Strona główna » PGE GiEK Skra pokonała problemy i zagra w pucharach. „Cała drużyna stanęła na wysokości zadania”

PGE GiEK Skra pokonała problemy i zagra w pucharach. „Cała drużyna stanęła na wysokości zadania”

inf. własna

fot. marek_osuchowski / plusiga.pl

Siatkarze PGE GiEK Skry Bełchatów nie miała łatwo w tym sezonie Plusligi. Zespołu nie omijały liczne kontuzje i choroby. Drużyna jednak opanowała problemy i zajęła ostatecznie piąte miejsce. W rozmowie ze Strefą Siatkówki sezon podsumował kapitan zespołu, Grzegorz Łomacz.

Rywalizacja pełna dramaturgii

Wasza rywalizacja o piąte miejsce z Indykpolem AZS Olsztyn była pełna dramaturgii. Czy pańskim zdaniem większe znaczenie w kontekście wyniku miała tutaj forma czysto sportowa, czy bardziej mental, opanowanie emocji?

Grzegorz Łomacz: Myślę, że forma czysto sportowa była w tej rywalizacji na podobnym poziomie. Zespół z Olsztyna jednak trochę podupadł, jeżeli chodzi o skład personalny. My bez naszych zawodników potrafiliśmy radzić sobie przez cały sezon, więc byliśmy do tego przyzwyczajeni. Indykpol AZS w tym ostatnim meczu grał praktycznie bez swoich podstawowych przyjmujących. Znaczenie miała forma fizyczna, to były trzy bardzo wymagające mecze tak naprawdę w przeciągu tygodnia. Do tego dochodziły też podróże, które też nie należały do najlżejszych i najkrótsze. Myślę, że przez to, że w zespole z Olsztyna pojawiło się kilku zmienników, a my już trochę siadaliśmy fizycznie zaczęli nas formą fizyczną doganiać i niwelować swoje straty personalne. Mentalnie jednak byliśmy do tego gotowi, mieliśmy sporo trudnych momentów w tym sezonie i pod tym względem zdołaliśmy rozstrzygnąć to na naszą korzyść

Czy jest coś, co szczególnie zapamięta Pan z tego sezonu odchodząc już stricte od samego wyniku sportowego?

– Na pewno zapamiętam relacje panujące w drużynie. To był kolejny wyjątkowy sezon, byliśmy po dużej przebudowie składu. Na pewno wyniosę lekcję z tego, jak potrafiliśmy pozbierać ten trochę „rozbity dzbanek” od początku sezonu, gdzie kontuzje nas nie oszczędzały. 

Przezwyciężyli problemy

PGE GiEK Skra Bełchatów wraca do europejskich pucharów. Były jednak momenty kiedy nie szło na boisku, była choroba Daniela Chitigoi, inne kontuzje. Trudno było panu jako kapitanowi zachować w tych momentach spokój i optymizm?

Nie było mi ciężko. Ja raczej  jestem człowiekiem spokojnym, optymizmu też mi na co dzień nie brakuje. Zawsze lubię podchodzić do każdego problemu czy sytuacji w sposób taki, co można zrobić, żeby było dobrze, albo żeby było lepiej.  Bez sensu byłoby rozwodzić się nad czymś, czego nie ma. Cała drużyna stanęła na wysokości zadania, każdy kto wchodził  i nam pomagał dawał jakość pozwalającą na przezwyciężenie problemów. Bardzo cieszymy się, że wracamy do europejskich pucharów, to jest zupełnie inne granie, inna adrenalina. 

Nieocenione wsparcie fanów

Jak mocno odczuwaliście wsparcie kibiców?

– Bardzo dało się to odczuć. Myślę, że tak od dwóch, trzech lat kibice w liczniejszym gronie przychodzą do hali. Były mecze, że była ona wypełniona po brzegi. Dla mnie osobiście jest to sens tego, co robimy i cieszę się, że kibice tak licznie przybywają do hali. 

Jak pan się czuje po sezonie zdrowotnie? Ne da się ukryć, że zgodnie z przewidywaniami był to sezon wymagający, praktycznie o każdy punkt trzeba było mocno powalczyć.

– Rozegrałem już w tej lidze dwudziesty sezon i nie pamiętam, żeby ktoś kiedyś powiedział, że sezon nie był wymagający. W tym mieliśmy też trochę dziwny terminarz, w lutym były tylko dwa mecze, a w marcu chyba siedem w ciągu dwudziestu dni. Ja zdrowotnie czuję się bardzo dobrze i mam nadzieję, że chłopaki w ciągu wakacji wyleczą swoje mikrourazy czy większe kontuzje. Mam nadzieję, że sierpniu ruszymy pełną parą, w pełnym składzie i bez tych wszystkich problemów, które były w tym sezonie.

PlusLiga