Strona główna » Zamiast urlopu – walka o rytm. Aleksander Śliwka szczerze o kontuzji, kapitanie i debiutantach

Zamiast urlopu – walka o rytm. Aleksander Śliwka szczerze o kontuzji, kapitanie i debiutantach

inf. własna

fot. Piotr Sumara (PZPS)

Aleksander Śliwka po sezonie klubowym błyskawicznie dołączył do reprezentacji Polski. Zgodnie z zapowiedzią trenera Nikoli Grbicia został także kapitanem polskiej kadry. Po swoim pierwszym meczu w tym sezonie w biało-czerwonych barwach opowiedział o szybkim powrocie, debiutantach w reprezentacji Polski i opasce kapitana.

W Katowicach rozmawiała i notowała Olga Chmielowska

Błyskawiczny powrót

Szybko wróciłeś do kadry. Potrzebowałeś tego, żeby właśnie jak najszybciej się tutaj ponownie znaleźć w tych biało-czerwonych barwach?

Aleksander Śliwka: Tak, potrzebowałem przyjechać na zgrupowanie jak najszybciej, bo ten sezon był trudny. Wracałem po kontuzji, miałem pół roku totalnej przerwy od siatkówki. Potrzebuję czasu na boisku, potrzebuję rytmu meczowego i trener miał na to taki pomysł. Ja jestem zawsze gotowy, żeby pomóc reprezentacji i dlatego jestem tutaj od początku.

Zdrowotnie już po tej kontuzji nie ma ani śladu, czy jeszcze jakieś tam małe dolegliwości się pojawiają?

Małe rzeczy jeszcze czuć, natomiast nie przeszkadza mi to na boisku. Miałem duży problem z powrotem do skoku dosiężnego sprzed kontuzji, teraz wygląda to naprawdę bardzo dobrze. W poruszaniu w poziomie, szybkości ruchów też jest okej. Muszę o tę stopę dbać, dobrze ją rozgrzewać, ale jestem zadowolony z miejsca, w jakim jestem, jeśli chodzi o tę kontuzję. Konsultowałem to z trenerem Grbiciem i to był, myślę, bardzo dobry pomysł. Mogłem zagrać jeszcze dodatkowe mecze, potrenować z ekipą z Warszawy, która była w najlepszej formie na koniec sezonu. To mi pomogło łapać rytm, być cały czas w treningu i przyjechać tutaj w nieco innej formie.

Nowy kapitan i nowi gracze

Jak się czujesz w roli kapitana reprezentacji Polski?

To jest oczywiście wielka odpowiedzialność i bycie kapitanem reprezentacji Polski to rzecz, o której marzyłem wcześniej. Mamy na tyle doświadczoną ekipę, szczególnie tych chłopaków, którzy będą powoli dojeżdżać na zgrupowanie, że to nie wisi wszystko na jednej osobie. Odpowiedzialność będzie się rozkładać w drużynie. Atmosfera i porządek zawsze były, także myślę, że to nadal będzie cechą tej drużyny.

Jaka jest ta nowa, nazwijmy to grupa, którą zobaczyłeś w Spale?

Super chłopaki. Naprawdę bardzo ambitna grupa, bardzo świadoma. Mimo że niektórzy z nich to nastolatkowie, są bardzo świadomi – zarówno pod względem sportowym, jak i innymi. To nie są dzieciaki. Fajnie z nimi pracować i trenować. Moim zdaniem będziemy mieć z nich pociechę na lata.

Teraz jednak jeszcze jesteśmy w trakcie procesu implementowania systemu Nikoli. Chłopaki mają bardzo dużo informacji wpajanych do głowy w tych ostatnich dniach i wszystko to muszą przeprocesować, żeby potem na boisku wyglądało to tak, jak ma wyglądać.

Zobacz również: Kolejni debiutanci w kadrze

Musisz zdradzić receptę, jak to robisz, żeby szybko wchodziło.

Jestem tym bardziej doświadczonym w tej grupie, jestem po to, żeby chłopakom podpowiadać, żeby mówić, czego wymaga Nikola, w jaki sposób powinniśmy grać, zachowywać się. Proszę mi jednak uwierzyć, że to naprawdę bardzo inteligentne chłopaki i szybko łapią to, co się do nich mówi.

Jak widziałeś tę szeroką kadrę trenera Grbicia na ten sezon, zdziwiłeś się, że liczba debiutantów w tym wieku jest tak duża?

Spodziewałem się, że tak będzie. Wielu bardziej doświadczonych graczy z różnych powodów nie ma w tym sezonie w kadrze, więc wiedziałem, że będzie dużo miejsca, dużo pola dla młodszych siatkarzy. Śledziłem PlusLigę i tych młodszych z rozgrywek PlusLigi kojarzyłem, tych z I ligi mniej, ale w przeciągu kilku dni zdążyłem ich poznać i moim zdaniem jest bardzo duży potencjał w tej grupie.

Zobacz więcej: Gheorghe Cretu wprost: Muszą zrozumieć, jak to jest

PlusLiga