Reprezentacja Polski już 30 lipca rozegra mecz ćwierćfinałowy w Lidze Narodów. Rywalem biało-czerwonych będzie Ukraina. Siatkarze Nikoli Grbicia bardzo dobrze znają tę drużynę, ponieważ w ostatnich dwóch miesiącach mieli okazje z nimi rozegrać dwa mecze. Oba spotkania były zwycięskie dla wicemistrzów olimpijskich, jednak serbski szkoleniowiec zwrócił uwagę na jeden szczegół, który jest na pewno ogromnym wzmocnieniem Ukrainy.
Przygotowania trwają
Biało-czerwoni cały czas przygotowują się do turnieju finałowego i walczą z problemami typu jet lag, czy zmiana kuchni, o czym już wcześniej mówił m.in. Bartłomiej Lemański. Nikola Grbić przekazał prosto z Chin, że nie mogą doczekać się meczów, które na pewno będą emocjonujące. Trener reprezentacji Polski zaznaczył, jak wielkie drużyny nie zdołały się zakwalifikować do finałów w Ningbo. „Pojawienie się nowych drużyn na pewno będzie dla nich historyczną okazją” – rzucł Grbić.
Ważny punkt Ukrainy
Nie mogło zabraknąć także pytania o najbliższego rywala, czyli Ukrainę. Serbski szkoleniowiec zdradził, że w trakcie pierwszego turnieju skład biało-czerwonych był niepełny, jednak Ukraina też walczyła bez swojego lidera Oleha Płotnickiego.
– Kiedy graliśmy z Ukrainą w Linyi brakowało nam dużo zawodników, a im brakowało tylko jednego. Oleh Płotnicki robi bardzo dużo różnicy. Myślę, że on jest dla nich bardzo ważnym punktem w całej drużynie. Poziom Ukrainy dzięki grze Oleha od razu wzrósł. Wygrali z Brazylią 3:1, z Włochami 3:0 i Kanadą 3:1, dzięki czemu zakwalifikowali się do finałów Ligi Narodów. Jest to dla nich historyczny sukces – przekazał Grbić.
Zobacz także:
Trening, aklimatyzacja… Reprezentacja Polski dąży do perfekcji









