Strona główna » Liga Europejska. Piorunujące otwarcie Holendrów. Czesi, Łotysze i Estończycy w gronie faworytów

Liga Europejska. Piorunujące otwarcie Holendrów. Czesi, Łotysze i Estończycy w gronie faworytów

inf. własna

fot. CEV

Liga Europejska siatkarzy 2026 wystartowała. Dzięki odświeżeniu formuły zespoły mogą walczyć o przepustki na mistrzostwa Europy w 2028 roku. Klasę pokazała po odpadnięciu z Ligi Narodów Holandia. W trzech setach swoje mecze wygrali również Czesi, Łotysze oraz Estończycy.

Nowy rok, nowa formuła

Liga Europejska powróciła w odświeżonym wydaniu. Od tego roku nie ma już podziału na kat. złotą i srebrną. Wszystkie zespoły walczą między sobą o finały, choć w tym gronie standardowo brakuje najbardziej utytułowanych drużyn narodowe, które toczą bój w Lidze Narodów. W każdym z czterech turniejów o punkty biją się po trzy kadry, na zasadzie każda z każdą.

  • grupa 1: Finlandia, Austria, Czarnogóra
  • grupa 2: Czechy, Węgry, Norwegia
  • grupa 3: Holandia, Północna Macedonia, Luksemburg
  • grupa 4: Rumunia, Łotwa, Kosowo
  • grupa 5: Grecja, Szwecja, Azerbejdżan
  • grupa 6: Portugalia, Dania, Islandia
  • grupa 7: Izrael, Gruzja, Chorwacja
  • grupa 8: Szwajcaria, Hiszpania, Bośnia i Hercegowina
  • grupa 9: Estonia, Słowacja, Albania

Od teraz do zgarnięcia w Lidze Europejskiej są również przepustki na mistrzostwa Europy. Nie chodzi o tegoroczny czempionat, lecz o zawody rozpisane na 2028 rok.

Lepszego początku nie można było sobie wymarzyć

Europejskie rozgrywki reprezentacyjne w sezonie 2026 zainaugurowało starcie Finów z Austriakami. Mecz zakończył się wygraną Finów 3:1 (21:25, 25:12, 25:17, 25:16), choć drużyna zaczęła od falstartu. Szybko jednak Skandynawom udało się odbudować, a każdy kolejny set nie pozostawiał rywalom złudzeń. Różnica na dystansie bywała przytłaczająca. Sam Paul Buchegger niewiele mógł zrobić. Po stronie Finów nie do zdarcia była para Luka Marttila i Veikka Lindqvust, choć i ta dwójka miała sporo wsparcia w kolegach. Ostoją zespołu był też Voitto Koykka.

Szybkie granie mają za sobą również Czesi. Tym razem obyło się jednak bez straty seta, a spotkanie z Węgrami zakończyło się wygraną gospodarzy 3:0 (25:12, 25:21, 25:17). Druga partia w wykonaniu gości nie była najgorsza, ale przewaga Czechów i tak była pokaźna, zapewniając im dużo komfortu. Rewelacyjne zawody rozegrał Lukas Vasina, autor 16 punktów. Znanego z PlusLigi gracza wspierał duet Jiri Benda oraz Patrik Indra. Czechom próbował się przeciwstawić József Szalai, lecz i to było za mało.

W trzech setach spotkanie udało się też rozstrzygnąć Holendrom, którzy nie pozostawili suchej nitki na reprezentantach Macedonii Północnej – 3:0 (25:19, 25:21, 25:21). Chęci do grania Macedończykom nie można było odmówić, lecz po ich stronie brak jakichkolwiek większych gwiazd. Pomarańczowi z kolei marzą o szybkim powrocie do Ligi Narodów. Ostoją triumfatorów był Sil Meijs, który zakończył zmagania z dorobkiem 20 punktów.

Równych nie miała sobie także reprezentacja Łotwy. Łupem Łotyszów na początek zmagań padło jednostronne starcie z Rumunami, którzy zaznali goryczy porażki – 0:3 (22:25, 21:25, 22:25). Nie można powiedzieć, aby było to całkiem jednostronne spotkanie, ale w detalach lepsza była drużyna znad Morza Bałtyckiego. Prym wiódł z kolei Pauls Jansons, który pojedynkował się bezpośrednio z Gabrielem Bratu oraz Florianem Barthą.

Z przekonującej, ale niełatwej wygranej cieszą się też Estończycy, których łupem padło spotkanie ze Słowakami 3:0 (26:24, 28:26, 25:22). Dwa z trzech setów zakończyły się grą na przewagi, co jedynie świadczy o wysokim poziomie. Najwięcej punktów po obu stronach siatki – 17, zdobył Mart Tammearu, który miał oparcie w Renee Teppanie i Robercie Tahtcie.

Zdecydowani faworyci

Konsekwentnie i solidnie na start zaprezentowała się kadra Duńczyków, która wypunktowała Portugalczyków 3:1 (25:17, 20:25, 25:22, 25:19). Siatkarze z Półwyspu Iberyjskiego mieli swoje lepsze momenty, ogólnie jednak różnica była widoczna gołym okiem. Dużym atutem triumfatorów okazał się natomiast blok. Duńczyków do zwycięstwa poprowadził Kjerstein Madsen, ale po 10 czek dorzuciła też dwójka Rasmus Mikelsons oraz Kyed Jensen. Mimo wszystko dystrybucja była równa, a żaden z zawodników nie mógł czuć się zaniedbany. Po stronie Portugalczyków najwięcej do powiedzenia miał Alexandre Ferreira.

Cztery sety potrzebne były również w meczu Szwajcarów z Hiszpanami. Oba zespoły szły długo łeb w łeb, a o wygranej siatkarzy z Półwyspu Iberyjskiego decydowały drobne szczegóły – 3:1 (19:25, 27:25, 26:24, 25:22). Jedno jest pewne – Hiszpanie mają stalowe nerwy, a drużynie lideruje Jesus Fornes, który zdobył 20 punktów. Miał on jednak godnego rywala, bowiem po stronie Szwajcarów aż 22 razy punktował Cyril Kolb.

Cenne punkty zgarnęła także kadra Izraela. Nie straszni Izraelczykom byli Chorwaci, choć to nominalni goście rozpoczęli mecz od wygranej. Rywalom jednak udało się odwrócić losy spotkania, zwyciężając 3:1 (19:25, 25:20, 25:17, 25:19). Za sukces odpowiadała zaś dwójka Mayo Liberman i Mark Rura. Obaj gracze przekroczyli granicę 20 punktów.

Iskrzyło pod siatką

Po tych wszystkich pojedynkach zakończonych z korzyścią dla faworytów doszło w końcu do spotkania na żyletki. Na pełnym dystansie już na początek europejskich wyzwań mogły się sprawdzić Szwecja i Grecja. Forma obu zespołów na przestrzeni całego meczu mocno falowała, ale sety drugi, trzeci i piąty w każdym momencie mogły zakończyć się zupełnie inaczej.

Końcowo 2 oczka powędrowały do Szwedów – 3:2 (19:25, 23:25, 27:25, 25:18, 15:13). Na brawa zasłużył Axel Enlund, który tak jak rok temu jest frontmenem zespołu, a w piątek wyszarpał 25 oczek. Rewelacją po stronie Greków okazał się Dimitrios Mouchlias, który punktował aż 26 razy.

Zobacz również:

Anna Obiała murowała równo Serbki! Liderka Polek wciąż wierzy w poprawę

PlusLiga