Strona główna » Cyrk, to mało powiedziane. Prowadzi kadrę, choć nie podpisał umowy

Cyrk, to mało powiedziane. Prowadzi kadrę, choć nie podpisał umowy

polsatsport.pl

fot. CEV

Estonia nie żyje tak siatkówką jak Polska, a na szczeblu drużyny narodowej doszło tam do absurdu. Szkoleniowiec kadry siatkarzy, Alar Rikberg, nie ma podpisanego kontraktu z tamtejszą federacją. Obie strony obowiązuje umowa słowna, choć siatkarskie władze zapewniają, że na życzenie trenera są w stanie taką umowę sporządzić i podpisać.

Umowa umowie nierówna

Estońscy siatkarze od pary dni przygotowują się do mistrzostw Europy, które zostaną rozegrane we wrześniu. Praca wre, a dla zespołu jest to impreza docelowa bieżącego sezonu reprezentacyjnego. Selekcjonerem kadry jest natomiast Alar Rikberg, który w trakcie wywiadu w programie sportowwym portalu Delfi przyznał, że nie ma obecnie podpisanego kontraktu z krajową federacją (EVF).

W trakcie programu trener miał okazję odpowiedzieć na pytania nadesłane przez kibiców. Jedno z nich dotyczyło tego, jak wyglądają kwestie formalne z zatrudnieniem Rikberga. Odpowiedź zaskoczyła wszystkich.

Mogę rozwinąć ten temat i powiedzieć, jak wygląda to z mojej perspektywy. W piłce nożnej szkoleniowcy czy selekcjonerzy podpisują kontrakty, opiewające na miliony euro i w tych umowach zawierane są różne klauzule, które określają, jaka część tej kwoty ma zostać wypłacona trenerowi w przypadku wcześniejszego rozwiązania kontraktu przez klub lub federację, a także co się stanie, jeśli to on będzie chciał odejść przed jego końcem. Ja przez cały okres pracy w Estońskiej Federacji Siatkarskiej i BigBanku Tartu nie miałem ani jednej fizycznie podpisanej umowy. Wszystko opierało się na dżentelmeńskim porozumieniu – przyznał.

Była akcja, jest i reakcja

Na słowa szkoleniowca od razu odpowiedziała federacja, próbując wyciszyć poruszenie. – Jeśli tylko szkoleniowiec będzie chciał, jesteśmy gotowi natychmiast podpisać kontrakt. Dotychczas wszystko opierało się na wzajemnym zaufaniu, gdyż obie strony wiedzą, że umów należy dotrzymywać – powiedział Kert Toobal.

Estończycy w mistrzostwach Europy zagrają w grupie C. Tam czekają ich pojedynki z Serbami, Duńczykami, Belgami, Holendrami i Finami. Choć nie są oni faworytami, to z pewnością ekipa postara się zamieszać w stawce.

Zobacz również:

Zmiana za sterami Sokoła Mogilno! W kasie będzie już porządek?

PlusLiga