon 2026 mogą sobie wystawić co najwyżej szkolną 2-. Cały projekt, którego twarzą miał być Belg właśnie sypie się jak domek z kart. Były selekcjoner Polaków został skuszony przez tamtejszy związek wizją stworzenia zespołu od nowa. Celem miała być pełna sukcesów ekspansja na arenie światowej, zwieńczeniem zaś starań miał być awans na igrzyska w Los Angels w 2028 roku. Tymczasem tak źle jeszcze nie było.

Obecnie reprezentacja Chin zajmuje dopiero 34. miejsce w rankingu światowym. W normalnych warunkach nie grałaby ona w Lidze Narodów. Problem jednak w tym, że FIVB przepycha jakościowo marną drużynę czerpiąc z tego korzyści. Światowa federacja lubuje się w organizowaniu w Chinach finału rozgrywek – i tak też najpewniej będzie w przyszłym roku. Czarę goryczy w środowisku przelał zakończony właśnie sezon, bowiem zespół zamiast spaść z elity, zagrał w finałach – jako gospodarz, okradając z miejsca faktycznie ósmą siłę rozgrywek. Na 13 meczów rozegranych na tym poziomie drużyna wygrała jeden, gromadząc na koncie zaledwie 4 oczka.
Będzie zmiana?
Czarę goryczy w środowisku przelał zakończony właśnie sezon, bowiem zespół zamiast spaść z cyklu zagrał w finałach – jako gospodarz, okradając z miejsca faktycznie ósmą siłę rozgrywek. Na 13 meczów rozegranych na tym poziomie drużyna wygrała jeden, gromadząc na koncie zaledwie 4 oczka. Lepiej nie było na kontynencie. Prowadzona przez sympatycznego Belga drużyna odpadła w ćwierćfinale kontynentalnych mistrzostw, dokładając tam dwie kolejne wiktorie. To wciąż mało, a przez to rozstrzygnięcie Chińczycy nie mają już szansy na awans na przyszłoroczne mistrzostwa świata.
Vital Heynen nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Projekt 'Los Angeles’ upada na naszych oczach. Pytanie jednak jaką decyzję podejmie chińska federacja, albo czy przed czasem z kadrą nie pożegna się sfrustrowany wynikiem 57-latek. Papiery na trenowanie ma on znakomite. Z biało-czerwonymi w końcu wywalczył mistrzostwo świata, lecz teraz marnuje potencjał w Azji. Podobnie klaruje się sytuacja Roberto Piazzy w Iranie. W takim razie skoro powodów do narzekania nie brakuje Włochowi, to co dopiero ma powiedzieć Heyen…
Zobacz również:
Mistrzostwa Europy. Deszcz przeszkodził widowisku, ale Włosi zaimponowali









