Reprezentacja Polski siatkarek wygrała wszystkie pięć spotkań fazy grupowej mistrzostw Europy. Na koniec biało-czerwone spotkały się z Turczynkami, zwyciężając 3:2, i to na ojczystej ziemi obrończyń tytułu. Lepiej być nie mogło. Teraz wszyscy muszą przygotować się do rundy pucharowej. Organizacyjnie natomiast CEV, jak zawsze, zawodzi. – (…) wciąż nie wiem gdzie zagramy. Jesteśmy po meczu i musimy poczekać na komunikaty – przyznał szkoleniowiec.
Organizacyjna pułapka?
Polskie siatkarki mkną jak burza i w mistrzostwach Europy nie mają sobie równych. Podopieczne Stefano Lavarini’ego zakończyły fazę grupową z kompletem zwycięstw, pokonując w ostatnim meczu Turczynki 3:2. Choć drabinkę dało się rozszyfrować już wcześniej, to organizacyjnie CEV znów się nie popisał. Sztab musi poczekać na komunikat, nie wiedząc co dalej.
– Nie mam pojęcia, bo wciąż nie wiem gdzie zagramy. Jesteśmy po meczu i musimy poczekać na komunikaty odnośnie terminu kolejnego spotkania oraz miejsca jego rozegrania. Potem spotkamy się wewnątrz sztabu i będziemy planować kolejne dni – powiedział w pomeczowej rozmowie ze Strefą Siatkówki selekcjoner polskiej kadry, Stefano Lavarini.
Jak sok z cytryny!
Przed startem czempionatu, jak i po dwóch pierwszych meczach nic nie zapowiadało tego, że biało-czerwone awansują z 1. miejsca. Pewniakiem na to miejsce były broniące tytułu Turczynki, a polskim siatkarkom pozostawało bicie się o następną lokatę z Niemkami.
Tymczasem zwycięski marsz Polek namieszał w grupie A.
– Myślę, że z fazy grupowej udało się wycisnąć wszystko, co można było i zrobić krok do przodu. Tak to już jest, że czasem jednego dnia idzie ci lepiej, czasem gorzej. Końcowo jednak udało się wygrać wszystkie mecze, co ciężko było wcześniej przewidzieć – podsumował pierwszy etap zawodów włoski szkoleniowiec.
Stefano Lavarini trzyma w ryzach swoje podopieczne, wiedząc też na co je stać. Samo reprezentowanie barw narodowych, to dla nich wyróżnienie i spełnienie marzeń. Nic więc dziwnego, że grupa tworzy zgrany kolektyw, gotowy dźwignąć niemal każdy ciężar.
– Wewnątrz zespołu jest znakomita atmosfera i każdy jest w stanie dać z siebie maksa dla dobra drużyny. Gdy przychodzi do oceny naszych siatkarek, to wiem po prostu, że wszystkie są gotowe i zrobią wszystko najlepiej, jak będą mogły – dodał Włoch.
Nie jest to tajemnicą…
Choć reprezentacja jeszcze nie ma gotowego planu na następne dni, to wiadomo jednak nad czym trzeba jeszcze popracować. Chodzi o częstotliwość łapania przestojów i wypracowania mechanizmów wyjścia z tych kryzysów. To udaje się wyłącznie częściowo, ale straty bywają zbyt duże, zaś o mankamencie tym wypowiadały się po ostatnich meczach Katarzyna Wenerska oraz Magdalena Jurczyk.
– Wiemy doskonale nad czym musimy jeszcze mocniej pracować. Wiemy, że dalej musimy popracować nad koncentracją i utrzymaniem gry na najwyższym poziomie, bo mamy świetne fragmenty, ale czasem przychodzi nam to z trudem. Z drugiej strony wiem, że dziewczyny zawsze chcą coś udowodnić, więc nawet gdy spadamy w dół, to i tak się podnosimy – zwracał uwagę nowy szkoleniowiec Fenerbahce Stambuł.
O ćwierćfinał reprezentacja Polski zagra z Portugalią, będąc faworytem tego spotkania. Potem czekają je już starcia z klasowymi drużynami z poziomu Ligi Narodów.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









