Kibice reprezentacji Polski odliczają godziny do meczu z Ukrainą w siatkarskiej Lidze Narodów. Podopieczni Nikoli Grbicia zameldowali się w Chinach już kilka dni przed ćwierćfinałem. Nie jest tajemnicą, że wicemistrzowie olimpijscy są faworytami tego starcia. Bartłomiej Lemański w rozmowie z „Polsatem Sport” zdradził, z jakimi problemami musi się zmagać cała kadra tuż przed tak ważnymi meczami.
Bezbłędny ostatni turniej
Reprezentacja Polski tuż przed play-offami rozegrała praktycznie perfekcyjny turniej w Chicago. Drużyna z Tomaszem Fornalem w składzie nie miała łatwego zadania, ponieważ musieli zmierzyć się z: Francją, Bułgarią, Brazylią oraz USA. Teoretycznie w każdym z tych meczów kibice mogliby być świadkami tie-breaków. Biało-czerwoni stanęli na wysokości zadania i stracili zaledwie jedną partię w pojedynku z mistrzami olimpijskimi. Po tak widowiskowej grze Polacy nie są jedynie faworytami w meczu z Ukrainą, ale także są typowani, jako triumfatorzy całego turnieju.
Walka z problemami
Zmiana strefy czasowej, kuchni, a także innych czynników na pewno nie ułatwia pracy reprezentacji Polski. Bartłomiej Lemański w rozmowie z „Polsatem Sport” powiedział, jak to wygląda zza kulis.
– Przyjechaliśmy dość wcześnie i naprawdę dużo się dzieje. Dochodzi do tego jet lag oraz konieczność przystosowania się do nowych warunków, innego jedzenia czy samej hali – zwrócił uwagę środkowy. Po czym dodał.
– Myślę, że dużą różnicę robi nam to, że te dwie, trzy noce możemy spokojnie przeznaczyć na przestawienie się na nowy czas. Mamy też trochę więcej treningów w samej hali, co na pewno działa na nasz plus – podsumował Lemański.
Reprezentacja Polski jeśli pokona Ukrainę w ćwierćfinale to w kolejnej rundzie zmierzą się z triumfatorami meczu Słowenia – Turcja. Biało-czerwoni już w 2025 roku udowodnili, że bardzo dobrze czują się w Ningbo. W drodze do złotego medalu Ligi Narodów pokonali Japonię, Brazylię oraz Włochów bez straty seta.
Zobacz także:
Trening, aklimatyzacja… Reprezentacja Polski dąży do perfekcji









