PGE Budowlani Łódź w środę po raz pierwszy w historii zdobyli mistrzostwo Polski. W ostatnim meczu tej rywalizacji, Łodzianki 3:1 pokonały KS DevelopRes Rzeszów. Dla wielu zawodniczek był to pierwszy finał w ich karierze. Po ostatnim gwizdku sędziego Joanna Lelonkiewicz i Justyna Łysiak nie kryły olbrzymiej radości i dumy z sukcesu ich drużyny. – Na ten dzień czekałam całe swoje siatkarskie życie. Mam prawie 30 lat i pierwszy raz grałam w finale mistrzostw Polski i jeszcze zdobyłam złoto – powiedziała w rozmowie z Bożeną Pieczko z Polsatu Sport, środkowa zespołu z Łodzi.
„Była chemia”. Zgrany team na miarę zwycięstwa
PGE Budowlani Łódź napisali nową historię. Po raz pierwszy drużyna prowadzona przez Macieja Biernata sięgnęła po złoto mistrzostw Polski. W decydującym, piątym spotkaniu Łodzianki na Podpromiu rozprawiły się z Rzeszowiankami 3:1, co było dla nich nie małym sukcesem. Na to zwycięstwo na boisku w Rzeszowie czekały ponad 5 lat. Joanna Lelokiewicz w rozmowie z Bożeną Pieczko z redakcji Polsatu Sport przyznała się, że w zespole, między zawodniczkami czuć było tzw. „chemię”. Najważniejsze, że do samego końca sezonu wszyscy dotarli w zdrowiu i bez większych urazów.
– Myślę że ten sezon nas testował pod wieloma względami, ale za co jestem bardzo wdzięczna losowi, to że wytrwaliśmy w dużym zdrowiu. To jest wielkie szczęście, kiedy wszystkie zawodniczki są zdrowe. Zdobyliśmy Puchar Polski, zdobyliśmy mistrzostwo Polski! Zgarniamy pełną pulę. To jest coś niesamowitego, bo stworzyłyśmy prawdziwy mocny zespół między którym była „chemia” i to było czuć na boisku i na treningach. Nawet jak były te trudniejsze chwile, to potrafiłyśmy się z nich podnieść. A to naprawdę nie jest łatwe – powiedziała środkowa Budowlanych Łódź.
Najpiękniejszy moment w karierze

Joanna Lelonkiewicz w swojej kolekcji miała cztery brązowe medale mistrzostw Polski. Nigdy wcześniej nie grała o złoto. Podczas rozmowy z Bożeną Pieczko środkowa była wyraźnie wzruszona. – Na ten dzień czekałam całe swoje siatkarskie życie. Mam prawie 30 lat i pierwszy raz grałam w finale mistrzostw Polski i jeszcze zdobyłam złoto. Walczyłam o swoje marzenia i wiedziałam że nie są to tylko moje marzenia, że każda z dziewczyn na boisku, wszyscy ze sztabu, nasz prezes marzą o tym samym. Była to nasza wspólna, jedyna droga, którą obraliśmy. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę i myślę że to tak działa. Jeżeli wszyscy patrzymy w jednym kierunku to cel zawsze się ziści – przyznała siatkarka nowych mistrzyń Polski.
Niesamowicie szczęśliwa była też Justyna Łysiak, libero Budowlanych Łódź. Zawodniczka podkreśliła, że ważne było odpowiednie nastawienie. Trzeba było też w końcu pokonać rywalki na ich własnej hali. – W tej serii wygrywał ten, kto grał u siebie, więc przewaga własnej hali była ewidentna. My jednak doskonale czułyśmy wagę tego meczu. Wiedziałyśmy, że tutaj już nie będzie kolejnego spotkania. To się rozegra dzisiaj. Jestem niesamowicie dumna, że od początku tak naprawdę weszłyśmy bardzo agresywnie w to spotkanie i nawet jak coś nie wychodziło, to cierpliwie to przytrzymałyśmy. Jestem niesamowicie dumna i szczęśliwa. Jest to spełnienie moich marzeń – mówiła ze łzami w oczach libero z Łodzi.
Zagrywka, obrona i gra na kontrze
Łodzianki w ostatnim meczu bardzo dobrze spisywały się w obronie. Posyłały też bardzo wymagające serwisy, co ułatwiało im grę na kontrze. To zauważyła libero PGE Budowlanych. – Cieszę się że ten element funkcjonował nam tak fajnie. Szczególnie w tych ostatnich dwóch spotkaniach. Wiemy, że to jest też nasza mocna strona. Developres Rzeszów bardzo dobrze przyjmuje. Musiałyśmy mocno przycisnąć rywalki na zagrywce, żeby odrzucić je od siatki. Wiedziałyśmy, że ten mecz potem będzie się rozgrywał na kontrach i to będzie decydować o końcowym wyniku. (…) Cieszy nas, że tą chłodną głowę zachowałyśmy w końcówkach i możemy się dziś świętować złoto – przeanalizowała kluczowe elementy gry swojej drużyny Łysiak.

Każdy ma swoją rolę
Z kolei Joanna Lelonkiewicz podkreśliła, że przez cały sezon każda zawodniczka pełniła określoną rolę. W zespole potrzebne są różne charaktery, które składają się na jeden wspólny organizm. I to w tym przypadku „zagrało”. – To nie są jednostki, to była drużyna i na przestrzeni całego sezonu pokazaliśmy, że gramy bardzo drużynowo. Są postacie od zdobywania punktów, są postacie, które robią jakąś cichą pracę. Są też postacie, które są głośniejsze, są postacie które bardziej tłumią w sobie emocje. My to wszystko bardzo równoważyłyśmy w tym sezonie i każda z nas wiedziała, jaką ma rolę na boisku – podsumowała rozmowę środkowa nowych mistrzyń Polski.
Zobacz również:
Emocjonalny finał TAURON Ligi. Trzy siatkarki zakończyły kariery









