Jagoda Śliwka swego czasu była cenioną reprezentantką Polski w siatkówce plażowej, tworząc zgrane duety m.in. z Katarzyną Kociołek czy Aleksandrą Wachowicz. W 2024 roku zawodniczka oficjalnie zdecydowała się zawiesić buty na kołku, a parę miesięcy temu została mamą. Jej życie w dwa lata mocno się zmieniło, a teraz siatkarka zasiadła przed komentatorskim mikrofonem.
Ciągnie wilka do lasu
Zakończenie lub zawieszenie kariery sportowej nie zawsze jest jednoznaczne z rozbratem i wie o tym doskonale Jagoda Śliwka. Była reprezentantka Polski w siatkówce plażowej w 2024 roku oficjalnie zawiesiła buty na kołku, choć kontakt z siatkówką ma na każdym kroku. Jej mężem jest przecież Aleksander Śliwka. Ponadto ona, jak i jej małżonek, mają siatkarskie rodzeństwo, więc przy rodzinnym stole rozmów o sporcie zapewne nie brakuje. Obecnie 31-latka sprawdza się w roli mamy, którą została pod koniec zeszłego roku, gdy wraz z utytułowanym kapitanem reprezentacji Polski siatkarzy powitała na świecie synka. Ciągnie jednak wilka do lasu, a Jagoda Śliwka tego lata zadebiutowała za komentatorskim mikrofonem.

Od środy w Starych Jabłonkach rozgrywane są mistrzostwa Europy w siatkówce plażowej. Transmisje z tych najważniejszych meczów będzie można śledzić na sportowych antenach Polsatu. Jedną z osób komentujących wydarzenia na piasku jest właśnie Śliwka. Była reprezentantka Polski zasiadła za mikrofonem w duecie z Adrianem Brzozowskim. Choć nie jest to zadanie łatwe, to po uśmiechu widać, że nerwy puściły, a siatkarka świetnie się bawi.
Sam czempionat z kolei potrwa do niedzieli – 16 sierpnia. To wtedy poznamy triumfatorów tegorocznych zawodów. W stawce było aż dziesięć biało-czerwonych duetów. Polski piasek nie sprzyjała jednak gospodarzom, bowiem już po dwóch dniach z mistrzostwami Starego Kontynentu pożegnały się wszystkie polskie pary. Awansować z grupy udało się zaledwie trzem dwójkom w składzie Urszula Łunio i Maja Kruczek, Aleksander Czachorowski i Jakub Krzemiński, oraz Michał Bryl i Bartosz Łosiak. Runda 24 boleśnie zweryfikowała jednak formę polskich kadrowiczów, kończąc ich przygodę z malowniczymi Starymi Jabłonkami.
Zobacz również:
Stefano Lavarini zwolniony! Ledwo podpisał umowę, a teraz mu podziękowano?









