Strona główna » O krok od sukcesu w Tallinie. Młodzi Polacy na deskach dopiero w finałach

O krok od sukcesu w Tallinie. Młodzi Polacy na deskach dopiero w finałach

inf. własna

fot. volley.ee

Od środy w Tallinie rozgrywano turniej cyklu Beach Pro Tour Futures. Na starcie zameldowały się trzy biało-czerwone pary. Duet Szymon Beta i Artem Besarab. do głównej drabinki wywalczyła para. Polska załoga grała w turnieju do końca, lecz półfinały okazały się dla nich zabójcze. Ostatecznie duet uplasował się na 4. miejscu. Gorzej spisały się sobie Zuzanna Michalska i Maja Kruczek, oraz Mikołaj Kaczmarek i Marcel Wanat.

Będą jednak dwie pary?

Turniej w Tallinie w wykonaniu reprezentantów Polski można odhaczyć na plus. Po zawirowaniach i nieudanych mistrzostwach Europy trzy pary wzięły udział w kolejnych zawodach cyklu Beach Pro Tour Futures, z czego jedna doszła aż do finałów. Mowa tutaj o duecie Szymon Beta i Artem Besarab, którym drabinki głównej nie odebrała nawet porażka z Japończykami. Tej próby nie przeszła z kolei para Mikołaj Kaczmarek i Marcel Wanat, odpadając po drugiej rundzie.

Biało-czerwony czwartek

Dzień później wystartował turniej główny, gdzie w turnieju pań zagrały Zuzanna Michalska i Maja Kruczek. Kadrowiczki trafiły do grupy B, mając na swojej drodze Niemki – Maidhof/Schwarz. Nie było to jednak udane spotkanie. Pomimo koncertowego początku Michalska i Krucze straciły kontrolę nad spotkaniem. Do pracy wzięły się natomiast Niemki, które drugą partię wygrały do 13. Tie-break, to już sportowa loteria. Zacięcia nie brakowało, lecz końcowo to Niemki były o krok od awansu do kolejnego etapu.

Michalska/Kruczek (POL) – Maidhof/Schwarz (GER) 1:2
(21:17, 13:21, 13:15)

Tego samego dnia duet zagrał jeszcze przeciwko Estonkom – Ploomipuu/Hanimagi. To spotkanie również miało dramatyczny przebieg, a biało-czerwone po porażce w pierwszym secie musiały szybko się podnieść. Dwie kolejnej partie zakończyły się ich wygraną. W tie-breaku natomiast Michalska i Krruczek zbudowały przewagę, zwyciężając – 15:6 (2:1).

Ploomipuu/Hanimagi (EST) – Michalska/Kruczek (POL) 1:2
(23:21, 19:21, 6:15)

Promyczkiem znów był duet Szymon Beta i Artem Besarab. Po awansie para nie miała już kompletnie nic do stracenia. Grupa C nie należała do najłatwiejszych, a na start Polakom przyszło się zmierzyć z Estończykami – Ennemuist/Parijoga. Spotkanie dostarczyło wielu wrażeń. W premierowej odsłonie górą była ekipa biało-czerwonych, ale dopiero przy stanie 24:22. Potem piłeczkę 'odbiła’ para oponentów, i już był remis 1:1 – 23:21. W tie-breaku więcej jakości było po stronie Bety i Besaraba, którzy pomału mogli spoglądać w kierunku kolejnej rundy.

Beta/Besarab (POL) – Ennemuist/Parijogi (EST) 2:1
(24:22, 21:23, 15:11)

Młodzi i ambitni, to i oczekiwania duże!

Piątek okazał się ostatnim dniem zawodów dla Zuzanny Michalskiej i Mai Kruczek. Po pokonaniu Estonek przedostały się one do rundy 12, gdzie już czaiły się na nie Szwajcarki – Demierre/Fluckige. Choć spotkanie było wyrównane, to w końcówkach oponentki odskakiwały, dwukrotnie zwyciężając do 17, i tym samym wyrzucając biało-czerwone z turnieju.

Para Szymon Beta i Artem Besarab po paru godzinach odpoczynku powróciła na piasek, mierząc się z Austriakami – Leitner/Kindl. Tutaj również nie mogło być za łatwo, a o losach meczu zadecydował tie-break. Polacy znów słabo weszli w spotkanie, znów na starcie będąc na minusie – 15:21. W drugim secie biało-czerwonym udało się wyeliminować część błędów z otwarcia, co dało im remis. Zacięty trzeci set jednak okazał się dla nich wyjątkowo gorzki, a z wygranej cieszył się austriacki zespół – 16:14 (2:1). Para Orłów dalej natomiast dalej pozostawała w grze.

Beta/Besarab (POL) – Leitner/Kindl (AUT) 1:2
(15:21, 21:17, 14:16)

Runda 12 w końcu pozwoliła Polakom złapać głębszy oddech. Choć gra toczyła się o wszystko, to ponownie los skrzyżował ich z Japończykami – Mizumachi/Kurosawa. Tym razem górą była polska ekipa, błyskawicznie zwyciężając w dwóch setach – 2:0 (21:18, 21:17). W ćwierćfinale duet Beta/Besarab pokazał charakter, udowadniając, że osiągnięcie przez nich tej rundy nie było przypadkiem. Dyspozycja biało-czerwonych znów sprawiła, że rywale musieli obejść się smakiem. Tuż przed strefą medalową dwójka pokonała Estończyków – Rebel/Kais, mając perspektywę grania o medale – 2:0 (21:12, 23:21).

Gorzka sobota…?

Sobota dla młodych Polaków była dniem sądnym, który na długo pozostanie w ich głowach na zasadzie – „czy można było zrobić coś lepiej”. Po doskonałym meczu 1/4 biało-czerwone Orły zagrały w półfinale, a naprzeciwko nich zameldowała się dwójka Estończyków – Tiisaar/Korotkov. Reprezentanci Polski mieli swoje szanse, zwłaszcza w drugim secie. Wtedy niewiele brakowało do gry na przewagi – 19:21. Końcowo rywalom udało się zamknąć mecz w dwóch setach, zapewniając sobie w Tallinie podium. Betę i Besaraba czekał finał B.

Beta/Besarab (POL) – Tiisaar/Korotkov (EST) 0:2
(19:21, 17:21)

Mecz o brąz także nie do końca wyszedł biało-czerwonym, którzy dalej są młodzi, dalej się uczą i wciąż zbierają doświadczenie. Gdyby ktoś powiedział im na etapie kwalifikacji, że zagrają o medale zapewne mogli by spokojnie brać ten rezultat w ciemno. Nie zmienia to jednak faktu, że para Polaków zajęła 4. miejsce w turnieju w Tallinie, a marzenia ostatecznie odebrał im duet gospodarzy – Bulgacs/Berzins. Łotyszom niesionym dopingiem własnych kibiców od początku, do samego końca, udawało się dyktować tempo. Przełożyło się to dla nich na wygrae do 17 i 18.

Bulgacs/Berzins (LAT) – Beta/Besarab (POL) 2:0
(21:17, 21:18)

Zobacz również:

Medale w Starych Jabłonkach rozdane. Holenderki napisały historię. Skandynawowie dalej najlepsi

PlusLiga