Cztery mecze, cztery kompletne zwycięstwa i czysta karta po stronie straconych setów – tak wygląda dotychczasowy, imponujący bilans reprezentacji Polski w faza grupowej mistrzostw Europy. Zespół prowadzony przez Nikolę Grbicia kroczy od wygranej do wygranej, nie pozostawiając rywalom najmniejszych złudzeń. W ostatnim starciu pierwszej części czempionatu biało-czerwonych czeka jednak teoretycznie najtrudniejsze zadanie. Po drugiej stronie siatki staną współgospodarze imprezy, Bułgarzy. Czy mistrzowie Europy z 2023 roku zdołają przedłużyć swoją spektakularną serię bez straconej partii na tak gorącym terenie?
Jak walec
Polska drużyna od inauguracji mistrzostw Europy prezentuje dobrą siatkówkę, bezapelacyjnie potwierdzając status jednego z głównych faworytów do końcowego triumfu. Przez pierwsze mecze Polacy przeszli niczym walec. W pokonanym polu zostawili niżej notowane zespoły Portugalii, Izraela oraz Macedonii Północnej. Największym wyzwaniem miało być starcie z groźną kadrą Ukrainy, jednak i nasi wschodni sąsiedzi, mimo momentami zaciętej rywalizacji i walki punkt za punkt, musieli uznać wyższość Polaków, ulegając ekipie znad Wisły w trzech odsłonach.
O sile polskiego zespołu w starciu z Ukraińcami zadecydowała fenomenalna dyspozycja Bartłomieja Bołądzia. Atakujący, który od początku obecnego sezonu reprezentacyjnego znajduje się w życiowej formie, po raz kolejny zagrał pierwsze skrzypce. Bołądź zapisał na swoim koncie aż 20 punktów, notując przy tym niesamowitą, 73-procentową skuteczność w wykończeniu akcji.
Skrzydła i nie tylko
Poza genialnie funkcjonującym skrzydłem, wielkim atutem podopiecznych Nikoli Grbicia pozostaje szczelny blok, który zatrzymywał rywali w kluczowych momentach setów, oraz destrukcyjna dla przeciwników zagrywka. Mocno i regularnie serwował Wilfredo Leon, w drugim secie biało-czerwoni mieli serię, kiedy za linią 9. metra stanął Kamil Semeniuk, a całe spotkanie asem zakończył środkowy bloku, Bartłomiej Lemański. To właśnie ta potężna siła ognia na zagrywce i pod siatką ma być kluczem do zneutralizowania atutów rywali w nadchodzącym widowisku. – To groźny zespół, który przed własną publicznością da z siebie wszystko. Ich styl jest zbliżony do gry Ukrainy – mówił rozgrywający polskiego zespołu, Marcin Komenda.
Bułgarska gorąca krew i lider klasyfikacji punktowej
Reprezentacja Bułgarii, aktualni wicemistrzowie świata, to zespół o ogromnym potencjale, ale i sporym ładunku emocjonalnym. Absolutnym liderem tej ekipy jest Aleksandar Nikołow. Młoda gwiazda bułgarskiej siatkówki wyrasta na jedną z najjaśniejszych postaci całego turnieju – z dorobkiem 81 punktów (5,79 punktu na set) przewodniczy klasyfikacji najlepiej punktujących zawodników całego EuroVolley. W ofensywie mocno wspiera go inny utalentowany gracz młodego pokolenia, Denisław Bardarow. Dyrygentem jest natomiast drugi z braci Nikolów – Simeon.

Podopieczni Gianlorenzo Blenginiego miewają jednak spore problemy z utrzymaniem chłodnej głowy, co bywa ich największą słabością. Gorący temperament dał o sobie znać chociażby w starciu z outsiderem z Izraela. Bułgarzy niespodziewanie ulegli w otwierającej partii, a sam Nikołow w emocjach ukarany został żółtą kartką. Choć ostatecznie gospodarze opanowali sytuację i zwyciężyli 3:1, to wcześniej zdążyli już zanotować potknięcie, ulegając reprezentacji Ukrainy 1:3.
Mecz o wicemistrzostwo w grupie B
Dla siatkarzy z Bałkanów starcie z obrońcami tytułu ma gatunkową wagę. Podczas gdy Polacy mają już zagwarantowany awans do fazy pucharowej z pierwszego miejsca w grupie B, dla Bułgarów stawką tego pojedynku jest 2. lokata. Pokonanie mistrzów Europy pozwoliłoby im rzutem na taśmę wyprzedzić w tabeli Ukraińców i zapewnić sobie dogodniejszą pozycję startową w kolejnej rundzie. Muszą jednak wygrać za komplet punktów.
Początek spotkanie Bułgaria – Polska w środę, 16 września o godzinie 18:00. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi stacja Polsat czy Polsat Sport 1, a nasz serwis zaprasza na relację tekstową.
Zobacz również:
Mistrzostwa Europy, grupa B: wyniki i tabela









