Reprezentacja Polski U-17 siatkarek zakończyła zmagania w mistrzostwach świata. W Chile biało-czerwone w grupie nie miały sobie równych. Pechowy mecz z Tajkami jednak zamknął im drogę do strefy medalowej. 9. miejsce pozostawiło niedosyt, a teraz głos czempionat trener Marcin Orlik.
Cele były inne
Polskie siatkarki zakończył mistrzostwa świata U-17 na 9. miejscu. Nie takie były założenia na ten czempionat, ale sport bywa okrutny. Biało-czerwone do Chile udały się z nadzieję na granie o medale. Po fazie grupowej mogło się wydawać, że na zespół nie ma mocnych, bowiem kadrowiczki wygrały wszystkie mecze. Zmieniło się to w 1/8 finału, przez co polskie młodziczki mogły być się o niższe lokaty. Okazję tę wykorzystały maksymalnie, kończąc zawody na 9. miejscu. Na samym finiszu z kolei pokonały w świetnym stylu Dominikanki – 3:1.

– Pierwsze dwa sety były bardzo dobre w naszym wykonaniu, bo kontrolowaliśmy przebieg meczu. Dobrze graliśmy na siatce. Do tego zagrywką robiliśmy też dużo szkody przeciwnikowi. Trzeci set przegraliśmy głównie przez nasze indywidualne błędy w ataku. Dominikana w tym secie była od nas skuteczniejsza w tym elemencie. Od czwartego seta wróciliśmy do swojej gry – powiedział w rozmowie z pzps.pl trener kadry U-17, Marcin Orlik, dodając.
– Zajęliśmy dziewiąte miejsce w turnieju. Miejsce, które na pewno jest poniżej naszych oczekiwań, bo przyjechaliśmy tu z innymi celami.
Tajlandia, ale już na chłodno
Kluczowe dla całej imprezy z perspektywy Polek okazał się mecz z Tajkami. To właśnie one na etapie 1/8 zamknęły biało-czerwonym drogę do strefy medalowej. Był to lodowaty prysznic, bowiem na Azjatki mało, kto stawiał. Niedosyt po mistrzostwach jest duży, ale szkoleniowiec zapowiada dalszą pracę z tym zespołem, mając nadzieję na sukcesy w przyszłości.
– Zastanawialiśmy się, co było przyczyną tej porażki, co możemy zrobić lepiej, żeby już taka sytuacja się nie powtórzyła. Tak jak powtarzaliśmy dziewczynom, ten jeden mecz nie definiuje nas jako zespołu, bo graliśmy na tym turnieju bardzo dobrą, poukładaną siatkówkę. Uważam, że też ten zespół zrobił duży progres i przez te dwa i pół miesiąca podczas przygotowań i też na samych mistrzostwach dziewczyny rozwinęły się siatkarsko, fizycznie, mentalnie – wracał do spotkania z Tajlandią szkoleniowiec.
Rośnie złote pokolenie?
Sezon 2026 nie był udane w wykonaniu kadr młodzieżowych dziewcząt. Starsze koleżanki również dały ciała, a Chile także nie przyniosło Orlicom przełamanie. Choć obyło się bez krążka, to w drużynie do lat 17 błysnęło parę zawodniczek. Przed nimi jeszcze długa droga, lecz kto wie, być może parę z nich w przyszłości wystąpi w koszulce z orzełkiem na piersi w seniorskim zespole.
– W imieniu całego zespołu jeszcze raz chciałbym bardzo podziękować za miłe słowa, za słowa wsparcia też po tym meczu przegranym w tym trudnym momencie. Za moment wyjeżdżamy na lotnisko, czeka nas długa podróż do domu. Także jeszcze raz dziękuję bardzo w imieniu całego zespołu U17 – zakończył Orlik.
Teraz do gry w mistrzostwach świata U-17 wchodzą młodzicy. Pierwsze spotkanie biało-czerwoni rozegrają już w środę – 19 sierpnia.
Zobacz również:
Julio Velasco zdecydował. W takim składzie Włoszki chcą obalać Turczynki









