Polska w czterech setach pokonała reprezentację Niemiec, czym przerwała serię pięciu tie-breaków z rzędu. Na boisku pojawiły się długo wyczekiwane gwiazdy jak Wilfredo Leon czy Jakub Popiwczak. – Nie, to my mu pomagamy, tak dobrze gra. To nasza zasługa (śmiech). Nie, no Leon jest niesamowity i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, że jest jednym z najlepszych zawodników na świecie – docenił swojego kolegę Artur Szalpuk.
Nowy cel na mecz z Argentyną
Polacy otworzyli turniej Siatkarskiej Ligi Narodów od dwóch tie-breaków. W sobotę udało im się zakończyć zmagania z reprezentacją Niemiec wcześniej. Polacy potrzebowali czterech setów, by zwyciężyć. – Dopiero zaczynamy sezon kadrowy. To jest drugi turniej Siatkarskiej Ligi Narodów. Myślę, że graliśmy bardzo dobrze nawet w tym pierwszym secie. Były elementy, które nam siedziały. Dobrze atakowaliśmy, przegraliśmy na przewagi, ale w końcu nie graliśmy tie-breaka. Następnym celem jest wygranie pierwszego seta – mówił po spotkaniu Artur Szalpuk.
Naszym siatkarzom towarzyszyło sporo uśmiechu i luzu na boisku.
– Jak się prowadzi dużą ilością punktów to trzeba być skoncentrowanym, ale o ten luz też dużo łatwiej. Nie ma co tu ukrywać, że wypracowaliśmy sobie przewagi, je utrzymywaliśmy, nawet je powiększyliśmy. Dobrze graliśmy zarówno w elemencie zagrywki, jak i bloku. Gra się kleiła. Kontrolowaliśmy wydarzenia na boisku, więc tych uśmiechów było jeszcze więcej niż normalnie – dodał przyjmujący.
Dzień przerwy też się przydał? – Oj, po tych tie-breakach myślę, że tak. Też nie robiliśmy dużo roboty i to była najlepsza robota, jaką mogliśmy zrobić – wyjaśnił.
Właściwi ludzie na właściwym miejscu
Mimo dobrego przyjęcia Polacy często w kontrach grali z piłek wysokich, sytuacyjnych, które kończyły się punktem dla Polski. W poprzednich spotkaniach ta skuteczność była różna. – Mamy do tego predyspozycje i umiejętności. Uważam, że mamy do tego odpowiednich ludzi, żeby rozwiązywać takie sytuacje. Jeżeli wcześniej tego nie było, to może to jest po prostu kwestia dyspozycji. Kilku z naszych zawodników, czy nawet prawie wszyscy skrzydłowi są raczej w czołówce od takiej roboty – wyznał Szalpuk.
Choć przyjmujący skończył 8 z 13 piłek, a więc grał z 62% skutecznością, w momencie gdy pojawił się na boisku, kilka jego piłek zostało podbitych przez rywali. Wywołało to lekką irytację?
– Wydaje mi się, że nie załamywałem rąk i po prostu tak czasami jest, że ktoś cię podbije jedną ręką, czasami garbem. Czasami zaatakujesz źle, a to wejdzie. Nie ma zasad, po prostu trzeba być skupionym i robić wszystko najlepiej, jak się potrafi. Potem już było lepiej – dodał.
„Nasza zasługa”
Do kadry w Gliwicach dołączyli Kewin Sasak, Jakub Popiwczak i Wilfredo Leon. Dwóch z nich zobaczyliśmy już w wyjściowym składzie. Czy obecność Leona wpłynęła na zespół? Dzięki niemu czuli się pewniej? – Nie, to my mu pomagamytak dobrze grać. To nasza zasługa (śmiech). Nie, no Leon jest niesamowity i chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości, że jest jednym z najlepszych zawodników na świecie. Wiemy, że reprezentacja potrzebuje go w formie. Widać, że do tej formy dochodzi albo już w niej jest – zakończył Szalpuk.









