Strona główna » Zoran Terzić idzie na rekord. Wtóruje mu rodaczka i turecka gwiazda!

Zoran Terzić idzie na rekord. Wtóruje mu rodaczka i turecka gwiazda!

inf. własna

fot. volleyballworld.com / CEV

Mistrzostwa Europy 2026 siatkarek hulają w najlepsze, a to z kolei doskonała okazja, aby doszukać się paru smaczków. Niebywałym osiągnięciem może poszczycić się Zoran Terzić, który kadrą Serbek dyryguje w czempionacie Starego Kontynentu już po raz jedenasty. Swój mały jubileusz mogą świętować również Maja Ognjenović i Eda Erdem Dundar, bez których ciężko wyobrazić sobie europejską siatkówkę.

Żelazna ręka Serba

Mistrzostwa Europy to poligon doświadczalny dla mniej ogranych drużyn narodowych, ale też szansa na zbudowanie swojego 'pomnika za życia’. Każdy czempionat ma swoje legendy, a tegoroczna edycja obfituje w parę rekordów.

Pod nieobecność Giovanni’ego Guidetti’ego, aktualnie związanego z reprezentacją Kanady, to Zoran Terzić jest trenerem, który ma najwięcej wygranych oficjalnych meczów mistrzostw Europy. Dla 60-latka, to 11 czempionat Starego Kontynentu, w którym prowadzi serbskie siatkarki. Za reprezentację tę odpowiadał niezmiennie w latach 2002-2021, zdobywając z drużyną medal za medalem, w tym po dwa na igrzyskach Rio de Janeiro (2016) i Tokio (2020).

Po rozstaniu z Serbkami został trenerem Rosjanek (2022-2024). W 2025 roku zdecydował się powrócić do swojego ojczystego związku, znów obejmując pieczę nad Tijaną Bosković i spółką. Choć losy trenera są nieznane, to wiadomo, że na stanowisku zostanie on minimum do igrzysk w Los Angeles w 2028 roku. Jeśli chodzi o tegoroczne mistrzostwa Starego Kontynentu, to drużyna celuje w medale. Serbki z ostatnich pięciu odsłon imprezy wracały do kraju z medalem, a autorem czterech z tych sukcesów był właśnie Terzić. Choć 60-latek ma twardą rękę i nie pozwala on swoim podopiecznym wchodzić na głowę, to w środowisku uchodzi za wybitnego specjalistę, a serbska federacja wierzy w proces.

Dwie legendy i dwie wspaniałe dekady

Legend nie brakuje wśród zawodniczek, i jasne, można by tu pokusić się o wskazanie Vargas czy Egonu, lecz to wciąż gwiazdy, a nie legendy sensu stricto. W gronie tym znajdują się natomiast Maja Ognjenović i Eda Erdem Dundar.

Maja Ognjenović, to jedna z ikon serbskiej siatkówki, która powracając w tym sezonie kadrowym na mistrzostwa Europy zagrała w nich po raz dziesiąty. Od jej debiutu w czempionacie minęło 19 lat. Choć lata mijają, to 42-latka dalej jest wymieniana w szeregu najlepszych rozgrywających świata. Do dziś gra w czołowych klubach Europy, sięgając po kolejne trofea. To samo ma zamiar uczynić z reprezentacją, której jest kapitanem. Dotychczas na mistrzostwach Europy Serbka stawała na podium sześć razy. Wraz z koleżankami sięgała po tytuł mistrzyń w 2011 i 2019 roku. W trakcie tych prawie dwóch dekad w kontynentalnym czempionacie zagrała w 43 meczach i łącznie 148 setach.

Eda Erdem Dundar, to z kolei legenda tureckiej siatkówki, oddana kapitan swojej drużyny. Oprócz tego doświadczona środkowa, to także chodzący symbol Fenerbahce Stambuł, z którym związana jest od 2028 roku – i w tym też klubie ma zamiar skończyć karierę za dwa lata, tuż po igrzyskach. 39-latka, w przeciwieństwie do Ognjenović, odpuściła Ligę Narodów, ale wróciła na imprezę docelową. Nie ma w tym nic dziwnego. Turczynki bowiem bronią historycznego złota sprzed trzech lat oraz walczą o przepustkę na igrzyska. Złoto z 2023 roku było ukoronowaniem jej przygody. Turczynka w swoim CV maj jednak jeszcze wicemistrzostwo Europy z 2019 roku oraz trzy brązowe krążki tej imprezy. Podobnie, jak Ognjenović, przed startem zawodów mogła poszczycić się 46 meczami na koncie i aż 169 rozegranymi setami. Dla niej również to już dziesiąte mistrzostwa Starego Kontynentu w karierze.

Zobacz również:

16 punktów w meczu i przegrane 0:25?! Inne kontynenty nie znają wstydu…

PlusLiga