Reprezentacja Polski w poniedziałek odpoczywała, za to na mistrzostwach Europy działy się niesłychane rzeczy. Największą niespodzianką jest porażka Słoweńców z Grekami! Fatalne zawody mają też za sobą Turcy, ustępując Rumunom. Łudzą się jeszcze Bułgarzy, a te wszystkie drobne potknięcia przekładają się na tabele. Co to wszystko oznacza?
Grupa A
Pierwsza z grup, grupa A, to dominacja Włochów. Drużyna Ferdinando De Giorgi’ego pauzowała, za to nie próżnuje reprezentacja Czech, która także jest bezbłędna, mając na koncie trzy wiktorie. Bez szans była Słowacja, której siatkarze musieli zderzyć się ze ścianą. Czescy siatkarze rozstawiali ich po kątach, zwyciężając 3:0 (25:21, 25;14, 25:20). Jeden Erik Gulak wiosny nie czynił, zwłaszcza mając naprzeciwko siebie Patrika Indrę i Lukasa Vasinę. Pierwszy z nich zdobył 18 punktów, drugi 13, udowadniając, że ogrywanie się w polskiej ekstraklasie sprzyja rozwojowi.
Drugi mecz tej grupy zakończył się niemałą sensacja, w końcu Słoweńcy mieli bić się o medale! Po doskonałym początku sezonu i historycznym brązie Ligi Narodów ekipa stanęła w miejscu. Wciąż jest w grze o awans, ale porażka z Grekami nie jest tutaj dobrą prognozą – 1:3 (18:25, 25:19, 23:25, 20:25). To spory cios dla jednych z faworytów, który zszokował wielu kibiców. Ofiarnie sytuację próbował ratować duet Nik Mujanović i Rok Mozić, lecz nawet ich 36 oczek nic nie dało. Na miano bohaterów zapracował po stronie Greków tercet Dimitrios Mouchlias – Alexandros Raptis – Angelos Markou.
Grupa B
Grupa B, to już działka reprezentantów Polski, którzy w końcu bronią tytułu wywalczonego przed trzema laty. Nie zmienia to jednak faktu, że biało-czerwoni w poniedziałek mieli czas na regenerację. O utrzymanie 1. miejsca walczyła natomiast grupa Ukraińców, która sensacyjnie pokonała w niedzielę Bułgarów. To wszystko sprawia, że podopieczni Raula Lozano mają szansę na znakomite ustawienie. Przy scenariuszu wygranej z Polakami, to oni umocnią się na szczycie. Nie ma co jednak wybierać w przyszłość, bowiem w poniedziałek Ukraina odnotowała kolejny spacerek. Portugalczycy nie mieli najmniejszych szans, z czego doszczętnie skorzystała sąsiadująca Polską nacja – 3:0 (25:18, 25:18, 25:19). Standardowo – nie do zatrzymania był Ołeg Płotnicki, autor 19 punktów, któremu kroku starał się dotrzymać Dmytro Janczuk.
Iskrzyło pod siatką z kolei w meczu Bułgarów z Izraelczykami. Słownych potyczek nie brakowało, a wicemistrzowie świata ewidentnie wbiegli na parkiet nabuzowani. Nie tak grono gospodarzy wyobrażało sobie tę fazę grupową. Od początku to właśnie podopieczni Gianlorenzo Blengini’ego mieli konkurować z Polakami o 1. miejsce we wtorek. Nic z tego, co nie zmienia faktu, że mecz z Izraelczyków zakończył się zwycięstwem lokalnych – 3:1 (23:25, 25:22, 25:15, 25:20). Mark Rura i Shay Liberman dali z siebie wszystko. Na posterunku był natomiast Wenisław Antonow, który punktował 18 razy – tyle samo co Aleksandar Nikołow. To jednak nie wszystkie mocne ogniwa w zespole wicemistrzów, którym w końcu udało się zagrać bardziej zespołowo.
Grupa C
W grupie C niespodziewanie na 1. miejscu plasują się bezbłędni Finowie. Zespół jednak też miał wolne, a tuż za plecami Skandynawów czają się Belgowie i Duńczycy. Zaczynami od Belgów, bowiem to właśnie oni są wiceliderami trzeciej z grup. Za nimi de facto spacerek, a jeden set nie był w stanie zaburzyć całego spotkania z Estończykami, które padło łupem faworytów 3:1 (25:17, 18:25, 25:21, 25:14). To był jedna z miazg, podczas gdy podjąć rękawice próbują jeszcze siatkarze z Królestwa Niderlandów. Po chorobie nowotworowej znów na salonach zachwyca Sam Deroo, który w pojedynkę ugrał 22 oczek. Bardzo dobrze zagrał też Ferre Reggers, który wydaje się nie mieć układu nerwowego.

Holandia przed rokiem opuściła szeregi Ligi Narodów. Dodatkowo musi sobie radzić bez swojej gwiazdy dużego formatu, Nimira Abdel–Aziza. To z kolei przekłada się bezpośrednio na wyniki i pomarańczowi być może nie awansują do kolejnego etapu. W poniedziałek do szczęścia zabrakło im niewiele, a w bezpośrednim starciu lepsza okazała się grupa Serbów, zwyciężając rzutem na taśmę – 3:2 (20:25, 23:25, 30:28, 25:15, 17:15). Trener Gheorghe Cretu może odetchnąć z ulgą. Na wyżyny wspiął się Drazen Luburić, autor aż 38 oczek! Pojedynkował się on głównie z Silvestrem Meijsem i Tomem Koopsem.
Grupa D
Grupa D, to już niepokonani Niemcy i Francuzi. Obecnie ci pierwsi przewodzą stawce, ale jest to spowodowane faktem, że zespół ma o jedno więcej rozegrane spotkanie niż trójkolorowi. Grupowym outsiderem jest tutaj z kolei Szwajcaria. Podopieczni Massimo Botti’ego do tego meczu podeszli z chłodną głową i tak końcowo stawiając na swoim – 3:1 (25:19, 25:17, 22:25, 25:21). Przyśnięcie w trzecim secie w takim razie nie pokrzyżowało planów siatkarzy znad Odry. Kapitalnie spisał się Tobias Brand, który dołożył od siebie aż 25 punktów. Po drugiej stronie odpowiadał mu Etienne Schalch, zdobywając zaledwie 3 oczka mniej.
Zadziwić udało się także Rumunom. To właśnie oni utarli nosa zbyt pewnym siebie Turkom, którzy jednak w czempionacie mają swoje problemy zdrowotne, a parę gwiazd poprzedniego sezonu jest poza kadrą. Sytuację tę wykorzystała rumuńska reprezentacja, tym samym awansując już do 1/8 finałów. Mecz z kolei zakończył się stanem 3:1 (25:19, 25:21, 20:25, 25:18). Choć dwoił się i troił duet Gokcen Yuksel i Efe Bayram, to Turcja została w tyle. Na miano bohatera zapracował z kolei Alexandru Rata, punktując 22 razy. Jego prawą ręką był z kolei Daniel Chitigoi.
Zobacz również:
Wynik i terminarz mistrzostw Europy 2026 siatkarzy









