Reprezentacja Polski siatkarek dalej walczy na froncie mistrzostw Europy. We wtorek biało-czerwone rozegrały swoje najlepsze spotkanie, pokonując Słowenki 3:0. Fatoumatta Sillah niewiele mogła zdziałać, a po stronie Polek ciężko było doszukać się konkretnych błędów. Całość podsumowała po meczu Katarzyna Wenerska, zwracając uwagę na jeden problem. – Myślę, że niestety, ale przy dwóch pierwszych spotkaniach winne było nasze nastawienie.’
Same superlatywy
Polskie siatkarki w końcu zagrały na miarę swojego potencjały. Podopieczne Stefano Lavarini’ego mają za sobą już trzy mecze w tegorocznych mistrzostwach świata, a spotkanie ze Słowenkami grubą krechą oddzielają wcześniejsze trudności. Pojedynek zakończył się wygraną biało-czerwonych 3:0, a one same są już pewne awansu do kolejnej rundy. Z takiego obrotu spraw cieszy się też Katarzyna Wenerska, która w końcu jest zadowolona z gry swojej, jak i swoich koleżanek.
– Po takim meczu, to jest dużo pozytywów. Myślę, że przede wszystkim nastawienie, z jakim wyszłyśmy na to spotkanie. Cieszy też fakt, że w końcu zagrałyśmy dobry mecz od początku do samego końca – powiedziała po wtorkowym meczu reprezentacyjna rozgrywająca, odnosząc się do słabego występu z poniedziałku, gdy zespół niemiłosiernie męczył się z Łotwą.
– Coś tam sobie pogadaliśmy, ale nie za dużo, bo nie było na to czasu, aby bardziej rozkładać to na czynniki pierwsze. Wiedziałyśmy jednak, co musimy zrobić dzisiaj i to się udało.
Nowy początek?
Takiego meczu biało-czerwone potrzebowały, zwłaszcza, że jeszcze przed startem turnieju zapowiadały chęć dostania się do top 4 i powalczenia o medale. Choć drabinka tym razem jest dla kadrowiczek stosunkowo łaskawa, to nic nie przychodzi za darmo. Reprezentantki Polski natomiast meczem ze Słowenkami same sobie pokazały na co je stać.
– Zdecydowanie! Potrzebowałyśmy takiego meczu, myślę, że nawet bardzo, że teraz każda z nas uwierzyła, że potrafi grać nadal w siatkówkę. Myślę też, że dzisiaj to pokazałyśmy i mam nadzieję, że jest to początek naszej dobrej gry tutaj – dodała Wenerska z nadzieją, że to co najgorszego już za zespołem.
Gotowy przepis na kłopoty…
Jednocześnie w pomeczowej rozmowie 33-latka zwróciła uwagę na jeden istotny mankament. Biało-czerwone już wcześniej miały z tym problem, a początek zmagań w mistrzostwach Europy jedynie był potwierdzeniem. Chodzi bowiem o nastawienie, które w meczach z Węgierkami i Łotyszkami miało pozostawiać wiele do życzenia…
– Myślę, że przy dwóch pierwszych spotkaniach winne było nasze nastawienie. Uważam, że to jest bardzo słabe, że na teoretycznie słabszego przeciwnika wychodzimy z nastawieniem, że samo się wygra. Tutaj natomiast, gdzie wiedziałyśmy, że ten przeciwnik gra fajną siatkówkę, to nasze nastawienie było inne. Nad tym musimy popracować na przyszłość bardzo, bo nie może tak być – wyraziła swoje obawy doświadczona kadrowiczka.
W środę biało-czerwone odpoczywają. Dzień później powrócą jednak na parkiet, a poprzeczka znów pójdzie w górę. To właśnie w czwartek, o godzinie 15:00, polskie siatkarki zmierzą się z Niemkami. Potem czekać będzie je ostatnie – decydujące starcie, z broniącymi tytułu Turczynkami.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarek









